REJESTRACJA
955 PL

954 PL

953 PL

  901 PL!

  900 PL!

  899 PL!

Steam
Autor: Ponury dnia 18/10/19 22:11
Rozdział 959
Autor: Wielki160 dnia 18/10/19 18:08
Story Cubes 11: Szklana Pogoda -..
Autor: Szczery dnia 17/10/19 23:10
Breaking Bad
Autor: Devzan dnia 16/10/19 21:36
Spamiliada 12
Autor: Chisu dnia 16/10/19 21:25
Ostatnio widziane
Autor: Komimasa dnia 16/10/19 20:47
AnimeCon_baner
baner
baner
baner
baner
baner
baner
baner
baner
baner
4. „Człowiek z czerwoną chustą”

Kap.
Dlaczego?

Kap.
Dlaczego odmówiłem?

Kap. Kap.
Nawet Luffy... nawet on się nie odezwał.

Kap.
Zimno mi...
Wszystko przeze mnie... wszystko moja wina...

Kap.
Mokro....

Kap.
Kap.
Kap.

Sanji otworzył oczy.
Był zaskoczony, nie spodziewał się, że kiedykolwiek jeszcze będzie mu to dane, w pierwszej chwili wręcz wydawało mu się, że jest już w innym świecie, ale tępy ból głowy dobitnie pokazał mu, że tak nie jest. Widział bardzo słabo, wszystko było jakby zamglone, jedyne co stwierdził w pierwszej chwili, to to, że panuje półmrok i to, że obudziła go woda, której krople rytmicznie rozbijały się o jego głowę. Podniósł wzrok próbując sobie przypomnieć co właściwie się wydarzyło, a potem wszystko wróciło.
Odmówił Sigmie. Nie widział co go do tego podkusiło, ale gdy tylko El Nino zaprosił ich na rozmowę z Cortezem cały jego rozsądek zabronił mu tam iść. Luffy, jako kapitan nie odezwał się ani słowem, a on natychmiast się sprzeciwił. Nie zdążył powiedzieć nic więcej, a był już w powietrzu, z ogromnej rany na czole trysnęła krew, a całe ciało stało się bezwładne. Za nim pochłonęła go ciemność dojrzał jeszcze jak Luffy pada na kolana, plując krwią, a Sigma rusza w stronę Choppera. Potem pustka. Chciał schwycić się za czoło, ale zrozumiał, że nie może.
Znajdował się w pustym zaciemnionym pokoju bez okien o wielkich stalowych drzwiach, jedynie przez niewielki lufcik wpadało do środka światło. Na wpół stał, na wpół wisiał nad ziemią, zaś z sufitu wisiał łańcuch do którego przykuto mu ręce mocnymi kajdanami. Nogi natomiast miał przykute do ściany i stał tak z poderwanymi do góry rękami nie mogąc się poruszyć.
Co się stało z resztą? Gdzie są Nami, Luffy, Chopper?, myślał. Bał się najgorszego.
Zobaczył, że jest nagi od pasa w gorę, choć poza rozcięciem na czole nie był ranny. Było diabelnie zimno.
A potem usłyszał dźwięk ciężkiej stalowej zasuwy i drzwi powoli się otworzyły.


Kabuu zaprowadził Zoro i resztę do szerokiego pokoju z niskim stropem wyłożonego tatami z niewielkim stoikiem po środku przy którym leżał średniej długości miecz o szerokim ostrzu. Sala była pozbawiona okien, ale było w niej dosyć jasno, gdyż w jej rogach znajdowały się źródła światła, takie same jak na zewnątrz. Usopp zbliżył się do jednego z nich.
- Lamp Diale! – wykrzyknął. – takie same jak na Skypiea! Skąd tyle tego wytrzasnęliście? Te wszystkie światła na zewnątrz....
- Tak to też Diale - odparł Kabuu. – i nie pytaj skąd one się tu wzięły tylko siadaj, twoi znajomi już to zrobili, to nie takie głąby jak ty.
Usopp nieco się zdziwił, ale rzeczywiście, Zoro, Robin i Franky już siedzieli naprzeciwko Kabuu, przy niskim stoliku. Mężczyzna nie bawił się w żadne proponowanie herbaty, żaden savoir vivre, tylko uderzył prosto z mostu.
- Cortez was zabije. Już jesteście martwi.
Zoro uśmiechnął się pod nosem.
- Skąd ta pewność? – zapytała się Robin.
- To bardzo proste – rzekł Kabuu – nigdy nie ma tu piratów. Jeżeli jakaś niczego nieświadoma załoga, spróbuje wylądować na wyspie, to można być pewnym, że nie postawią na niej nawet nogi. Cortez o to dba. Jedynie Shichibukai, Światowy Rząd i najwyższe dowództwo Marines wie o tych faktach ich statki tu się nie zapuszczają, pozwalają żyć Kaneyamie własnym życiem. Wy natomiast wylądowaliście na tej wyspie. Udało wam się coś, czego nikomu jeszcze się nie udało. Sam jestem zaskoczony dlaczego jeszcze żyjecie.
Tym razem odezwał się Franky:
- Skoro taki pewien jesteś tego co powiedziałeś, może nam wytłumaczysz, jak to działa? Dlaczego nas nie zniszczono? A innych przed nami tak? Wspomniałeś coś, że Cortez wszystko widzi, tak?
- Od pewnego czasu Cortez raz dziennie udaje się na wulkan. Obchodzi cały krater wokół, a w trakcie tego zajęcia jest tak skupiony, że nie zauważyłby nawet, gdyby wyspa padła ofiarą Buster Call. To jest powodem, dla którego udało wam się zacumować i przypłynąć na wyspę. I rzeczywiście wszystko widzi. Najprawdopodobniej to, że nie zginęliście na plaży natychmiast, jest wynikiem opieszałości jego ludzi. Zdążyliście spotkać Marisę, pójść za nią i dzięki temu dotarliście tu. Cortez nie wie o istnieniu tego miejsca. Myślę, zresztą, że zainteresowałyby go wasze wysokie nagrody. Właśnie, gdzie wasz kapitan? – Kabuu wyciągnął z tylnej kieszeni gazetę i otworzył na stronie, na której przedstawiona byłą cała załoga Słomianego Kapelusza – raz na jakiś czas dostajemy tu jakąś gazetę i właśnie we wczorajszej widziałem wasze zdjęcia.
- Wczorajszej? – spytał Usopp – toć przecież dostaliśmy te nagrody kilka miesięcy temu.
- Mamy tu mały problem z przesyłem informacji. Mówiłem, tą gazetę dostaliśmy wczoraj.
Przerażające, pomyślał Zoro, ta wyspa jest praktycznie odcięta od świata. Potem coś go tknęło.
-Ale chwileczkę! – poderwał się do góry. – Luffy, Nami, Chopper i ten durny kucharzyna są w tym całym mieście!
Kabuu uniósł powieki.
- W takim razie możesz o nich zapomnieć. Wasz kapitan ma wysoką nagrodę, ale to i tak nic nie da.
Nastała chwila milczenia. Potem Usopp i Franky zaczęli się przekrzykiwać. Mówili, że nie zostawią kapitana i że Luffy nigdy być czegoś takiego nie zrobił, że każdemu z nich pomógł. Nic mu się przecież nie stanie. Franky dorzucił jeszcze, że możliwe, że są na statku, jeżeli w mieście nie przyjęli ich ciepło.
- Wasz statek już na pewno jest obstawiony. Cortez nie pozwoli odpłynąć stąd komukolwiek, kto już tu przybił.
- Więc kim jest ten Cortez? – zapytała w końcu Robin.
Kabuu już otworzył usta, żeby odpowiedzieć, lecz w tym momencie usłyszała świst. Stolik pękł na pół, oba kawałki rozleciały się na boki, uderzyły w ścianę. Dym opadł tak szybko jak się uniósł.
- To nie ważne kim jest. – powiedział Zoro, stojąc z obnażonym mieczem. – Jest silny to wystarczy. Idziemy sprawdzić, co z nim nie tak. Pokaż nam wyjście.
Kabuu uśmiechnął się szeroko i schwycił za dziwny miecz spoczywający koło niego. Podniósł się i stanął naprzeciwko Zoro.
- Po moim trupie. Za dużo wiecie.
- Niech i tak będzie. – rzekł Roronoa i dobył drugiego miecza.
- Zoro, nie rób niczego głupiego! – warknął Usopp.
- Nie powinniśmy teraz walczyć. – powiedziała Robin krzyżując ręce, by użyć mocy swojego owocu. Zoro dostrzegł no natychmiast.
- Nie rób tego! – ryknął szermierz. Kobieta zamarła. – On nie jest w ciemię bity, i naprawdę gotowy nas zabić. Nie mamy na to czasu. Idźcie beze mnie, musicie sprawdzić co się dzieje z Luffym! Ja go załatwię.
- Jesteście pewni? – warknął Kabuu. – nikt wam nie pozwoli opuścić tej jaskini.
- Damy sobie radę! – krzyknął Franky – Załatw go. –dodał do Zoro i ruszył w stronę drzwi. Były zamknięte.
Kabuu powoli wyciągnął miecz z pochwy. Było to szerokie na około 30 centymetrów ostrze, zakończone płasko, było jednosieczne i wyglądało jak ogromny tasak, rękojeść również miało podobną do tego rzeźnickiego narzędzia.
- Tylko szkoda, że nie dacie rady otworzyć tych drzwi. – rzekł spokojnie.
- STRONG.... HAMMER! – Franky z całej siły uderzył w drzwi. Ani drgnęły.
Wszyscy wciągnęli powietrze.
- Czyli pozostaje mi pokonać cię i wydusić z ciebie klucz, tak? – spytał Zoro.
- Na to wygląda – odparł Kabuu.
Zielonowłosy szermierz spuścił luźno ręce bo bokach ciała.
- Jak chcesz.
Poprawił uchwyt, napiął mięśnie i ruszył do przodu.
Zaatakował natychmiast celując w głowę, ale Kabuu bez problemu się uchylił, spodziewał się tego. Czekał teraz na spodziewane zakończenie, i rzeczywiście, Zoro uderzył z góry lewą ręką. Miecze zderzyły się. Kabuu odtrącił ostrze na bok i zaatakował brzuch, Zoro zablokował i odskoczył do tyłu. Nie spodziewał się takiej szybkości, jego przeciwnik był naprawdę wprawnym szermierzem, nie marnował siły na niepotrzebne ruchy.
- Czyli jednak pobędziemy tu dłużej tak? – warknął Zoro.
- Dokładnie przyjacielu. A mówiąc wprost, nigdy stąd nie wyjdziecie.
- Zobaczymy.
Zoro znów zaatakował. Tym razem nie bawił się już zbytnio. Jeszcze w biegu wsunął Kitetsu do saya. Schwycił swój drugi miecz po czym również go schował. Jednakże nie przypasał.
- Ittoryu...
Kabuu wykonał niewielki ruch.
- Shishi Requiem!!!!!! – Roronoa uderzył, minął przeciwnika i stanął gotowy by schować miecz.
Był pewny, że to koniec. To musiał być koniec. Tym razem jednak nie był.
- Dobry atak. – pochwalił Kabuu. – niemal mnie trafiłeś.
Zoro odwrócił się i rzeczywiście, tamtemu nic się nie stało, stał wyprostowany bez żadnego śladu na ciele. Przerzucał tylko tasak z ręki do ręki. Wyglądał na zadowolonego z siebie.
- Jak to możliwe... – warknął Zoro.
- Teraz jeśli pozwolisz ja zaatakuję.
Szermierzowi nigdy tak nie brakowało trzeciego ostrza jak teraz. Wiedział, że prędzej czy później będzie musiał takowe znaleźć jednak póki co, to się nie liczyło. Musiał pokonać Kabuu tylko dwoma mieczami.
- Hitokiri.... – mruknął tamten, po czym praktycznie zniknął.
Szybki, pomyślał Zoro, ale tamten był już po jego lewej.
- TSUME! – ryknął Kabuu i ciął poziomo.
Roronoa, z najwyższym trudem zablokował cios, odrzuciło go nieco do tyłu. Mimo, że cięcie było jedno, poczuł na ostrzu cztery uderzenia. Zaklął w myślach.
- Widzisz, nie jest to takie proste. Ile jeszcze takich ciosów unikniesz?
- Tyle ile będzie trzeba.
- Więc niech tak będzie.
Jednak nim Kabuu zdążył zaatakować drzwi otworzyły się z hukiem. Obaj walczący natychmiast obrócili się w tę stronę widząc jak Franky, który próbował je otworzyć stoi teraz zdziwiony, wpatrzony w postać która właśnie weszła do sali. Był to wysoki mężczyzna dobiegający trzydziestki z lekkim zarostem. Ubrany był prosto, na głowie miał czerwoną chustę i nie sprawiał piorunującego wrażenia wizualnego, jednak kiedy przechodził, powietrze drgało niespokojnie.
Kabuu spojrzał na niego i natychmiast opuścił miecz.
- Takeyama – san – zaczął, ale tamten położył mu rękę na ramieniu i uśmiechnął się.
- Dziękuje, stary druhu, że ich tu zatrzymałeś, ale nie powinieneś być aż tak gwałtowny. Choć nie sądzę, żebyś z tym szermierzem tak łatwo dał sobie radę – powiedział. – a teraz zostaw nas samych, Jin wrócił z bardzo ciekawym raportem, myślę, że będziesz miał ochotę go wysłuchać.
- Eh... no dobra. – mruknął Kabuu po dłuższej chwili. Zerknął jeszcze na Zoro i schował miecz do pochwy. – uważaj tylko.
Po chwili wyszedł. Zoro jednak nie schował mieczy, za to mierzył przybysza ostrym wzrokiem. Był gotowy na wszystko. Tamten uśmiechnął się tylko szeroko.
- Wybaczcie mu, jest trochę nadgorliwy. Każę zaraz podać herbatę. Siadajcie.
- Kim jesteś? – zapytał Usopp.
Mężczyzna odwrócił się do niego i rzekł serdecznym głosem.
- Jestem Takeyama, przywódca Rebelii Czerwonych Chust.


Oczy przyzwyczaiły się do światła i Sanji odważył się spojrzeć kto do niego przyszedł.
Zbladł przerażony tym co zobaczył.
Pot wystąpił mu na czoło, źrenice znacznie się rozszerzyły.
A potem długo krzyczał z rozpaczy.
-ZABIJĘ CIĘ DRANIU!!!! ZABIJĘ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!



Ciąg dalszy nastąpi.


Kto uwięził Sanji’ego?
Co stało się z resztą?
Czym jest Rebelia Czerwonych Chust i co zamierza Takeyama?
I co zobaczył Sanji?

Część 5 to: „Deklaracja Sanji’ego”.


bullet Napisane przez Vampircia dnia 10 maj 2009 · Kategoria: Fanfiki ·
· 0 komentarzy · 1569 czytań · Drukuj

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
wojtas1993
11/10/2019 20:03:50
Siema! Czy ktoś posiada napisy do OP od 135- do najnowszego odcinka? Jest część napisów w dziale napisy, ale niestety nie wszystkie.

Komimasa
10/10/2019 20:05:10
Już niedługo powinniśmy Was zaspamić rozdziałami OP, bo ja skończyłem właśnie tłumaczyć 956. Reszta w rękach kolegów Smile

Komimasa
27/09/2019 10:44:14
W każdym rozdziale jest strona poświęcona rekrutacji i tam znajdziesz email do niego Smile

Komimasa
27/09/2019 10:43:10
Jeżeli jesteś zainteresowana pomocą także z innymi mangami, możesz spokojnie pisać do WT cyz kontaktować się właśnie z Rurim.

Komimasa
27/09/2019 10:42:19
Dziękujemy bardzo, ale Ruri świetnie się wywiązuje ze swoich zadań, to raczej moja wina, że tych rozdziałów nie ma. Zabiorę się za nie od 1.

Cara
27/09/2019 10:13:09
Hejka, potrzebujecie może pomocy do edycji mang? Wink

przemok123
24/09/2019 19:22:03
Dzięki Smile

Komimasa
23/09/2019 17:40:51
Niestety nic tak na szybko lepszego nie poradzę.

Komimasa
23/09/2019 17:40:02
Bo to jest, tylko nie uzupełnione niestety.Ktoś się miał tym zajmować, ale jakoś nic z tego nie wyszło.

Komimasa
23/09/2019 17:38:46
Ale Download nie był dawno uzupełniany. Cóż najlepiej i najłatwiej wziąć ostatni odcinek 793 w tym wypadku i zobaczyć ścieżkę, po czym zmienić nazwę odcinka. Ja tak pobierałemxd

przemok123
23/09/2019 17:19:34
Hej, mam pytanko, jak wchodzę ANIME-> DOWNLOAD -> NEW WORLD to mam 793 ocinków, gdzie mogę pobrać resztę? bo na środku strony widzę 899, 900 i 901. Dzięki za info i pozdrawiam

Komimasa
18/09/2019 23:28:31
wezmę się za nie od października. Chciałem już nie robić takich pleców, ale one kosztują bardzo dużo czasu i pracy.

Komimasa
18/09/2019 23:26:26
Bo Ruri nie dał mi cynkaxd A tak poważnie, do końca września jestem mało dyspozycyjny stąd niestety to opóźnienie. No i też niestety chwilowo nie będę tłumaczył rozdziałów,

teos
18/09/2019 20:20:12
Bo spostrzegawczy cieszą się dzień wcześniej Pfft

Roku
18/09/2019 11:24:06
Wyszedł 953 a nie ma newsa, czemu ???

HUMBOL
03/09/2019 11:21:33
No i super. Cieszę się, że kolejny rok będzie można oglądać One Piece z tak świetnym tłumaczeniem. Podziękowania dla wszystkich, którzy przyczynili się do opłacenia serwera!

Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2019 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
7,941,889 unikalne wizyty
Copyright © 2009 OnePieceNakama.pl, Wszelkie prawa zastrzeżone.
Theme create by BaiChi_696 & Szklana
completely modified by LuckyLuke, CichyWiatr
graphics by eyekiss

Kontakt z Administracją Strony