REJESTRACJA
980

979 rozdział

978PL!

  901 PL!

  900 PL!

  899 PL!

Rozdział 980
Autor: Kaioken dnia 26/05/20 23:11
Rozdział 979
Autor: Kaioken dnia 26/05/20 23:10
Spamiliada 12
Autor: Eikichi dnia 26/05/20 20:15
CC 10 - temat wstępny przed gaz..
Autor: fuszioms dnia 22/05/20 22:09
Story Cubes (komentarze)
Autor: Komimasa dnia 22/05/20 22:04
Pochwal się co ostatnio czytał..
Autor: Ena dnia 20/05/20 19:15
baner
baner
baner
baner
baner
baner
baner
baner
baner
baner
AnimeCon_baner
Jeśli ktoś nie jest fanem serialu 'Ranczo', odradzam czytanie. Jest to bowiem wyjątkowo pokręcony tak jakby cross-over tych dwóch.
No dobra, to lecim.

Rozdział 1: Pierwszy kompan! Przygoda w Urzędzie Gminy!

- No, panowie! - Odezwał się Monkey D. Pietrek, dokańczając swój kufelek - Na mnie już pora. Piratem od jutra być zamiaruję, z kacem ciężko będzie.
- Piratem? Czyś ty Pietrek oczadział czy do reszty zdurniał? - pijackie towarzystwo jak zwykle wykazało się dużą dozą zrozumienia i tolerancji - Tobie na marynarki szafot śpieszyć się zaczęło?
- Żadne tam oczadział! - Oburzył się chłopak i patrząc na swą czapeczkę z daszkiem uśmiechnął do swych wspomnień, kiedy był jeszcze młodym, niewinnym trzydziestolatkiem i został uratowany od bezrobocia przez pewnego pirackiego majstra. Praca była na czarno, więc gdy sprawa się rypła, pracodawca przypłacił to sporą grzywną. Mimo to nie przestał nigdy wspierać marzeń tego młodego kafelkarza. Owa czapka była właśnie częścią prezentu od owego Majstra, kompletnego roboczego kombinezonu. - Pora mi wreszcie w morze wyruszyć, tak jak Majstrowi obiecałem!
Odstawił więc swój opróżniony kufel, pożegnał się z kolegami i wyszedł z knajpy. Szybko jeszcze pobiegł do Więcławskiej kupić flaszkę na drogę i ruszył w wieś, myśląc kogo dołączyć do swej pirackiej załogi.
Szedł niestrudzenie, choć droga długą była. Całe dziesięć minut zajął mu spacer do terenu Urzędu Gminy. Zamierzał minąć ją obojętnie, bo w Urzędzie spraw żadnych nie miał, gdy nagle usłyszał cichy, chrapliwy głos:
- Te... młody... Nie miałbyś jakiejś flaszeczki? Zaschło mi w pysku od tego słońca...
Wiedziony ciekawością, Pietrek wspiął się na płot ogradzający posesję Urzędu i wbił ślepia we właściciela głosu. Był nim przywiązany do krzyżopodobnej konstrukcji mężczyzna z wąsem i czerwoną twarzą, mający na głowie charakterystyczną, zmiętoloną czapkę z krótkim daszkiem. Owa czapka pozwoliła Pietrkowi natychmiast rozpoznać tego człowieka legendę.
- Dzień dobry! - zawołał pogodnie - Wy nie jesteście aby Roronoa Solejuk, Łowca Winiaków?
- Może i jestem, co Cię to! - odparł uprzejmie rozmówca po czym dodał, ostatecznie utwierdzając chłopaka w jego przekonaniu - O wino pytałem, nie?
- Ano coś się zawsze znajdzie! - przeskoczywszy przez płot Pietrek wyciągnął z kieszeni swych spodenek flaszkę pierwszorzędnego Mamrota, leżakowanego prawie przez dwa dni - Na drogę wziąłem, ale i samemu nie smakowałoby. Może być aby?
- A daj, dobre będzie - zaraz się oblicze Solejuka rozjaśniło za pomocą wizji szlachetnego trunku. Mało krzyża z sobą nie wyrwał, gdy się do chlania wyrywał. Przysunął mu Pietrek szyjkę butelki do ust i patrzył z podziwem, jak w straszliwym tempie płyn znika w gardzieli Łowcy Winiaków.
- A cóż to się stało, że tak was urządzili tutaj? - zapytał, gdy chwilę później butelka pusta już była.
- A skąd mnie tam wiedzieć, ja za niewinność siedzę. Znaczy stoję - poprawił się szybko Roronoa - Temu chłystkowi Dudzie w nocy facjatę żem przemodelował... znaczy ktoś mu przemodelował. No i oczywiście jak do Wójta poleciał to mnie policjant zgarnął, bo recydywa jestem.
- Ło mamuńciu, i nic się zrobić nie dało? - zmartwiał Pietrek, na krzywdę ludzką zawsze czuły.
- A wzięli mnie znienacka, akurat utrafili jak po trunku byłem - Roronoa przemilczał fakt, że utrafić go trzeźwego graniczyłoby z cudem - Posterunkowy Diabelski Owoc zjadł, to i zmóc go nie mogłem. I skończyłem tutaj, na odwyku.
- Owoc? Tak jak ja? - uradował się nie wiedzieć czemu Pietrek, po czym uszczypnął się w policzek i pociągnął mocno, twarz swoją rozciągając znacznie.
- Kurna, delirium! - przeraził się Solejuk, zerkając z obawą na turlającą się u jego stóp flaszkę. Żeby tak szybko go brało, i to przy pierwszym dzisiaj?
- Żadne delirium, Solejuk. Tak mi się zdarzyło kiedyś że Diabelski Owoc zjadłem, jak żeśmy z ekipą pana Majstra pili. Ot, źle zagrychę dobrałem. No i tera jestem, jaki jestem. Człowiek guma w majtach, można rzec. - dodał ze skromnym uśmiechem, po czym nowy pomysł mu do głowy przyszedł - Te, a jakbym ja z Wójtem sprawę załatwił, i Ciebie Solejuk uwolnił, to dołączyłbyś się do załogi, co?
- Ja? Do takiego sralucha? - warknął Roronoa, po czym jego przyćmione alkoholem zmysły ponownie oceniły jego niewesołą sytuację - No dobra.
- No, to idem! - I ruszył Pietrek po schodach Urzędu, by sprawę z Wójtem załatwić. A trzeba wspomnieć, że misja ta wymagała nie lada głupoty bądź odwagi. Wójt gminy tej, Siekieroręki Kozioł, powszechnie znany był jako komuch straszliwy i zamordysta nieustępliwy. Miano zyskał dzięki swej broni na przeciwników politycznych, drwalskiej siekierze. Do tego stopnia z atrybutem tym zżył się już Kozioł, że zamiast prawicy miał ją przymocowaną, aby oszczędzić sobie trudu szukania jej w szufladzie urzędowego biurka. Wzbudzał Kozioł taki respekt we wsi, że nikt nie był w stanie mu się przeciwstawić , ani posterunkowy, ani dyrektorka szkoły, ani nikt inny w gminie. Pietrek jednak, na polityce gówno znający się, nic o tym nie wiedział. Bez strachu więc do gabinetu pana Wójta wkroczył.
Tu go jednak niestety nie zastał, natknął się tylko Pietrek w korytarzu na sekretarza gminy, Dudeppo.
- Pan do kogo niby? - Dudeppo zmierzył niewysokiego Pietrka pogardliwym spojrzeniem, starając się przestać oddychać. Wypita przez chłopaka, pożegnalna kolejka w knajpie wciąż objawiała się w wydychanym przez niego powietrzu.
- Ja z panem Wójtem chciałem się widzieć... - Pietrek zmełł w palcach swą ukochaną czapkę, obdarzając Dudeppo niechętnym spojrzeniem. Wszyscy we wsi wiedzieli, że jest on bezpośrednim protegowanym Wójta i nieraz lepiej przez niego traktowany jest niż rodzony syn.
- Pan Wójt dzisiaj już nie przyjmuje. Przecież już szesnasta dochodzi, a Urząd do siedemnastej godziny urzędowania ma. Czyli logiczne, że pan Wójt już od godziny w domu jest.
- Ale to je bardzo ważna sprawa! - zawołał Pietrek, lecz po parszywej twarzy młodego Dudeppo widział już, że nic nie wskóra prośbą. Wobec tego bez dalszego pytania dał mu po mordzie.
- Za co?! - zawołał młokos z łzami w oczach, jak już się kopytami nakrył.
- Za nakablowanie na Solejuka! - Pietrek złapał urzędasa za klapy marynarki i przysunął jego twarz do swojej - I zaraz będzie drugi raz, jak mnie do Wójta nie zaprowadzisz! - kiedy trzeba było, Pietrek potrafił hardy być jak mało kto.
- Dobrze, dobrze, zaprowadzę! Tylko proszę mnie więcej nie bić, błagam! - Dudeppo dojrzał do współpracy. Chwilę później obydwaj byli przed Wójta hacjendą, wielką na ze trzysta metrów. Tutaj sekretarz tylko wybłagał, by Pietrek go nie wydał, po czym szybko uciekł, aż butów mało nie zgubił. Pietrek niewzruszony wytarł grzecznie buty i wszedł do hacjendy, szybko drzwi do salonu odnajdując.
- Dobry! - zawołał od progu, drzwi omal nie wywalając z zawiasów. A drzwi te z takim impetem odbiły przy jego wtargnięciu, że jak raz klamka zawadziła o coś i rozległ się odgłos jakby dartego materiału.
- No i cożeś baranie jeden narobił! - wydarł się Wójt, siedzący na kanapie i palący kubańskie cygaro, z tych co to mu nie smakowały ale dla idei je palił - Żadnego szacunku dla Wojewody nie masz!?
- Że co? - zdziwił się Pietrek i dopiero teraz zauważył, że klamką drzwi jakieś płótno rozdarł, nalanego grubasa przedstawiające - Ło mamuńciu! Ja pana Wójta serdecznie przepraszam, jak skarb znajdę to odkupie, obiecuje!
- Gówno mi tam z twoich przeprosin! - Siekieroręki poderwał się, broń do ataku już szykując - I co ja teraz wojewodzie w prezencie dam niby, co? Tyle pieniędzy w błoto przez Ciebie!
- No, to skoro pan Wójt akurat taki hojny, to ja w podobnej sprawie przyszłem do pana Wójta. Bo o łaskę dla tego bidaka, Solejuka chciałem prosić... - Ale na nic był uniżony ton petenta, masywna postać szelkami opięta już rzucała się w jego kierunku, siekierą zamach wykonując - No trudno, próbowałem!
I unikając łatwo ciosu grubasa, dał Pietrek nura pod okno. Tutaj, jak dostrzegł uprzednio, trzy cepy o ścianę oparte stały. Wiedział Pietrek z podań i legend, że takiej właśnie broni Roronoa Solejuk w boju używał. Nie wiedząc jednak który doń należy, wszystkie trzy porwał i przez okno wyskoczył. I choć to wysoki parter był był, nic mu się nie stało, taka ta jego moc przydatna była. Pognał szybko pod Urząd, przez Siekierorękiego Kozła ścigany.
- Wójt widzę do ugody dalej nieskłonny - skwitował chwilę później Solejuk, słysząc krzyki nadciągającego Wójta, drącego się na całą okolicę (o tym gdzie co Pietrkowi urżnie) - No nic, dawaj mi moje cepy i spadamy stąd!
- A prosze bardzo! - odparł Pietrek, z uśmiechem podając bronie, nie zważając na fakt, że chodnikiem już do nich Wójt pędzi - Tylkom nie wiedział , które twoje, to szystkie trzy żem wziął.
- Dawaj, nie gadaj! - zawołał Solejuk i dwa cepy chciwie w dłonie pochwyciwszy, trzeci zębami złapał.
- Ło rany, to wszystkie trzy so twoje?! - Pietrek nie krył podziwu.
- Ie. YYYY... acy ie akh! - z przytaknął Solejuk kwapliwie, bełkocząc przez cep w zębach trzymany.
- Ale ten trzeci je podpisany jako własność pegieeru... - podejrzliwie wymruczał Pietrek, ale nie było już czasu się kłócić, bo siekieroręki był tuż tuż. Szybko więc Solejuk dwoma cepami krzyż roztrzaskał, trzecim sobie niechcący mało nosa nie łamiąc. Nie zważając na to jednak i szybko swobodę ruchów odzyskawszy, podbiegł do Wójta i przywalił mu wszystkimi trzema broniami naraz, trafiając go prosto między oczy. Siekieroręki zdążył tylko zakląć i osunął się na ziemię. Solejuk mało zębów sobie przy tym nie połamał, więc z roszczeń do trzeciego cepu zaraz się wycofał, wypluwając go na bezwładne ciało Wójta.
- Wiejemy, zanim się obudzi! - powiedział i zaraz śladu nie było ani po nim ani po Pietrku. Oficjalnie już uznani za przestępców, a nawet w przypadku Łowcy Winiaków za recydywistę, ruszyli ku swojej przygodzie, niepewni jakie jeszcze niebezpieczeństwa ich w niej spotkają.

Chwilę później ocknął się Siekieroręki. Stękając głośno chwycił się za głowę. Zaraz wrzask się podniósł, bo złej ręki do tego użył. Krwawiąc z nowej rany, wściekły Wójt wyciągnął z kieszeni komórkę. Szybko wybrał na niej numer posterunkowego Smokera.
- Halo, Stasiek? Napaść chciałem zgłosić. No na mnie, a na kogo? Przeciwko władzy miejscowej bunt wszczęty został, interweniuj! No jak kto? Solejuk jak zawsze. A, i Pietrek tym razem. No, mam nadzieję!
Chwilę później spokojne, niebieskie niebo przecięła smuga bladoszarego dymu. Pościg został wszczęty.

bullet Napisane przez Imi dnia 02 wrzesień 2013 · Kategoria: Fanfiki ·
· 0 komentarzy · 995 czytań · Drukuj

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
GROMnh
24/05/2020 23:49:17
@ruri: Szkoda Sad Mam nadzieję, że szybciej powrócą, bo przez 2 miesiące czytać raz na 2 tygodnie to jest słabo...

ruri
24/05/2020 14:10:09
@GROMnh: Koronawirus spowodował to, że przy autorze jest mniej asystentów i wszystko idzie wolniej.

Laquer
24/05/2020 13:58:08
Wow, chyba muszę częściej się socjalizować, bo widzę, że daleko w tyle za cywilizacją zostałem.

Laquer
24/05/2020 13:57:47
Tia, nieważne. Bo wiesz, wszystko spoko, nie, ale i tak wy***ane, bo będę robić po swojemu, czy się to komu podoba czy nie xD Swoją drogą, groźby karalne jako merytoryczna krytyka...

Imi
24/05/2020 13:34:57
W sumie przez te Wasze komentarze zapomniałam o najważniejszym. Nikomu innemu to nie przeszkadza najwidoczniej więc nieważne.

Imi
24/05/2020 12:08:55
Najwidoczniej każda krytyka teraz, nawet merytoryczna, to dla niektórych tylko roszczeniowość i jakieś budowanie ego. Wielce sobie ego zbuduję na tym.

Imi
24/05/2020 12:07:57
Co do jakości, ja nie twierdzę że robicie byle co, tylko naprawdę akurat takich błędów łatwo jest uniknąć. Nie wytykam okazjonalnych wpadek edytorskich, bo wiem ile to jest pracy.

Imi
24/05/2020 12:07:06
Ruri, co ma ego do tego? Czytam sobie rozdział i klimat idzie się kopać przez takie kretyńskie wstawki.

GROMnh
24/05/2020 01:40:47
Mam pytanie - czemu przez cały czerwiec i lipiec będą wydawane rozdziały raz na 2 tygodnie?

Laquer
22/05/2020 16:01:16
A ja tam lubię te wstawki. Uważam, że są fajne. I będę je dodawał kiedy tylko edytor zezwoli.

Ena
22/05/2020 12:16:38
:sakazuki:

ruri
22/05/2020 12:05:23
slowa wpadka, bo chyba wyfrunelo z glowy. Kilka osob na pewno sie usmiechnelo na widok tej wstawki, wiekszosc olala, a pewne OKAZY szukaja mozliwosci wybicia swojego ego na pierdolach

ruri
22/05/2020 12:03:47
No tak, bo 90% czytelników, to profesjonaliści, którzy zawodowo zjamują się czytaniem mang i wcale nie mają w dupie większości błędów pomyłek itd. Zresztą... Przeczytaj sobie znaczenie

okiren
22/05/2020 11:51:46
Sugerowanie, że nie ma jakości przez to xD idę stąd, bo szkoda strzępić ryja

Imi
22/05/2020 07:56:13
Ale hej, przecież już nie chodzi o to, by była jakość, tylko dobrze że ktoś robi cokolwiek. To nie jest pomylony tekst w dymku wynikający z nakładu pracy, tylko nieporozumienie.

Imi
22/05/2020 07:55:30
Okiren, niby racja, ale tylko z perspektywy laika. Ponadtko korektor to ktoś, kogo zadaniem jest nie dopuścić to wpadek w rozdziałach. A on je tworzy...

Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2020 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
8,582,309 unikalne wizyty
Copyright © 2009 OnePieceNakama.pl, Wszelkie prawa zastrzeżone.
Theme create by BaiChi_696 & Szklana
completely modified by LuckyLuke, CichyWiatr
graphics by eyekiss

Kontakt z Administracją Strony