REJESTRACJA
955 PL

954 PL

953 PL

  901 PL!

  900 PL!

  899 PL!

Steam
Autor: Ponury dnia 18/10/19 22:11
Rozdział 959
Autor: Wielki160 dnia 18/10/19 18:08
Story Cubes 11: Szklana Pogoda -..
Autor: Szczery dnia 17/10/19 23:10
Breaking Bad
Autor: Devzan dnia 16/10/19 21:36
Spamiliada 12
Autor: Chisu dnia 16/10/19 21:25
Ostatnio widziane
Autor: Komimasa dnia 16/10/19 20:47
AnimeCon_baner
baner
baner
baner
baner
baner
baner
baner
baner
baner
Tak oto światło dzienne ujrzała trzecia część tej historii. Kończymy z luźną historyjką, która miała miejsce w pierwszych dwóch częściach. Historia ta jest trochę chaotyczna. W dodatku narratorem jest Doflamingo, który przez utratę pamięci, zaczyna powoli tracić zimną krew. Jego wypowiedzi są często niezrozumiałe, sprawiające wrażenie bełkotu, ale tak musialo być, tak to widziałem i przedstawiłem. W dodatku jest wagą, która nieustannie chybocze się raz w jedną, raz w drugą stronę, dlatego bardzo szybko zmienia zdanie, gubi się w własnych przemyśleniach, myli, i ulega emocjom.

"Doflamingo - to o czym się nie mówi"
Rozdział trzeci: "Druga strona medalu"


No i stało się… jestem w jakimś dużym pomieszczeniu. Ciemno jak w dupie, więc nic nie widać. Halo! Światło.
„PSTRYK”
O, dzięki! Kurczę, zapaliły się reflektory. Jakaś scena, na niej jakiś kolo, a wokół nich rząd stojących osób. Miejsce wygląda kurde, na zapuszczone.
- Proszę państwa, dziękuję za cierpliwość!
Oho, coś się zaczyna. Współczuję ludziom, którzy przez te czarne od brudu kolumny, gówno zobaczą. No ale nikt nie kazał im ustawiać się za nimi. Głupi ludzie.
No dobrze, czas poszukać w tym gąszczu, mnie.
- Zaczynamy dzisiejszą aukcję!
A więc to aukcja? Coś takiego jak taka moja stara. Ale nie moja, bo bym nie kupił takiego gówna. Co to w ogóle za pomysł, żeby nie zrobić miejsc siedzących? Mnie by szlag trafił. Przychodzę jako pan i chcę się czuć jak pan, a nie ma nawet na czym dupy posadzić.
- Rozpoczynamy czymś skromnym. Przed państwem młody chłopak z nowego świata!
Prowadzą kogoś. Nie dziwię się, że mu się nie spieszy. Mi też by się nie spieszyło. Ciemno, że nawet nie widać kto to. Muszę poczekać aż wejdzie w zasięg reflektorów. ŻE CO?!
- Przed państwem niewolnik Doflamingo!
TO CHYBA JAKIEŚ JAJA!
Nie, to naprawdę ja. Prowadzą mnie! Nie ma mojego płaszczu, jaskrawych ciuszków. Idzie zbity kundel, tachając za sobą ciężką kulę. Potraktowali mnie jak zwykłego śmiecia. Nie wspomniano o moim szlacheckim pochodzeniu? Najwidoczniej ci tutaj tego nie wiedzą. Widzę chciwe mordy tych, od których będzie zależał mój przyszły los. Nigdy bym nie pomyślał, że tak się czuje niewolnik. Los jest przewrotny. Wczoraj ty niewolnikiem dziś ty nimi handlujesz. Jak ja mogłem zapomnieć coś takiego? Przecież jakbym kurna pamiętał to uczucie, jakbym wiedział. Do licha jakim ja się stałem człowiekiem? Bez krzty litości. Ja również handlowałem ludźmi. Nie robiłem tego bezpośrednio. To inni zajmowali się aukcjami. Do mnie należał budynek i zyski z aukcji. Jestem głównym winnym. Cholera! Jakie to żałosne! Zaczynam czuć do siebie odrazę. Czy tak miało być? Gdzie ja tym przyniosę chwałę mojej rodzinie?! No gdzie?! Przecież stałem się okrutnym Doflamingo, piratem, który dość szybko otrzymał list gończy z tak dużą kwotą. Za nic miałem ludzi, a teraz solidaryzuję się z podobnymi śmieciami. Moja młodsza wersja patrzy z uśmiechem w stronę innych skutych. Nie rozpoznaję w nich tamtej grupki.
Aukcja się rozpoczęła. Cena wywoławcza tak niska, że nawet mi to przez myśl nie przejdzie.
Wielcy panowie, którzy zawsze tylko dupy trzymali w ciepłym miejscu, podnoszą pieprzone karteczki. Nie przekrzykują się. Nie ma o co. To tylko nic nie warty śmieć! Kurwa! KURWA!
I to byli moi klienci? To ich forsą napełniałem brzuch i za ich forsę imprezowałem? A żeby mi to jedzenie, za te śmierdzące pieniądze, w przełyku stanęło!
To jednak prawda, że trzeba samemu postawić się na tym samym miejscu. Gdy uderzysz silniejszego od siebie i dostaniesz bęcki, natychmiast ci się odechciewa bójek. Kurna, jakie to proste. Wiem co moje ja teraz czuje. Czuję to samo, plus nienawiść do siebie samego. Za to, że pomimo tego pieprzonego uczucia, strachu, żalu, smutku, potrafiłem robić to samo! Jak ja to kurwa mogłem zapomnieć?! Czuję się jakby sam Bóg pokazywał mi swoje grzechy. Czy to jest właśnie to? Nie, nie przypominam sobie bym już umarł. To w takim razie to działo się naprawdę. Kurwa! Sam już nie wiem. Nóż! Dajcie nóż, sam kurwa z sobą skończę. Zaraz, może jeszcze nie jest za późno. Może, ktoś mnie zaraz uwolni? Zabawne, normalnie wkurzałyby mnie takie akcje, gdyby mi ktoś uwolnił niewolników, a teraz sam o tym marzę. Bo moja młodsza wersja marzy, i czuję to, czuję jego obawę o przyszłość, o przyjaciół.
Właśnie. Czy to się stało podczas tamtego sztormu? To by znaczyło, że byłem igraszką w rękach Boga. Ledwo opuściłem jedną złotą klatkę zaraz trafiłem do brudnej, metalowej, zimnej jak te serca gości, którzy właśnie patrzą na całe to widowisko spłodzone chyba przez samego diabła bo ponoć to on za wszystkim stoi. Nie. To brednie. Każdy jest kowalem swego losu. Nie można usprawiedliwiać swego postępowania jakimś pieprzonym szepniętym słówkiem nawet i przez samego diabła! Rany, o czym ja gadam? Ale to wszystko mnie przerasta. Nie potrafię nad tym zapanować. Za dużo tego. Za dużo. Chociaż może ja już po prostu przesadzam, jeszcze się nic nie stało. Spójrzmy nieco chłodniej, jak te pieprzone pręty klatki do której niedługo trafię. Mam zarost, jestem wyższy i chudszy. Znaczy to, że jakiś czas musiał upłynąć, a to znaczy, że to nie stało się podczas sztormu. Dziwne. Powinienem odczuć ulgę na myśl, że innych tu nie ma. Ale jakoś tak kurde niezbyt ją czuję.
Ktoś już mnie wygrał. Właściwie przegadałem całą aukcję. Prowadzą mnie do swego nowego pana. Grubego, owiniętego w marynarkę, kutasa z cygarkiem. W tej chwili modlę się tylko o to, by nie był gejem.
To naprawdę bolesny widok widzieć jak ciebie samego prowadzą jak na skazanie. Do tego w cholernym stroju w paski. Już jestem więźniem tych skurwieli. Ale coś tam mam nabazgranego na bluzie. To chyba krew.
Zaczynam sobie przypominać co to.

„TRZASK TRZASK”
- Przestań koleś zabijesz się.
- Daj mi spokój!


Widzę jakiś obraz. To ja. Młody ja uderza głową o kraty. Przyznam, że niezbyt przyjemny widok.
Czyżbym chciał się zabić, by nie zostać sprzedanym? Nie. Zatrzymał się. Zbiera krew z czoła i… rysuje po bluzce? Ale co to jest? Jakaś uśmiechnięta mina.
- Co ty malujesz?
- Symbol. Symbol mojej załogi. Piratów nadziei.


Symbol? Jakaś buźka jak z horrorów, która się uśmiecha złowrogo. To ma być nasz yolly roger? To na to po dłuższym czasie wpadł młody? Chwila, ta buźka jest bardzo podobna do mojego dawnego symbolu, ale tamta była przekreślona. Fu, fu, fu, fu, fu, fu, fu, fu, właśnie na podobnym gównianym miejscu widniał mój znak. Żałosne i smutne zarazem. Na pewno młody rysując ten znak nie przypuszczał, z czym będzie się kojarzył w przyszłości. Cóż za ponury żart! Symbol nadziei na sali aukcyjnej! W miejscu gdzie jest najbardziej potrzebna, bo wtedy gdy nasze istnienie zaczyna być zależne od kogoś, tylko nadzieja pozwala nam wytrwać. Słyszałem od Disco o przypadkach, gdy niektórzy piraci odgryzali sobie języki i umierali. Nie mogli dłużej tego znieść. Nie potrafili uwierzyć w lepsze jutro. A młody ja wierzy. Ten znak jest tego symbolem!

- Tyle już pływamy tą łajbą, a flagi jak nie ma tak nie ma…
Słyszę jakieś głosy w głowie.

- Siostro, nie bądź w gorącej wodzie kąpana.
Widzę obraz. Znowu jestem na statku. To Felica.
- Ej Rodi. Nie właź na maszt skoro nie potrafisz! Spadniesz i sobie krzywdę zrobisz!
To Serpico. A ten Rodi to ten ostatni z naszej grupki?
- Cóż za…
- Morda Anthony!

Jakiś taki mały ten Rodi. Ja to mam szczęście jak kogoś widzę to zawsze, ale to zawsze coś musi go zasłaniać. Poczekam, aż zleci na tyłek. Oho spadł. Fu, fu, fu , fu, fu, jest, ubrany podobnie jak ja. Jaskrawo, kolorowo i na krótko. Jakiś mój naśladowca? Mam nadzieję, koleś, że mnie dalej już nie naśladujesz, bo teraz nie jestem już dobrym przykładem do naśladowania. Koleś wygląda mi na frajera… Blondynek w okularkach. Biegnie moja młodsza wersja.
- Rodi! Nic ci się nie stało?
- He, he, ja tylko chciałem się wspiąć na bocianie gniazdo.
- Chwali się stary, nawet bardzo. Ale masz lęk wysokości. Wiem, że chcesz go przezwyciężyć za wszelką cenę…
- No właśnie! Co to za pirat, który boi się wspiąć na bocianie gniazdo? Sam powiedz kapitanie. Świat zamiast nas podziwiać będzie się z nas tylko śmiał. Za każdym razem jak spojrzę na dół, to ze strachu mi ręce się trzęsą i panikuję…

Niezły jest. Pomimo lęku przed wysokościami próbuje się wspiąć. Idzie Felcia.
- Nikt nie ma ci tego za złe Rodi. Wszyscy bardzo cię podziwiamy! Próbujesz przezwyciężyć swoją słabość. Wierzysz, że uda ci się to pokonać. To naprawdę piękne.
- Tak myślisz? He, He.
- EUREKA!

Hę? A młodemu co.
- Twój uśmiech Rodi. Twarz, z której każdy mięsień mówi „nie poddam się”. Wierzysz, że ci się uda!
- Nie rozumiem kapitanie. Przecież Felica, mniej więcej to samo powiedziała chwilę temu.
- To proste Serpico. Jego uśmiech jest pełen nadziei! Nadziei, która jest potrzebna nam wszystkim! Wierzymy, że choć będzie ciężko, przetrzymamy to i będziemy zawsze trzymać się razem! Namalujemy jego uśmiech na fladze. Nie będziemy mieć piszczeli, bo przecież jesteśmy dobrymi piratami. Bądźmy oryginalni, nie podążajmy ślepo za innymi.
- Znakomity pomysł kapitanie!
- Dzięki Serpico. To kto namaluje nasz symbol? Kto chętny?
- Ty!

O! odpowiedzieli wszyscy. To dlatego taki trochę do dupy. Nic dziwnego jak ja to rysowałem.
Chociaż wyszło nawet lepiej. Niewinne dziecko bawiące się w pirata uchwycone moją własną ręką!
Kto by pomyślał. Jakież to proste, a jednocześnie z przesłaniem. Nigdy bym nie podejrzewał siebie o takie myśli. Fu, fu, znów czuję wilgoć na policzku. To chyba łezka radości jaka zakręciła mi się w oku, widząc tę scenę. Naprawdę się wzruszyłem.
„CHLUST!”

- Obudziłeś się?
Co, więc to wszystko był sen? Dostałem drugą szansę? Chwila. Znowu jestem w jakimś ciemnym pomieszczeniu. I niestety to nie był sen… Widzę związanego niewolnika. Tak cholernie przypominającego mnie…
Sądząc po stroju w paski i znaku na koszuli, nie upłynęło dużo czasu od kiedy zostałem sprzedany. Jedyne co mnie pociesza, to fakt że nigdzie w zasięgu wzroku mojego nabywcy.
Za to te irytujące, nieznajome gęby, wciąż mnie otaczają. Czemu ja nikogo, absolutnie nikogo z nich nie pamiętam?! Pozostaje mi czekać na dalszą część wydarzeń. Zbliża się do mnie jakiś młodzian podchodzący pod dwudziestkę z lekkim zarostem na brodzie. Czyżby był żołnierzem Marynarki? Ma na sobie taki płaszcz. Nie rozumiem, czemu niewolnika i to takiego, który ledwo oderwał się od matczynego suta rodzimej wyspy, kupiła marynarka? Koleś bierze krzesło, następnie siada na wspak naprzeciw mnie. Teraz widzę jego krótkie, kasztanowe włosy i małe piwne oczy wgapiające się we mnie.
- Witaj, jestem Zappo. Na pewno jesteś zmęczony po tej długiej podróży.
Koleś coś wyjmuje z kieszeni, to jakieś przesłuchanie? Nie, to tylko zapalniczka.
- Zapalisz?
- Nie palę.
- Chwali się. Ale to co ostatnio cię spotkało na pewno przysporzyło ci wiele stresu. Zapalisz sobie i wyluzujesz. Jo sobie nie odmówię. Ej, zostawcie nas samych.

No pięknie. Zostaję sam z jakimś młotem w ciemnym pomieszczeniu. Patrzę jak ciemne cienie imitujące postacie ludzkie powoli opuszczają to miejsce. Obraz ten stanowi zupełne przeciwieństwo mojego, w którym ci ludzie to ciemne myśli, które nachodzą mi do głowy. Jest ich coraz więcej. Zaraz głowa mi pęknie. Jakaś krótka myśl. Potrzebuję otworzyć okno w mej głowie. Pytania często pozwalają ulecieć takim myślom.
- Czego ode mnie chcecie?
- Mówię, luz facet…
- Gdzie moi przyjaciele?!
- Wszystkiego się dowiesz w swoim czasie. Zrozum nie jestem niańką, po prostu jestem wróżką, która zleciała z nieba i chce magiczną różdżką pokolorować ci świat na różowo.

Haha, gościu ma poczucie humoru.
- Mówię ci. Zapal sobie.
- Mówię że nie.
- Czemu? Czy życie nie jest dość wkurwiające? Czy każdy dzień nie jest dla ciebie stresujący? Codziennie musisz przed nami spierdalać, martwić się o bliskich.
- To nie jest powód bym palił. Moja dziewczyna tego nie lubi. Nie muszę się martwić o bliskich, wybrałem takie życie doskonale zdając sobie sprawę z ryzyka.
- Pieprzysz głupoty. A skąd ty mogłeś wiedzieć co to jest życie pirata? Ty? Szlachcic?
- Skąd wiesz, że jestem szlachcicem.
- Wiem kim jesteś, ale mam to centralnie gdzieś. Nie wiedziałeś czym jest życie które wybrałeś, mamiony bajkami nie gorszymi niż te, które ja opowiedziałem ci o kolorowaniu świata. Trzeba odróżniać bajki od prawdziwego życia. Zachciało ci się pirackiego fachu co? Myślałeś, że to kurwa takie zabawne co? Wypłyniesz w morze tak jak gówniarz wychodzi na dwór i dla żartu wybijesz parę szyb z procy. Ale to jest prawdziwy świat, kmiotku. Wybijesz szybę to dostaniesz tak po dupie, że krew upieprzy ci gacie.
- Jesteśmy dobrymi piratami!
- Masz większe poczucie humoru niż ja. Podobasz mi się. Czas przejeść do sedna. Nie czeka cię niewolnictwo, nie zabijemy cię.
- W takim razie co ze mną zrobicie?
- O tym zdecyduje tamta kobieta. Wiesz jak jest, ja tu tylko wykonuję polecenia.
- Jaka kobieta? I co z moimi przyjaciółmi?!
- Nie dowiesz się tego ode mnie. Jeszcze nie przyszedł na to czas. Jak rany, uspokój się. Dobra, dość pieprzenia czas opuścić to miejsce.

Drzwi się otwierają, a ja znajduję się w korytarzu, który wygląda tak znajomo. Wszystko jest sterylne i białe. Mijają mnie jeden za drugim ludzie w białych fartuszkach. Jestem w jakimś szpitalu? Mimo to kojarzę to miejsce aż za dobrze. Lecz moja młodsza wersja zdaje się pierwszy raz patrzeć na te ściany, ludzi. Wszystko jest takie nowe i obce. Nie wie co stało się z jego przyjaciółmi, swoją drogą ja też. Nie wie nawet co go czeka dalej. Nic nie wie. A te pieprzone białe ściany doskonale obrazują jego głowę. Pustka, wielka niewiadoma.

Ja jednak kojarzę. Niezbyt dobrze. Ale zawsze coś. Chyba spędziłem tu trochę czasu. A co ważniejsze doszło tu do pewnych wydarzeń… AAAAA!!!
MOJA GŁOWA! JAK TO MOŻLIWE, ŻE TAK CHOLERNIE BOLI?!!!
Widzę obrazy chaotycznie przesuwające się na taśmociągu moich myśli. Krew na ścianach? Dużo krwi. Krew spływająca po podłodze. Ciała. Części ciała. Nogi, ręce, porozrzucane jakby coś rozerwało tych ludzi na kawałki. Kto dokonał takiej masakry? Widzę tę bestię, wymachującą rękoma, lecz nie widzę dokładnie. Przypomina raczej cień, najgorszą myśl jaka spowija umysł każdego człowieka. To ona dokonała tej rzezi. W tym szpitalu. Już teraz wiem, że stanie się coś strasznego.
Wróciłem. Znów widzę młodego siebie, który przechadza się po tym szpitalu. To dziwne uczucie. Wciąż jestem w czasach tego młodego, kiedy jeszcze nic się nie wydarzyło. Kiedy nie zapowiada się na to, by do czegoś doszło. Fu ,fu, fu, fu, więc to tak czują się osoby, które znają przyszłość. Które, jako jedyne wiedzą co się stanie. Ale ja chyba jestem w gorszej sytuacji. Ja wiem, ale nikomu o tym nie powiem. Nawet samemu sobie. Czuję całkowitą bezradność. Nie zatrzymam tego. Nie powstrzymam rzeki krwi, która spłynie korytarzem, którym właśnie idę. Właściwe to wielu znających przyszłość jest w podobnej sytuacji. Mimo iż próbują zmienić bieg wydarzeń, nic nie mogą zrobić. Ich głos nie dociera do reszty. Biorą ich za obłąkanych szaleńców, unikają ich jednocześnie wierząc w pieprzone przepowiednie jakie podyktuje im religia. Ci ludzie są tak samo bezradni. Nawet gorzej. Ich słychać, mają wrażenie że mogą coś zmienić, tylko są za słabi. To siebie winią, nie otoczenie które jest głuche na ich krzyki rozpaczy.
- To tutaj! Proszę bardzo.
Kłania się jakby damę przepuszczał. Nie rób ze mnie pipki, gadzie.
Drzwi się otwierają, a w środku czeka na mnie wysoki murzyn w okularkach. Jasne, jak każdy tutaj tak i ten ma biały płaszcz, jeżeli to sen to moja wyobraźnia jest cholernie uboga. Nie to nie sen, ja nie wyobraziłbym sobie gościa z dredami zawiązanymi w kitkę…
- Witam młodzieńcze. Jestem Ico.
Dobre, a ciekawe jak ja ci mam podać rękę bucu… Młody, pomachaj kajdankami, to może facet przejrzy na oczy.
- Zappo, jeszcze go nie uwolniłeś?
- Głupiś Ico? Może mu jeszcze broń do ręki daj.
- Spokojnie Zappo. Młody człowieku, nie mamy zamiaru cię tu więzić. Nie chcemy zrobić ci krzywdy.
- Pojebało cię?
- Spokojnie, nie ucieknie. Uwolnijcie go.

Słyszę głos jakiejś babki. Chyba zasłania ją ten wysoki. Ten Zappo ma rację. Nie wiem co się stało, ale ja na moim miejscu bym przynajmniej spróbował uciec. Oho podchodzi, to pewnie ta kobieta, o której tamten wspominał. Głos też wydaje mi się znajomy.
- Kim jesteś?
- Nie poznajesz mnie? To ja Donquixote Felica.



Rozdział czwarty: „Kobieta, którą powinieneś znać”.

bullet Napisane przez Imi dnia 14 wrzesień 2013 · Kategoria: Fanfiki ·
· 0 komentarzy · 1045 czytań · Drukuj

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
wojtas1993
11/10/2019 20:03:50
Siema! Czy ktoś posiada napisy do OP od 135- do najnowszego odcinka? Jest część napisów w dziale napisy, ale niestety nie wszystkie.

Komimasa
10/10/2019 20:05:10
Już niedługo powinniśmy Was zaspamić rozdziałami OP, bo ja skończyłem właśnie tłumaczyć 956. Reszta w rękach kolegów Smile

Komimasa
27/09/2019 10:44:14
W każdym rozdziale jest strona poświęcona rekrutacji i tam znajdziesz email do niego Smile

Komimasa
27/09/2019 10:43:10
Jeżeli jesteś zainteresowana pomocą także z innymi mangami, możesz spokojnie pisać do WT cyz kontaktować się właśnie z Rurim.

Komimasa
27/09/2019 10:42:19
Dziękujemy bardzo, ale Ruri świetnie się wywiązuje ze swoich zadań, to raczej moja wina, że tych rozdziałów nie ma. Zabiorę się za nie od 1.

Cara
27/09/2019 10:13:09
Hejka, potrzebujecie może pomocy do edycji mang? Wink

przemok123
24/09/2019 19:22:03
Dzięki Smile

Komimasa
23/09/2019 17:40:51
Niestety nic tak na szybko lepszego nie poradzę.

Komimasa
23/09/2019 17:40:02
Bo to jest, tylko nie uzupełnione niestety.Ktoś się miał tym zajmować, ale jakoś nic z tego nie wyszło.

Komimasa
23/09/2019 17:38:46
Ale Download nie był dawno uzupełniany. Cóż najlepiej i najłatwiej wziąć ostatni odcinek 793 w tym wypadku i zobaczyć ścieżkę, po czym zmienić nazwę odcinka. Ja tak pobierałemxd

przemok123
23/09/2019 17:19:34
Hej, mam pytanko, jak wchodzę ANIME-> DOWNLOAD -> NEW WORLD to mam 793 ocinków, gdzie mogę pobrać resztę? bo na środku strony widzę 899, 900 i 901. Dzięki za info i pozdrawiam

Komimasa
18/09/2019 23:28:31
wezmę się za nie od października. Chciałem już nie robić takich pleców, ale one kosztują bardzo dużo czasu i pracy.

Komimasa
18/09/2019 23:26:26
Bo Ruri nie dał mi cynkaxd A tak poważnie, do końca września jestem mało dyspozycyjny stąd niestety to opóźnienie. No i też niestety chwilowo nie będę tłumaczył rozdziałów,

teos
18/09/2019 20:20:12
Bo spostrzegawczy cieszą się dzień wcześniej Pfft

Roku
18/09/2019 11:24:06
Wyszedł 953 a nie ma newsa, czemu ???

HUMBOL
03/09/2019 11:21:33
No i super. Cieszę się, że kolejny rok będzie można oglądać One Piece z tak świetnym tłumaczeniem. Podziękowania dla wszystkich, którzy przyczynili się do opłacenia serwera!

Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2019 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
7,941,932 unikalne wizyty
Copyright © 2009 OnePieceNakama.pl, Wszelkie prawa zastrzeżone.
Theme create by BaiChi_696 & Szklana
completely modified by LuckyLuke, CichyWiatr
graphics by eyekiss

Kontakt z Administracją Strony