REJESTRACJA
980

979 rozdział

978PL!

  901 PL!

  900 PL!

  899 PL!

CC 10 - temat wstępny przed gaz..
Autor: Komimasa dnia 03/06/20 16:35
Rozdział 980
Autor: Kaioken dnia 26/05/20 23:11
Rozdział 979
Autor: Kaioken dnia 26/05/20 23:10
Spamiliada 12
Autor: Eikichi dnia 26/05/20 20:15
Story Cubes (komentarze)
Autor: Komimasa dnia 22/05/20 22:04
Pochwal się co ostatnio czytał..
Autor: Ena dnia 20/05/20 19:15
baner
baner
baner
baner
baner
baner
baner
baner
baner
baner
AnimeCon_baner
Odcinek 7

~ Magiczne kurczaki! ~ Mohji vs Midori! ~


Cabaji wstał z podłogi. Czuł chłód bijący od morza. Rozejrzał się i stwierdził, że Big Top opuścił hangar. A więc ten Nemuri użył na nim tej przeklętej mocy. Cały chodził rozdygotany w poszukiwaniu jakichś osobników. Nikogo jednak nie zastał. Przyjrzał się uważnie brzegowi. Zauważył Buggy’ego biegnącego plażą.
- Kapitanie!
Buggy zatrzymał się i dopiero wtedy zauważył Big Top’a.
- Cabaji?! Co ty tutaj robisz z naszym statkiem?!
- Odbiłem go z rąk tych typów co to nas chcieli zmusić do ciężkiej pracy!
Buggy zdziwił się lekko. Więc kim byli w takim razie ci trzej stojący niedaleko niego?
- Dobra, ja lecę natłuc tego całego Nemuri’ego!
- Kapitanie tylko uważaj na jego szatańskie umiejętności!
Sorairo zaatakowali. Cabaji był jednak wystarczająco przytomny, aby wyczuć ich obecność. Buggy nie przejął się tym zbytnio.
- Jakie umiejętności?!
Statek był coraz dalej.
- Musi kapitan… - krzyknął akrobata i uchylił się od ciosu żółtej płetwy – unikać cienie!
Buggy, albo źle zrozumiał, albo jego kompan postradał zmysły.
- Jak to ziemię?!
Cabaji uskoczył przed Sorairo.
- Cienie!
Buggy zmarszczył czoło. O co mu chodziło?
- Co?!
Statek już był bardzo daleko, a szum morza nieźle przeszkadzał w porozumieniu się, tym bardziej, że zapadł zmrok.
- CIENIEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Wydarł się drugi oficer. Buggy przekalkulował sobie informację, po czym ruszył biegiem w kierunku pierwotnie zamierzonym. Statek zniknął za klifami.

***

Marines ruszyli pędem przez dżunglę w poszukiwaniu uciekinierów. Między nimi biegł sam Sparks. Okasa został sam w magazynie. Skąd miał pewność, że pirat tam jeszcze wróci? Biegnąc tak ujrzał piękną kobietę biegnącą w przeciwnym kierunku. Miała ręce spięte z tyłu kajdankami. No i była do tego piękna. Jeden z żołnierzy zatrzymał się i spojrzał na kapitan.
- Biegnijcie dalej ja muszę coś sprawdzić! To rozkaz!
Żołnierz pobiegł za resztą, a on pogonił za nieznajomą.

***

- Twoje kury są potężną bronią? Ha! Nie rozśmieszaj mnie!
Midori klęczał nad poobijaną kurą, którą jakimś cudem wydłubał z drzewa. Ryś przygładził sobie łapą grzywę i przygotował do pozycji bojowej. Midori roztrzęsionym głosem wypowiedział tylko jedno słowo. Kury na nie czekały.
- Zabić!
Cała piątka wzbiła się w powietrze. Śmigały jak rakiety. Jedna w końcu zapikowała ostro w dół i nakierowała się na Rysia. Ten już miał ją zdzielić swą łapą, niestety został trafiony w głowę jajkiem. Jajko pękło, a może raczej rozpłynęło się zamieniając w coś co zapłonęło. Lew wrzasnął przeraźliwie, gdy ogień zajął mu całą głowę. Pikująca kura zadała cios. Tak mały ptak trafiając tak wielkiego lwa wystrzelił go poprzez dżungle. Ryś zarył pyskiem o ziemię kozłując i obijając się o ogromne kamienie jakimi ścieżka była pokryta. Mohji nie miał czasu ubolewać nad losem swego kamrata, szybko zajął się obroną własnej skóry. Pozostałe trzy ptaki zaatakowały. Latały jak szalone na około, ale nie robiły krzywdy. Mohji bacznie je obserwował i rozwijał bat. A więc te kury potrafią znosić jajka o zapłonowych właściwościach. Kolejny kurczak zaatakował . Mohji odskoczył. W tym czasie drugi kurczak zniósł w locie jajko, które upadło w miejscu, w którym miała zaraz pojawić się noga tresera. Jajko rozbijając się zamroziło dosyć dużą powierzchnię terenu. Mohji wywrócił się na lodzie. Leżąc oberwał kolejnym jajkiem. To poraziło go prądem. Midori położył delikatnie omdloną kurę i ruszył ku treserowi clowna.
- Żywię je specjalną mieszanką, którą wyprodukowałem z pewnego szatańskiego owocu. Do tego namieszałem mnóstwa nowych składników, które pozwoliły kurom latać.
Mohji leżał okopcony bez ruchu na lodzie.
- Zajmijcie się lwem. Ja biorę tego śmiecia.
Midori skoczył z kijkiem wiązowym, służącym zapewne do tresury i chlasnął nim w … lód. Mohji w ostatniej chwili uchylił się i zamachnął batem. Ten owinął się wokół nogi zielonego. Pierwszy oficer szarpnął z całej siły. Midori się wywrócił. Treser dosiadł leżącego i zaczął okładać go pięściami po twarzy. Tymczasem Ryś miał nie lada kłopot. Był to pięcioosobowy kłopot. Kury śmigały na około, znosząc różne jajka, które płonęły, raziły prądem, zamrażały, Ryś powoli zaczął rozróżniać, który kurczak jakie posiadł zdolności „twórcze”. Ten z niebieskim grzebieniem zamrażał, ten z czerwonym palił, z żółtym raził prądem, ten z fioletowym tworzył kleistą maź, natomiast kurczak w hełmie znosił jajka z kamienia. Wdepnął w kleistą maź, jego noga ugrzęzła, a kamienne jajko rąbnęło go w czoło. Ryś stracił kontakt z rzeczywistością, ta jednak szybko wróciła z dawką wysokiego napięcia. Ryś przypomniał sobie o sztuce koncentracji nad, którą tak długo pracowali, skupił się, wyciszył, usłyszał spadające jajko. Wykorzystując swe miękkie poduszki u łap, delikatnym pchnięciem odbił jajko. To trafiło centralnie w kurę o czerwonym grzebieniu. Cała zamarzła w locie i opadła na ziemię niczym piękna statua. Wszystkie cztery zaatakowały na raz, ze względu na brak ruchliwości przyklejonej łapy. Jedna z kur wbiła się dziobem w rękę lwa. Ten ryknął złapał ją za tylne odnóża i rzucił w kierunku kolejnej nadlatującej. Ta jednak rozpostarła skrzydła i wyhamowała. Na nieszczęście dla niej została uderzona końcem bata. Ten owinął jej się wokół szyi. Mohji zamachnął się nim i cisnął nią o ziemię. W miejscu uderzenia pojawiła się chmara piór. Zostały już tylko trzy. Prądowa, Kamienna i Lodowa.
- Wkurza mnie już ten drób, a ciebie?
- RAURGH!
- Więc do dzieła!
Kostki tresera krwawiły, cieszył go jednak fakt, że twarz Midori’ego jeszcze bardziej. Kury czuły się zagubione bez swego pana i połowy kamratów. Dlatego ich szybkość i zdolność bojowa spadły. Po chwili bezsensownych ataków, kamienna kura została zdjęta. Dwie pozostałe postanowiły się wycofać i uciekły. Treser padł zmęczony opierając się o plecy swego pupila.
- Rany, ale denerwujące!
- Raurgh!
- Masz rację też wolę je na talerzu. Ile takie pierzarstwo potrafi zdziałać co nie?
Głęboko oddychali, kostki zaczęły piec, ale to nie był koniec. Midori powoli się podniósł. Okulary były potłuczone, twarz napuchnięta, nos i czoło rozcięte. Wyglądał jak wielka porażka, która wyczołgała się jakimś cudem spod pędzącego autobusu.
- Traniu. Njie taruje fego fobie! Sałatfię cię!
Chwycił wiązową gałązkę i rzucił się na nich. Niestety poślizgnął się na lodzie i zahaczył ciałem o drzewo rozbijając już i tak rozbitą twarz o jeden z kamieni na ścieżce. Przeciwnika można było uznać za wyeliminowanego. Obydwaj członkowie załogi Buggy’ego usnęli.

***

Clown w końcu wpadł na swoich ludzi. Ci obiecali zaprowadzić go do magazynu, aby tam doszło do krwawej zemsty. Po drodze spotkali jednak oddział Marines, którzy skądś dostali nową broń. Rozpoczęła się ostra strzelanina, dlatego Buggy musiał kontynuować podróż sam. Jego kamraci wskazali mu ścieżkę prowadzącą prosto do magazynu. Udał się nią niezwłocznie.

***

Alvida spotkała na swojej drodze przeszkodę. Ten typ był niezwykle podobny do tego gówniarza. Sparks oparty o drzewo stał przed Alvidą i przyglądał się jej łapczywym wzrokiem.
- Cóż taka piękność robi w takim miejscu?
Alvida przyglądała się uważnie jego ruchom. Zaczął iść powoli w jej kierunku. Ciągle patrzył się na nią. Jego wzrok zmierzył ją od tali w dół. Mogła przysiąc, że przełknął ślinę.
- Czy nie miałabyś ochoty na trochę zabawy?
Gdy podszedł wystarczająco blisko, Alvida bez pohamowania zakopała napastnikowi między nogi. Siła była tak wielka, że ciało uniosło się razem z nogą Alvidy. Kończyny choć wyprostowane nie dotykały podłoża. Oczy wyszły na wierzch i nabiegły krwią. Twarz Sparksa przybrała potworny wyraz. Alvida jednak nie przestała i ustrzeliła kapitana Marines z główki. Ten opadł niczym zwłoki na ziemię. Zyskał co najmniej kilka godzin snu.
- Czy nie miałbyś ochoty się odpieprzyć i zejść mi z drogi?
Alvida spokojnie przeszła nad ciałem kapitana i pobiegła dalej.

***

Buggy wpadł pędem do magazynu. Zaczął się rozglądać za kimkolwiek. Dostrzegł sylwetkę tego dzieciaka, który podał im sake z środkiem nasennym. Pił kawę.
- Gnoju! Gdzie jest twój pan, ten śmieć Nemuri?
Okasa patrzył się na clowna i złapał kolejny łyk kawy. Buggy zaczynał się znów irytować.
- Gdzie?! Ostatni raz powtarzam po dobroci!
Chłopak odstawił filiżankę i ruszył powoli w głąb doku.
- Proszę za mną.
Buggy lekko uspokojony ciągle jednak czujny ruszył za chłopakiem. Ten stanął przed skrzyniami i odwrócił do pirata.
- No? I gdzie on jest?!
- Tutaj.
- Nie żartuj sobie ze mnie!
Okasa się uśmiechnął.
- Nie żartuję. Nemuri to ja.
bullet Napisane przez Imi dnia 22 grudzień 2013 · Kategoria: Fanfiki ·
· 0 komentarzy · 1110 czytań · Drukuj

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
GROMnh
24/05/2020 23:49:17
@ruri: Szkoda Sad Mam nadzieję, że szybciej powrócą, bo przez 2 miesiące czytać raz na 2 tygodnie to jest słabo...

ruri
24/05/2020 14:10:09
@GROMnh: Koronawirus spowodował to, że przy autorze jest mniej asystentów i wszystko idzie wolniej.

Laquer
24/05/2020 13:58:08
Wow, chyba muszę częściej się socjalizować, bo widzę, że daleko w tyle za cywilizacją zostałem.

Laquer
24/05/2020 13:57:47
Tia, nieważne. Bo wiesz, wszystko spoko, nie, ale i tak wy***ane, bo będę robić po swojemu, czy się to komu podoba czy nie xD Swoją drogą, groźby karalne jako merytoryczna krytyka...

Imi
24/05/2020 13:34:57
W sumie przez te Wasze komentarze zapomniałam o najważniejszym. Nikomu innemu to nie przeszkadza najwidoczniej więc nieważne.

Imi
24/05/2020 12:08:55
Najwidoczniej każda krytyka teraz, nawet merytoryczna, to dla niektórych tylko roszczeniowość i jakieś budowanie ego. Wielce sobie ego zbuduję na tym.

Imi
24/05/2020 12:07:57
Co do jakości, ja nie twierdzę że robicie byle co, tylko naprawdę akurat takich błędów łatwo jest uniknąć. Nie wytykam okazjonalnych wpadek edytorskich, bo wiem ile to jest pracy.

Imi
24/05/2020 12:07:06
Ruri, co ma ego do tego? Czytam sobie rozdział i klimat idzie się kopać przez takie kretyńskie wstawki.

GROMnh
24/05/2020 01:40:47
Mam pytanie - czemu przez cały czerwiec i lipiec będą wydawane rozdziały raz na 2 tygodnie?

Laquer
22/05/2020 16:01:16
A ja tam lubię te wstawki. Uważam, że są fajne. I będę je dodawał kiedy tylko edytor zezwoli.

Ena
22/05/2020 12:16:38
:sakazuki:

ruri
22/05/2020 12:05:23
slowa wpadka, bo chyba wyfrunelo z glowy. Kilka osob na pewno sie usmiechnelo na widok tej wstawki, wiekszosc olala, a pewne OKAZY szukaja mozliwosci wybicia swojego ego na pierdolach

ruri
22/05/2020 12:03:47
No tak, bo 90% czytelników, to profesjonaliści, którzy zawodowo zjamują się czytaniem mang i wcale nie mają w dupie większości błędów pomyłek itd. Zresztą... Przeczytaj sobie znaczenie

okiren
22/05/2020 11:51:46
Sugerowanie, że nie ma jakości przez to xD idę stąd, bo szkoda strzępić ryja

Imi
22/05/2020 07:56:13
Ale hej, przecież już nie chodzi o to, by była jakość, tylko dobrze że ktoś robi cokolwiek. To nie jest pomylony tekst w dymku wynikający z nakładu pracy, tylko nieporozumienie.

Imi
22/05/2020 07:55:30
Okiren, niby racja, ale tylko z perspektywy laika. Ponadtko korektor to ktoś, kogo zadaniem jest nie dopuścić to wpadek w rozdziałach. A on je tworzy...

Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2020 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
8,587,836 unikalne wizyty
Copyright © 2009 OnePieceNakama.pl, Wszelkie prawa zastrzeżone.
Theme create by BaiChi_696 & Szklana
completely modified by LuckyLuke, CichyWiatr
graphics by eyekiss

Kontakt z Administracją Strony