REJESTRACJA
980

979 rozdział

978PL!

  901 PL!

  900 PL!

  899 PL!

Rozdział 980
Autor: Kaioken dnia 26/05/20 23:11
Rozdział 979
Autor: Kaioken dnia 26/05/20 23:10
Spamiliada 12
Autor: Eikichi dnia 26/05/20 20:15
CC 10 - temat wstępny przed gaz..
Autor: fuszioms dnia 22/05/20 22:09
Story Cubes (komentarze)
Autor: Komimasa dnia 22/05/20 22:04
Pochwal się co ostatnio czytał..
Autor: Ena dnia 20/05/20 19:15
baner
baner
baner
baner
baner
baner
baner
baner
baner
baner
AnimeCon_baner
Odcinek 8

~ Buggy vs. Okasa Nemuri! ~ Prawdziwe oblicze strachu! ~


Buggy stanął naprzeciwko Okasy. Odgłosy walki dobiegły ich z dżungli. A więc chłopcy wciąż walczyli z Marines. Buggy zamierzał to samo. Miał dość upokorzenia ze strony tego dzieciaka. Zacisnął pięść.
- A więc to prawda ku, że zjadłeś szatański owoc ku?
Spytał Nemuri. Clown się uśmiechnął.
- Taa. Zjadłem owoc Barabara!
Końcówkę wykrzyknął. Jego lewa ręka odczepiła się od ciała i pomknęła w kierunku chłopaka. Chwyciła go za szyję. W tym momencie Buggy wysłał drugą rękę. Ta zaciśnięta w pięść trafiła prosto w twarz przeciwnika. Okasa upadł. Złapał się za szczękę. Buggy dosłyszał jego cichy śmiech.
- Ciekawa zdolność. – Chłopak zaczął się podnosić. – Chcesz poznać moją ku?
Faktycznie Cabaji wspominał kapitanowi o jakiejś mocy jaką posiada ten dzieciak, ale clown był zbytnio zdenerwowany, aby to zapamiętać. Pamiętał tylko, że ma unikać cieni. Tylko, że byli w hangarze, a tu cieni było od groma.
- Twierdzisz, że my jako piraci nie mamy praw?
Spytał Buggy. Nagła zmiana tematu zaskoczyła chłopaka.
- Tak, jesteście podłymi szumowinami, które odbierają ludziom ku to co dla nich cenne.
- Nie udawaj przede mną prawego człowieka gówniarzu! Wiem już wszystko o tobie. Może i jestem piratem, może i rabuje, plądruje, ale ty nie jesteś lepszy. Zapędziłeś ludzi i biedaków do ciężkiej pracy w kopalniach.
Okasa wybuchł śmiechem. Jak dla Buggy’ego zbyt irytującym.
- I co!? – Wrzasnął Nemuri. – Zamierzasz mnie pokonać w obronie tej ludności ku? Ha! Robisz z siebie bohatera?
- Nie – odpowiedział spokojnie clown – zamierzam skopać ci tę twoją dupę, odebrać mój statek, znowu ci dokopać i zabrać twoje złoto.
Buggy znów posłał swoją pięść. Nemuri chciał zrobić unik jednak coś go przytrzymało. Spojrzał panicznie w dół. Druga ręka złapała go za nogę. Cios był nieunikniony. Okasa zwalił się na deski. Splunął krwią i wrzasnął. Zaczął się cały trząść. Gdy się podniósł na kolana, całe jego ciało zaczął spowijać mrok. Ciemny pył unosił się nad jego ciałem wirując wkoło.
- Pytałem się ciebie ku, czy chcesz poznać moją moc?
Długi wężowaty strumień czarnego pyłu uderzył w twarz clowna. Buggy czuł jak malutkie cząsteczki wdzierają się mu do ust, nosa, uszu. Zacisnął mocno powieki. Zawirowało mu w głowie. Nagle opętała go fala zimna, a za żołądek chwycił niepokój. Otworzył oczy. Był na pokładzie Big Top’a. Statek przedzierał się poprzez gęstą mgłę i ciemność. Wokół nie było żywej duszy. Błądził przez chwilkę samotnie, gdy nagle usłyszał dźwięk kroków. Usłyszał głos, który odbijał się echem, jak gdyby znajdował się w zamkniętej blaszanej hali.
- Często śnisz o samotności ku. Zawsze w swych nocnych koszmarach jesteś sam ku. A później pojawia się on ku.
Nagle z bocianiego gniazda zeskoczył chłopak ze szramą pod okiem, ubrany w krótkie dżinsy, czerwoną kamizelkę, japońskie sandały i słomiany kapelusz.
- Siemka Buggy!
Clowna oblał zimny pot. Ale zaraz czemu on był taki wielki? Albo inaczej, czemu Buggy stał się taki mały? I nagle zrozumiał, że znowu nie posiadał siedemdziesięciu pięciu procent własnego ciała. Był taki mały i bezbronny.
- Shishishishi! Oj Buggy coś znowu taki kurdupel?
Clowna ogarnęła fala złości i bezradności. Ale także opanowywał go lęk. Chłopak znowu rozciągnął do tyłu dłonie, po czym z okrzykiem Bazuka przyrżnął w czerwononosego. Jego maleńkie ciałko jak rakieta wybiło się od desek i pomknęło nad pokładem. Wleciał nad ciemność. Poczuł, że zaczyna opadać. Przyrżnął porządnie o coś. Podniósł się powoli tylko po to, aby stwierdzić, że znów jest na pokładzie. Znowu odezwał się tajemniczy głos z puszki.
- Nie rozumiem ku, co jest tak okropnego w tym chłopaku ku, że śni ci się on po nocach i spać nie daje ku? Aż tak się go boisz ku?
- NIE! JA SIĘ NIKOGO NIE BOJĘ!
Buggy wrzasnął. Podniósł się szybko.
- Hej Buggy! Pokaż no się.
Clown z przerażeniem stwierdził iż głos należy do słomianego. Odwrócił się szybko i ujrzał go stojącego przy sterze. Już się szykował do ataku, gdy ku przerażeniu usłyszał kolejny głos.
- Ej zostaw Buggy’ego teraz mi. Ty już go uderzyłeś!
Nie morze być! Za Buggy’m stał kolejny słomiany. Pierwszy mu odpowiedział.
- To nie byłem ja, to był on.
I wskazał ręką trzeciego Luffy’ego zbliżającego się zza namiotu. Co to za koszmar pomyślał Buggy, gdy ujrzał jeszcze dwóch.
- To twoje koszmary nocne ku. – Odezwał się blaszany głos. – To jest to czego się najbardziej boisz ku!
Buggy’emu serce waliło jak szalone. Doganiało rytm kolibra*.
- Ej chłopaki! – Krzyknął jeden ze słomianych. – Może walniemy go wszyscy na raz. Będzie zabawnie!
Buggy chciał wrzasnąć, ale udało mu się wydobyć dźwięk, którego prawdopodobnie żadna istota na ziemi by nie usłyszała. Słomiani niczym zombie zaczęli go okrążać.
- Czy to dlatego go szukasz ku? – Odezwał się głos. – Czy to dlatego chcesz go dopaść ku i zemścić się za tamto. Myślisz, że to pomoże ku? Myślisz, że twoje złe sny prysną ku? Ha nie możesz nawet w śnie sobie z nim poradzić ku!
Buggy’ego ogarnęła fala złości. Gdyby mógł by zapłonął. Ale nie był w stanie się ruszać. Ciągle był małym, śmiesznym Buggy’m, który nie potrafił nawet się obronić. Słomiani zaczęli go kopać. Cios padał za ciosem. Buggy zastanawiał się, jeżeli to jest sen to czemu tak cholernie boli?
***
Big Top wypłynął spokojnie już z zatoczki i zaczął okrążać wyspę od wschodu. Cabaji rozwinął żagle i podszedł do steru. Złapał za koło i delikatnie skręcił. Statek lekko się przechylił w bok. Akrobata zeskoczył na dół i po kolei, z kopa, posłał wszystkich trzech nurków do wody. Oparł się o maszt wychylił porządny łyk sake i ześlizgnął na tyłek. Miał połamane żebra, pogruchotaną szczękę, rozcięte czoło i podrapane od drzazg plecy. Do jego uszu dotarły odgłosy wystrzałów i krzyki. A więc chłopcy jeszcze walczyli z Marines. Cabaji złapał kolejny łyk po czym powoli się podniósł. Przyjrzał się uważnie dżungli. Podszedł do armaty i ostrożnie załadował Buggy bombę. Ustawił lufę i podpalił lont zapałką. Stał chwilkę uważnie przyglądając się wyspie do momentu wystrzału. Jasny błysk oświetlił na chwilkę pocisk, który pomknął jak strzała. Po chwili tuż u wylotu wulkanu zabłysnęła kula ognia. Stok góry zarwał się i opadł. W powietrze wzbiły się tony kurzu i pyłu wulkanicznego. Po chwil góra zaczęła pluć ogniem. Cabaji omdlony zdążył jeszcze tylko zarzucić kotwicę. Reszta należała już do załogi. Akrobata osunął się na deski i usnął zmęczony.

***

Clown poobijany sturlał się ze schodów i potoczył na płachtę namiotu. Krew zalała mu twarz. A więc w snach można krwawić? Podniósł się po woli i na czworaka wczołgał pod namiot.
- Zobacz jaki jesteś żałosny ku. A ty chciałeś mnie pokonać? Huh, jesteś najbardziej żenującym piratem ku, jakiego kiedykolwiek pokonałem.
Jeszcze mnie nie pokonałeś, zaklął Buggy. W duszy jednak nie mógł zrozumieć, dlaczego słomiany tak na niego działał. Czemu czół niepokój na jego widok. Wzbierała się w nim złość. Przeklął dzień, w którym spotkał słomianego. Zobaczył w głowie Cabaji’ego, Mohji’ego, Alvidę, chłopaków jak się razem bawią na Big Topie. Czy mógł sobie pozwolić na utratę tego wszystkiego? Fakt chłopaki, bardzo często go irytowali, do tego byli niezłymi debilami, ale nie potrafił sobie wyobrazić lepszej załogi. Przypomniał sobie swoją wcześniejszą załogę. Ujrzał Shanks’a. Ten rudy dziadyga uśmiechał się do niego. I miał na głowie ten przeklęty kapelusz. Takiej dawki złości i irytacji nawet organizm Buggy’ego nie był w stanie pomieścić. Zaczął więc przeobrażać ją w wewnętrzną energię.
- Sam jesteś żałosny gówniarzu! To mój sen i będę w nim robił co chciał! Słyszysz!? To mój świat!
Słomiani, którzy szukali Buggy’ego na pokładzie Big Top’a ujrzeli jak namiot pęka w szwach, a ze strzępów wyłania się gigantyczny Buggy. Urosły mu muskuły, oczy napłynęły krwią, zęby zamieniły się w kły, a u rąk urosły mu pazury. Zaczął się śmiać głosem opętańca.
- To mój sen! I mogę robić co chcę!
Nagle słomiani zaczęli zamieniać się w malutkich ludzików z wielkimi głowami i biegać po pokładzie. Wrzeszczeli przy tym śmiesznymi cienkimi głosikami. Za to Buggy z przyjemnością zabrał się za eksterminację tego słomianego robactwa. Deptał ochoczo nogami każdego biednego Luffy’ego, który podbiegł za blisko. Do tego musiały chyba zniknąć jego gumiane moce, bo przy każdym nadepnięciu, ludziki śmiesznie chrupały. To była muzyka dla uszu clowna. Jeszcze nigdy tak świetnie się nie bawił. Niczym godzilla wyrwał maszt swojego statku i zaczął okładać nim pokład rozpłaszczając każdego nie wybitego jeszcze robaczka. Gdy skończył robotę odsapnął lekko, wyrzucił maszt i wrócił do normalnych kształtów i rozmiarów.
- A teraz czas, żebym się obudził!

***

Buggy zauważył, że klęczy na czworaka. Ostatnie resztki pyłu uniosły się z nad jego ciała i poszybowały znów nad Okasę. Ten również klęczał wspierając się ręką. Miał zaciśnięte zęby i zamknięte oczy. Twarz wyrażała wielki wysiłek. Powoli zaczął się podnosić.
- Ty… ty… jakim cudem ku?
Buggy również wstał. Zacisnął pięści i bez słowa natarł na chłopaka. Jego ręce odłączyły się i zaczęły z szaleńczą prędkością okładać twarz Nemuri’ego. Ten jak marionetka rzucana prze wicher zaczął zataczać się do tyłu. Nagle ciemny pył utworzył tarczę tuż przed chłopakiem. Gdy pięści uderzyły w nią kostki nieprzyjemnie trzasnęły. Nemuri podniósł wzrok. Miał obitą twarz, rozciętą wargę, która kapała krwią. Nagle tarcza przeobraziła się w ogromną rękę, która pomknęła ku clownowi. Buggy dostał nią w twarz. Odrzuciło go, prosto w puste skrzynki, które roztrzaskały się w drobny pył.
- Nie mam pojęcia jakiej sztuczki użyłeś, aby wyrwać się z mojego koszmaru – Wycedził Okasa. – ale nie sądź, że na tym kończą się moje zdolności!

*Koliber jest malutkim ptakiem żywiącym się nektarem, potrafi tak szybko machać skrzydłami iż staje w miejscu, dlatego jego serce bije niezwykle szybko do około 360 uderzeń na minutę! Ciekawe czy Luffy ma tak samo podczas Trybu Drugiego?
bullet Napisane przez Imi dnia 22 grudzień 2013 · Kategoria: Fanfiki ·
· 0 komentarzy · 1079 czytań · Drukuj

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
GROMnh
24/05/2020 23:49:17
@ruri: Szkoda Sad Mam nadzieję, że szybciej powrócą, bo przez 2 miesiące czytać raz na 2 tygodnie to jest słabo...

ruri
24/05/2020 14:10:09
@GROMnh: Koronawirus spowodował to, że przy autorze jest mniej asystentów i wszystko idzie wolniej.

Laquer
24/05/2020 13:58:08
Wow, chyba muszę częściej się socjalizować, bo widzę, że daleko w tyle za cywilizacją zostałem.

Laquer
24/05/2020 13:57:47
Tia, nieważne. Bo wiesz, wszystko spoko, nie, ale i tak wy***ane, bo będę robić po swojemu, czy się to komu podoba czy nie xD Swoją drogą, groźby karalne jako merytoryczna krytyka...

Imi
24/05/2020 13:34:57
W sumie przez te Wasze komentarze zapomniałam o najważniejszym. Nikomu innemu to nie przeszkadza najwidoczniej więc nieważne.

Imi
24/05/2020 12:08:55
Najwidoczniej każda krytyka teraz, nawet merytoryczna, to dla niektórych tylko roszczeniowość i jakieś budowanie ego. Wielce sobie ego zbuduję na tym.

Imi
24/05/2020 12:07:57
Co do jakości, ja nie twierdzę że robicie byle co, tylko naprawdę akurat takich błędów łatwo jest uniknąć. Nie wytykam okazjonalnych wpadek edytorskich, bo wiem ile to jest pracy.

Imi
24/05/2020 12:07:06
Ruri, co ma ego do tego? Czytam sobie rozdział i klimat idzie się kopać przez takie kretyńskie wstawki.

GROMnh
24/05/2020 01:40:47
Mam pytanie - czemu przez cały czerwiec i lipiec będą wydawane rozdziały raz na 2 tygodnie?

Laquer
22/05/2020 16:01:16
A ja tam lubię te wstawki. Uważam, że są fajne. I będę je dodawał kiedy tylko edytor zezwoli.

Ena
22/05/2020 12:16:38
:sakazuki:

ruri
22/05/2020 12:05:23
slowa wpadka, bo chyba wyfrunelo z glowy. Kilka osob na pewno sie usmiechnelo na widok tej wstawki, wiekszosc olala, a pewne OKAZY szukaja mozliwosci wybicia swojego ego na pierdolach

ruri
22/05/2020 12:03:47
No tak, bo 90% czytelników, to profesjonaliści, którzy zawodowo zjamują się czytaniem mang i wcale nie mają w dupie większości błędów pomyłek itd. Zresztą... Przeczytaj sobie znaczenie

okiren
22/05/2020 11:51:46
Sugerowanie, że nie ma jakości przez to xD idę stąd, bo szkoda strzępić ryja

Imi
22/05/2020 07:56:13
Ale hej, przecież już nie chodzi o to, by była jakość, tylko dobrze że ktoś robi cokolwiek. To nie jest pomylony tekst w dymku wynikający z nakładu pracy, tylko nieporozumienie.

Imi
22/05/2020 07:55:30
Okiren, niby racja, ale tylko z perspektywy laika. Ponadtko korektor to ktoś, kogo zadaniem jest nie dopuścić to wpadek w rozdziałach. A on je tworzy...

Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2020 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
8,582,095 unikalne wizyty
Copyright © 2009 OnePieceNakama.pl, Wszelkie prawa zastrzeżone.
Theme create by BaiChi_696 & Szklana
completely modified by LuckyLuke, CichyWiatr
graphics by eyekiss

Kontakt z Administracją Strony