REJESTRACJA
980

979 rozdział

978PL!

  901 PL!

  900 PL!

  899 PL!

CC 10 - temat wstępny przed gaz..
Autor: Komimasa dnia 03/06/20 16:35
Rozdział 980
Autor: Kaioken dnia 26/05/20 23:11
Rozdział 979
Autor: Kaioken dnia 26/05/20 23:10
Spamiliada 12
Autor: Eikichi dnia 26/05/20 20:15
Story Cubes (komentarze)
Autor: Komimasa dnia 22/05/20 22:04
Pochwal się co ostatnio czytał..
Autor: Ena dnia 20/05/20 19:15
baner
baner
baner
baner
baner
baner
baner
baner
baner
baner
AnimeCon_baner
/======7======\



Co za jędza. Zauważyła go?
Kapitan wyszedł w krąg światła. Zaaferowana pomywaczka nawet nie zwróciła na niego uwagi. Chwilę temu podkradał się tak cicho jak to było możliwe nie znając rozkładu skrzypiących klepek na pokładzie, trzymał tak daleko, by tylko słyszeć rozmowę, a tymczasem… Ta przeklęta piratka zerknęła w jego kierunku. Był tego pewien. Zaraz potem zaczęła podnosić głos.
Czy to dlatego drażniła się z młodą marines? Żeby pokazać jej determinację? Co za babsztyl…
Położył rękę na ramieniu Makei. Zaskoczona dziewczyna prawie podskoczyła. Rzuciła mu przestraszone spojrzenie.
- Masz… ciekawych przyjaciół – powiedział ciepło.
Prawie wybuchnął śmiechem widząc, jak Makei się rozpromienia. Odwrócił się w stronę nadbiegających Marines. Wybrał idealny moment.
- Co się dzieje? – krzyknął pierwszy, wpadając na rufę. – Co to były za wrzaski? - krzyczeli następni z rozdrażnieniem.
Makei skuliła się i zeszła na pokład. Jeżeli ktokolwiek słyszał to, co przed chwilą powiedziała, to czekają na nią spore kłopoty…
- Nasza nowa pomywaczka chciała się wykazać – powiedział kapitan, którego głos, choć niegłośny, w jakiś sposób przebił się przez hałas butów, wiatru i krzyków. - I w pojedynkę ująć parę piratów. Nie udało się jej, uciekli na holowany przez nas statek – zakończył krótko. - Niniejszym ogłaszam alarm – dodał spokojnie.
W pierwszej chwili marynarze zbaranieli. Nie mieli jednak czasu na dłuższe osłupienie. Nie kapitanowi dane było ich wyrwać ze stuporu. Niespodziewanie bowiem nad nimi rozległ się przeraźliwy gwizd.

Żaden sygnał nie będzie lepszy od dźwiękowego – tłumaczyła mu kiedyś Jackie.
Jak się postanowi dać sygnał, który trzeba zobaczyć, to wszyscy się będą rozglądać i cały plan ucieczki z zaskoczenia spali na panewce. Młodzi ludzie są zbyt łatwi do przejrzenia pod tym względem. Rozglądaliby się nerwowo bez przerwy, nie chcąc niczego przegapić.
Na innych zmysłach też nie ma co polegać. Nie wrzuci nic nikomu do potraw, bo muszą nabrać sił przed ucieczką, a kto wie, czy to kogo nie zniechęci do jedzenia. Zresztą – byłoby z tym za dużo zachodu. Z tego samego powodu nie rozpuści po korytarzach niczego smrodliwego ani nie dorzuci niczego do wody, żeby nagle wszystkich zaczęła swędzieć skóra. Bezsens. Sygnał polegający na dosłyszeniu czegoś jest najprostszym rozwiązaniem.
„No to nie będą się rozglądać. Ale będą nasłuchiwać. Wyjdzie na jedno.” – Wzruszył ramionami.
Nie, wcale nie. Nie powiemy nikomu co to będzie za sygnał. Więc wszyscy będą wypatrywać czegokolwiek niezwykłego. A jak zobaczą pierwsze osoby w ruchu to reszta poleci za nimi.
„No dobra, ale potrzebny by nam był dźwięk, który usłyszą wszyscy, od sufitu po piwnice. Chcesz ukraść jakiś system nagłaśniający?”
Cóż, to poniekąd tak.
Nie podobała mu się wtedy ta jej mina. Wkrótce miał się dowiedzieć, dlaczego.
Jackie zakradła się do rozgłośni – kiedyś miano tam założyć radio, ale skończyło się na tym, że ogłaszano przez rozstawione po całym budynku głośniki najważniejsze wydarzenia ze świata albo zwykłe wezwania „na dywanik”. Kiedyś pozwolono wychowankom przeczytać przez nie życzenia walentynkowe. Darkiel nie pamiętał, kiedy się tak głośno śmiał jak wtedy.
Ale kiedy Jackie się dorwała do mikrofonu, już się nie śmiał. Zawsze mu się wydawało, że gwizdnięcie na palcach to tylko jeden dźwięk, tak na dobrą sprawę nie określony w swojej tonacji. Musiał zweryfikować ten pogląd. Jackie była jedyną znaną mu osobą, która potrafiła w czasie tej czynności fałszować.
Przeraźliwy dźwięk rozszedł się po całym budynku i sparaliżował na moment wszystkich. Ale do tych, którzy mieli go odebrać, dotarł. Gdy tylko przestało im dzwonić w uszach.
Teraz też nie było mu do śmiechu. Jackie i bez mikrofonu okazała się mieć spore płuca i kiedy gwizdnęła, szok dla jego wrażliwych uszu był tak wielki, że mało jej nie puścił. Zamiast tego zmusił się do mocniejszego zaciśnięcia szponów i wykonania paru ostatnich machnięć skrzydłami, by znaleźć się wreszcie nad dekiem statku. Tam cisnął dziewczynę na pokład.
Od strony marynarki rozbłysły światła.

- To Jackie – syknęła Adin. Co ta dziewczyna kombinuje tym razem? Kto to wdział o tej porze taki hałas podnosić? Wszystkich znajdą, jak teraz do niej wyjdą!
- To jest tak chore, że aż przerażające – usłyszała za sobą zirytowane mruknięcie. – Jak można fałszować samym gwizdnięciem?
Kiedy Adin się obróciła, Nath właśnie otrzepywał się z popiołu. Mamrotał coś jeszcze do siebie, ale do uszu dziewczyny nie dochodziło nic konkretnego, więc przestała nasłuchiwać.
Co robić? Co robić? Iść? I dać się złapać? A może Jackie coś wymyśliła? Ale co można wymyślić akurat teraz, w środku nocy?
- No co tak stoisz jak to cielę? – Podskoczyła, gdy usłyszała głos Nathaniela tuż obok siebie. – Zapomniałaś, co znaczy ten sygnał?
Adin zmierzyła go w pierwszej chwili pustym wzrokiem. Dopiero po paru sekundach iskierki zrozumienia pojawiły się w jej spojrzeniu. Oczy otworzyły się szeroko.
Teraz?!!
Nath spojrzał na nią jak na dziecko. Jego głos był spokojny. Mówił krótkimi, urywanymi zdaniami, jakby chciał zostać dobrze odebrany przez kogoś niepełnosprawnego umysłowo.
- Właśnie tak. Uciekamy. Budź dzieciaki. Już.

- Co ty chciałaś przez to osiągnąć?! – krzyknął na Jackie ze złością.
- Wiatr jest za mały – powiedziała jakby nie słyszała jego wybuchu. Rozglądała się nieco nerwowo. – Nie uda nam się opłynąć wyspy. Rozwiń żagle – dodała niespodziewanie i kompletnie sprzecznie z poprzednim zdaniem wypowiedzi.
- Co takiego?
- Podleć do grotmasztu i postaw żagiel, czy ja się wyraziłam niejasno? – zapytała z irytacją odwracając wreszcie twarz w jego stronę.
- To absurd! Natychmiast nam go przestrzelą, już się szykują do przepłynięcia do nas, po co…
- Do cholery jasnej, Darkiel, po prostu mi zaufaj i postaw ten cholerny grot! – huknęła Jackie, zrywając się na równe nogi. Nie czekając na jego odpowiedź zawróciła na pięcie i pognała w stronę zejściówki.
- To szaleństwo… - szepnął ze zgrozą. Szybko jednak dotarło do niego, że sam nie ma innego pomysłu. Zaklął okrutnie, ale postanowił się chwilowo podporządkować. Podleciał do masztu i szybko rozwinął żagiel. Gdy ten opadł z łopotem, Darkiel wylądował ciężko na pokładzie i poleciał wiązać wanty. Akurat kończył, gdy Jackie wyleciała spod pokładu jak strzała. Nawet nie zdążył zapytać po co jej to było do szczęścia potrzebne, kiedy minęła go, biegnąc w stronę dziobu.
- Darkiel! Załatw nam trochę wiatru! – krzyknęła przez ramię.
- Niby jak?! – zawołał za nią, zdenerwowany własną dezorientacją w sytuacji.
- Machnij na niego! Skrzydełka masz niemałe!
- Nie ruszę tak wielkiego statku, do cholery!
- To tylko karawela! Dasz radę! – krzyknęła z niezachwianą pewnością siebie.
- Oszalałaś! Nawet jak mi się uda, to urwie nam dziób!
- DMIJ W TEJ CHOLERNY ŻAGIEL, DARKIEL!!!
„Niech cię jasny trafi szlag, kobieto!” – zawył w myślach zoan. Czując się totalnie idiotycznie, zaparł się nogami o pokład, po czym zaczął machać co sił w błoniastych skrzydłach.
Ku jego jeszcze większemu zdumieniu – żagiel faktycznie się wydął. Kil zatrzeszczał niebezpiecznie i kiedy już Darkiel miał przestać, by mimo wszystko oszczędzić statku cierpienia, usłyszał jakby trzask z bicza. Nagle wszelki opór ustał, a statek zakręcił gwałtownie i pomknął przed siebie.
- PIĘKNIE! – ryknęła Jackie, przebiegając po pokładzie by, jak podejrzewał Darkiel, odzyskać panowanie nad okrętem przez stermaszt. Dopiero teraz zauważył błysk jakiejś broni w jej rękach. Refleks poszedł od jakiegoś zabłąkanego promyka światła od strony statku marines, który zresztą oddalał się od nich teraz w zaskakującym tempie.
Musiał to przyznać nawet przed samym sobą. Ten sukces był cholernie satysfakcjonujący.
bullet Napisane przez Jackie777 dnia 27 luty 2010 · Kategoria: FANFIKI NOWE ·
· 0 komentarzy · 1181 czytań · Drukuj

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
GROMnh
24/05/2020 23:49:17
@ruri: Szkoda Sad Mam nadzieję, że szybciej powrócą, bo przez 2 miesiące czytać raz na 2 tygodnie to jest słabo...

ruri
24/05/2020 14:10:09
@GROMnh: Koronawirus spowodował to, że przy autorze jest mniej asystentów i wszystko idzie wolniej.

Laquer
24/05/2020 13:58:08
Wow, chyba muszę częściej się socjalizować, bo widzę, że daleko w tyle za cywilizacją zostałem.

Laquer
24/05/2020 13:57:47
Tia, nieważne. Bo wiesz, wszystko spoko, nie, ale i tak wy***ane, bo będę robić po swojemu, czy się to komu podoba czy nie xD Swoją drogą, groźby karalne jako merytoryczna krytyka...

Imi
24/05/2020 13:34:57
W sumie przez te Wasze komentarze zapomniałam o najważniejszym. Nikomu innemu to nie przeszkadza najwidoczniej więc nieważne.

Imi
24/05/2020 12:08:55
Najwidoczniej każda krytyka teraz, nawet merytoryczna, to dla niektórych tylko roszczeniowość i jakieś budowanie ego. Wielce sobie ego zbuduję na tym.

Imi
24/05/2020 12:07:57
Co do jakości, ja nie twierdzę że robicie byle co, tylko naprawdę akurat takich błędów łatwo jest uniknąć. Nie wytykam okazjonalnych wpadek edytorskich, bo wiem ile to jest pracy.

Imi
24/05/2020 12:07:06
Ruri, co ma ego do tego? Czytam sobie rozdział i klimat idzie się kopać przez takie kretyńskie wstawki.

GROMnh
24/05/2020 01:40:47
Mam pytanie - czemu przez cały czerwiec i lipiec będą wydawane rozdziały raz na 2 tygodnie?

Laquer
22/05/2020 16:01:16
A ja tam lubię te wstawki. Uważam, że są fajne. I będę je dodawał kiedy tylko edytor zezwoli.

Ena
22/05/2020 12:16:38
:sakazuki:

ruri
22/05/2020 12:05:23
slowa wpadka, bo chyba wyfrunelo z glowy. Kilka osob na pewno sie usmiechnelo na widok tej wstawki, wiekszosc olala, a pewne OKAZY szukaja mozliwosci wybicia swojego ego na pierdolach

ruri
22/05/2020 12:03:47
No tak, bo 90% czytelników, to profesjonaliści, którzy zawodowo zjamują się czytaniem mang i wcale nie mają w dupie większości błędów pomyłek itd. Zresztą... Przeczytaj sobie znaczenie

okiren
22/05/2020 11:51:46
Sugerowanie, że nie ma jakości przez to xD idę stąd, bo szkoda strzępić ryja

Imi
22/05/2020 07:56:13
Ale hej, przecież już nie chodzi o to, by była jakość, tylko dobrze że ktoś robi cokolwiek. To nie jest pomylony tekst w dymku wynikający z nakładu pracy, tylko nieporozumienie.

Imi
22/05/2020 07:55:30
Okiren, niby racja, ale tylko z perspektywy laika. Ponadtko korektor to ktoś, kogo zadaniem jest nie dopuścić to wpadek w rozdziałach. A on je tworzy...

Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2020 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
8,587,849 unikalne wizyty
Copyright © 2009 OnePieceNakama.pl, Wszelkie prawa zastrzeżone.
Theme create by BaiChi_696 & Szklana
completely modified by LuckyLuke, CichyWiatr
graphics by eyekiss

Kontakt z Administracją Strony