REJESTRACJA
955 PL

954 PL

953 PL

  901 PL!

  900 PL!

  899 PL!

Steam
Autor: Ponury dnia 18/10/19 22:11
Rozdział 959
Autor: Wielki160 dnia 18/10/19 18:08
Story Cubes 11: Szklana Pogoda -..
Autor: Szczery dnia 17/10/19 23:10
Breaking Bad
Autor: Devzan dnia 16/10/19 21:36
Spamiliada 12
Autor: Chisu dnia 16/10/19 21:25
Ostatnio widziane
Autor: Komimasa dnia 16/10/19 20:47
AnimeCon_baner
baner
baner
baner
baner
baner
baner
baner
baner
baner
/======9======\



Nathaniel obudził się i z miejsca musiał przyznać, że bardzo tego żałuje. Każdy człowiek miewa czasem takie przebudzenia, których naprawdę wolałby uniknąć za wszelką cenę, nawet pokuty za wszelkie zło świata. Być może kiedyś komuś się to udało. Nathanielowi jednak nie.
Kulił się przy burcie cały obolały i zdrętwiały z zimna. Powoli rozprostował palce, potem kończyny, wreszcie zaczął rozcierać ramiona, mając nadzieję na jak najszybsze przyśpieszenie krążenia i uniknięcie mrowienia. Nie czuł dwóch palców prawej ręki. Gdy obmacał głowę, potężny jej ból okazał się być po prostu ogromnym guzem, a nie kacem. Co było pocieszające, chociaż wciąż niewiele mu dawało.
Wreszcie ogromny statek wspomnień dobił do brzegu i Nathaniel przypomniał sobie wszystko aż do potwornego sztormu, który tylko cudem udało im się pokonać w jedną noc. Widać szczęście Jackie miało w tym swój udział.
- Dzień dobry. Dobrze wiedzieć, że żyjesz. Proszę.
Nathaniel podniósł obolały łeb i spojrzał na młodego chłopaka stojącego przed nim. Nie umiał sobie w tej chwili przypomnieć jego imienia, ale przynajmniej kojarzył twarz. Przystojny, wiecznie kręcący się przy kuchni młody człowiek. Wydawał się być obrzydliwie zdrów i cały. Do tego w paskudnie dobrym nastroju.
Nath zmierzył go pochmurnym wzrokiem, po czym odebrał wyciągniętą w swoją stronę czarkę z parującą herbatą. Wymamrotał podziękowanie, niemal mając ochotę przytulić się do kubka. Zamiast tego otoczył go troskliwie obiema dłońmi i powoli zaczął sączyć życiodajny trunek. Natychmiast poczuł „prąd”. Skrzywił się lekko, ale nie przestawał siorbać. Czuł mrowienie w ogrzewanych palcach. Na szczęście wszystkich.
- Dodałem nieco rumu, żeby szybciej postawić wszystkich na nogi. Dzieciaki też dostały po takiej herbacie. Żyją, więc nie rób takiej miny. Jeśli jesteś głodny, to Darkiel zrobił dla wszystkich sashimi z tego, co złowiliśmy rano. Zostało jeszcze trochę koców w mesie…
- Gdzie jesteśmy? – wychrypiał Nath, przerywając mu troskliwe gadki. Niech zachowa je dla dzieci, jemu teraz niepotrzebne. Będzie chciał, to sam znajdzie i weźmie, bez pytania o zgodę.
- Adin właśnie to ustala. Wygląda na to, że niespecjalnie trzymaliśmy jakikolwiek kurs podczas tego przeklętego sztormu, więc teraz są małe problemy ze znalezieniem się na mapie, ale…
- Która godzina?
- Ja tam nie mam zegarka, ale dochodziła dziesiąta jak jakiś czas temu wychodziłem z kuch…
- Gh… - Odkaszlnął. - Gdzie Jackie?
- Stary, lepiej zejdź pod pokład i wygrzej się trochę, nam naprawdę do szczęścia nie potrzeba zapalenia płuc na pokładzie…
- Gdzie Jackie? – powtórzył nieco głośniej, dźwigając się ciężko na zesztywniałe jeszcze nogi.
- Ja-jak ją ostatnio widziałem, szła w stronę luku żaglowego… - Chłopak wyraźnie zmagał się ze sobą, widząc przemarzniętego, zesztywniałego Nathaniela, ale nie bardzo wiedział, co mógłby dla niego zrobić. Zacisnął palce na metalowej tacy, na której stały jeszcze dwa parujące kubki z herbatą i patrzył tylko jak Nath odchodzi powoli stawiając sztywne kroki. - Stary, kurde, serio, zahacz o mesę.
Nath pomachał tylko leniwie ręką na znak, żeby tamten się o niego nie martwił i sunął dalej wzdłuż pokładu.
Głównie młodsi byli na nogach. Większość ludzi, którzy poprzedniej nocy dali z siebie wszystko, by utrzymać ten statek w jednym kawałku, jeszcze spało albo dochodziło do siebie. Nathaniel pozwolił sobie paść na pokład dopiero, gdy zobaczył spokojniejsze morze i teraz z lekkim niepokojem patrzył na kłębiące się aż po horyzont, nisko zawieszone, ciężkie chmury. Ale fale były znośne, a wiatr gnał ich gdzieś przed siebie. Ruch był ważny. Dawał ludziom coś do roboty i nie pozwalał na rozważania w stylu „Czy ktokolwiek tak naprawdę wie, gdzie my płyniemy?”
Krótki spacer i rum zrobiły swoje - Nathaniel wreszcie poczuł, że odżywa. Krok mu się zrobił bardziej sprężysty, śliski pokład nie przeszkadzał już tak bardzo. Zszedł szybko pod pokład i zaczął nasłuchiwać hałasu. Ona nie była cichą istotą.
Kto najprawdopodobniej wiedział, gdzie jesteśmy? Kto wiedział, co się dzieje? Ile osób jest na pokładzie? Ile przeżyło sztorm? Ile wypadło za burtę? Jak stoimy z zapasami? Żaglami? Czy mamy coś na handel, czy na pierwszej wyspie z miejsca trzeba będzie kraść?
- Czy to jasne? – głos Jackie dobiegł go od strony składowanego drewna. – Słuchajcie, ilość osób na pokładzie to naprawdę nie jest problem, ale ja muszę wiedzieć o każdej gębie jaką trzeba wykarmić. Wykradanie zapasów ani głodowanie nie jest rozsądnym pomysłem, dobra? Jeśli tylko wiecie o kimś jeszcze… Nie? To całe szczęście. Teraz lećcie na pokład, na pewno się dla was znajdzie coś do roboty.
- Na przykład mycie pokładu – mruknął sarkastycznie Nath.
- Też się cieszę, że cię widzę w jednym kawałku, Nathanielu – powiedziała Jackie z rozbawieniem, puszczając jakąś wystraszoną parę chłopców w stronę zejściówki. Dzieciaki minęły Natha ostrożnie, po czym popędziły na górę.
- Co to za jedni? – zapytał, oglądając się za nimi.
- Nie zgadniesz – mruknęła. - Gapowicze.
- Słucham? W jaki sposób?
- Nie mam pojęcia – oznajmiła z rozbrajającą szczerością. – Nie znam ich, musieli się z nami zabrać jak zmienialiśmy statek. To znaczy tylko tyle, że nie dość, że wszyscy przeżyli to jeszcze mamy nadmiar.
- Wszyscy przeżyli? – powtórzył zaskoczony.
- Tak. Nawet nie wiesz, jak mi ulżyło, jak ich przeliczyłam – zaśmiała się.
- Ale przecież sam widziałem jak przynajmniej trzech wyrzuciło za burtę! W takim sztormie nijak idzie takich wyławiać.
- A powiem ci, że to zaskakujące, ale Dain okazał się być naprawdę zręcznym harpunnikiem… Co prawda było potem trochę zszywania, a ponieważ nie mamy porządnego lekarza na pokładzie to efekty są nieco koszmarne, ale grunt, że wszyscy wciąż się trzymają zarówno tego pokładu jak i życia, i nie wygląda na to, żeby ktoś chciał puścić nawet jedno z nich.
- Jackie, nie jest dobrze – zawołała Adin, nachylając się do zejściówki.
Widocznie póki co mają jeszcze za mało szczęścia, by choć przez chwilę wszystko szło bez problemów.
- Już idę!

Kajuta prawdopodobnie była początkowo przeznaczona dla kapitana. Ale ponieważ w tej załodze nie wybrano jeszcze nikogo na żadne stanowisko, to stała opuszczona, dopóki Adin nie zażądała biurka z szufladami, by mogła składować pióra i mapy. Wówczas sprawa zakwaterowania jej i przemianowania pokoju z kapitańskiego na nawigatorski była kwestią chwili.
Jackie przysiadła na blacie, wybierając fragment najmniej zawalony mapami i ponownie przyjrzała się wskazanym przez Adin punktom.
- Więc… Jesteśmy tu, tu, albo tu, tak? – powtórzyła, chcąc się upewnić, że dobrze zrozumiała.
- Najprawdopodobniej – potwierdziła Adin. – Pamiętaj, że to Makei znała się tutaj najlepiej na pilotażu, ja tylko…
- Grunt, że zrobiłaś co mogłaś, większość z nas nawet tyle nie umie – Jackie zbyła pesymistyczne wywody Adin machnięciem ręki. – Chciałam tylko zauważyć, że te punkty są dość… daleko od siebie.
- No wiem, Makei pewnie by to zrobiła dok…
- Dosyć o Makei, jak rany! – Jackie już nie kryła irytacji.
W pokoju zapadła kompletna cisza. Adin zerknęła niepewnie w stronę Nathaniela, który przyszedł za Jackie z racji nie posiadania niczego innego do roboty. Ten patrzył obojętnie za okno i na warknięcie Jackie zareagował tylko wywróceniem oczami.
Nikt do końca nie wiedział, co się stało na statku Marines. Makei tam poszła i nie wróciła. Za dużo się działo, a Jackie zanadto onieśmielała, by z nią usiąść i po prostu zapytać. Zaowocowało to najgorszymi scenariuszami w głowach wszystkich, których ta sprawa frapowała.
- Jeśli popłyniemy na północny zachód, to powinniśmy po jakimś czasie dotrzeć na którąś z tych wysp – powiedziała Jackie, wskazując na mapę i wyrywając Adin z zamyślenia. – Wówczas dowiemy się, gdzie jesteśmy. Proste, nie?
Ostatnie słowa powiedziała nad wyraz pogodnie, czym nieco zaskoczyła Adin, która oczekiwała zawodu niekompetencją. Spojrzała na Jackie i w jej ciepłym uśmiechu nie dostrzegła ani grama fałszu. Poczuła, że sama zaczyna się uśmiechać.
Jackie wstała.
- Adin – powiedziała, kładąc jej dłoń na głowie. – Trochę więcej wiary w siebie. Makei jest świetnym pilotem, ale to nie znaczy, że ty nim nie możesz być. Wierzę w ciebie.
Serce Adin zabiło szybciej. „Makei JEST” – więc żyje! W takim razie co się stało?
- Nath – rzuciła Jackie, odwracając się i podchodząc do drzwi. – Powiadom wszystkich o zmianie kursu.
Nie potwierdził i nie zaprzeczył. Po prostu wyszedł za nią.
Adin została w pokoju sama.
Zastanawiała się, co może zrobić, żeby zasłużyć w tej załodze na miano pilota i nawigatora.
Zastanawiała się, co łączy Nathaniela i Jackie, że rozumieją się właściwie w szczątkowych słowach.
Zastanawiała się, kiedy dzieci, które czatują pod jej drzwiami, zapukają i zapytają, czy mogą wejść.
Zastanawiała się, skąd Jackie bierze swoją siłę i optymizm.
Zastanawiała się, czy też potrafi taka być.
- Aż, pierony – mruknęła do siebie, uśmiechając się lekko. Przecież po to uciekli, żeby mogła spróbować dosłownie wszystkiego. Spojrzała przez okno. Fale były łagodne, mimo, że chmury wciąż wisiały nad nimi zwartą tarczą. – Na najbliższej wyspie kupię, - „lub ukradnę” - wszelkie książki w temacie! Nie pozwolę więcej cierpieć temu statkowi i załodze. Nauczę się wszystkiego, co będzie potrzebne i zdobędę zaufanie załogi jako nawigator.
Zastanowiła się, czy starczy jej sił i zapału do wykonania tej deklaracji.
Uznała, że zobaczy, jak już się weźmie za wykonanie.

Poranek na statku Marines był wyjątkowo ponury. Słońce grzało niemiłosiernie, lazurowego nieba nie przesłaniała nawet najmniejsza chmurka, wiał ciepły wiatr, idealny do leniwej żeglugi. Ale na statku nikt nie zdawał się zwracać na to uwagi - wszyscy chodzili skwaszeni. Porażka w schwytaniu młodocianych piratów, gryzła ich tak bardzo, że nie starczyło im uwagi, żeby zwrócić jakąś jej część na nowego członka załogi. Kto wiedział, skąd się nagle wzięła, co się działo, dlaczego została przyjęta – ten wiedział. Kto nie – to go najczęściej nawet nie obchodziło.
Makei, nie mając nic lepszego do roboty, nie wiedząc za co się zabrać ani kogo słuchać, szwędała się po statku starając się nikomu nie wleźć pod ręce. Młodzi pomywacze są zwykle pierwszym, na czym marynarze wyżywają gorycz i złość porażki. Zwykle dość boleśnie. Makei nie chciała oberwać po głowie, więc łaziła ostrożnie – niby spokojnie i beztrosko, a jednocześnie rozglądając się uważnie za zirytowanymi Marines i unikając ich w miarę możliwości. Takiemu nawet nie wytłumaczysz…
Jej uwagę zwróciła jakaś awantura na rufie. Początkowo bała się tam iść – na miejsce symbolu jej pierwszej porażki, którą widziała cała nocna wachta – ale w końcu ciekawość zwyciężyła. Zakradła się na tyle blisko, by zrozumieć wykrzykiwane słowa mimo skrzeku mew i szumu fal.
Podskoczyła do nich na jednej nodze jak tylko usłyszała o czym mowa.
- Hej, a ty tu czego? Coś ty za jedna? – zapytał z irytacją jeden z marynarzy, patrząc jak dziewczyna przepycha się między trzema stojącymi przy barierce wieńczącej rufę.
Jeszcze wczoraj tędy właśnie przechodziła lina łącząca ich statek z pirackim. Jeszcze wczoraj stała tutaj Jackie. Z ostrzem w ręku.
Makei spojrzała na poręcz o której mówili Marines.
- Robią się coraz bardziej bezczelni, nie? – mruknął jeden z nich. - Nie rozumiem, dlaczego nie wysłali nas w jakimś nowszym modelu statku, skoro tak bardzo im zależy na złapaniu tamtych smarków. Teraz trzeba będzie się za nimi uganiać… Eeh, wrzód na dole pleców. I kto to teraz posprząta, pytam się?
- Ja mogę – powiedziała Makei nie odrywając oczu od barierki. – Nacięcia nie są głębokie, chwila pracy i będzie po wszystkim.
- Chcesz mi powiedzieć, że znasz się na ciesielce?
- Nie. – Makei odwróciła się do niego i uśmiechnęła się. Nie słodko. Nie bezczelnie. Po prostu. Radośnie. - Chcę powiedzieć, że szybko się uczę i jak mi pokażesz jak obsługiwać hebel to sama się tym zajmę.
Marine patrzył na nią przez chwilę podejrzliwie, po czym, jakby po chwili namysłu, odwzajemnił uśmiech.
- Podobasz mi się. Zgoda.
- Ty! Wreszcie cię znalazłem! – ryknął czyjś głos, powodując nerwowe wyprężenie się na baczność wszystkich dookoła. – Co ty sobie myślisz, łażąc w tych łachmanach po moim statku? Jazda za mną, dobierzemy ci uniform i zaczniesz pracę jak na pomywacza przystało!
Potężna postać warcząc i mamrocząc pod nosem różne epitety odwróciła się i, nie oglądając się, czy Makei za nim idzie, zeszła z nadbudówki rufy na pokład tupiąc groźnie i ciężko.
- Pierwszego dnia podpaść bosmanowi? Wróżę ci krótką przyszłość w marynarce, mała – mruknął rozbawiony Marine.
Makei przełknęła nerwowo ślinę, po czym ruszyła za potężnym, groźnym człowiekiem. Fakt. Dobrze toto się nie zaczynało…
- Hej, mała! Jak już ubierzesz się jak człowiek, to rozejrzyj się za mną. Pokażę ci jak się operuje heblem.
Makei spojrzała na niego. Wbrew pierwszemu wrażeniu, jakiego na nim odniosła - gburowaty, marudny, chudy, nieciekawy – teraz musiała przyznać, że nie jest znowu taki zły. Jego ciepły, nieco bezczelny uśmiech, oczko, które jej puścił, szczupłe, wytrenowane ciało i niebrzydka twarz dawały nawet całkiem sympatyczną całość.
Odpowiedziała szerokim uśmiechem, po czym nieco żwawiej ruszyła za bosmanem. Jeśli z takimi ludźmi ma pracować to kto wie – to może być bardziej zabawne niż sądziła.
Marine patrzył jak dziewczyna znika pod pokładem po czym odwrócił się do barierki i przejechał palcami po wyrytym na niej napisie, który niedługo mieli razem usunąć. Litery były koślawe i ewidentnie wyskrobywane w pośpiechu czymś, co się do tego niespecjalnie nadawało. Ale wciąż do rozczytania.
„Będę na ciebie czekać, Marine. J.”
bullet Napisane przez Jackie777 dnia 27 luty 2010 · Kategoria: FANFIKI NOWE ·
· 0 komentarzy · 1188 czytań · Drukuj

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
wojtas1993
11/10/2019 20:03:50
Siema! Czy ktoś posiada napisy do OP od 135- do najnowszego odcinka? Jest część napisów w dziale napisy, ale niestety nie wszystkie.

Komimasa
10/10/2019 20:05:10
Już niedługo powinniśmy Was zaspamić rozdziałami OP, bo ja skończyłem właśnie tłumaczyć 956. Reszta w rękach kolegów Smile

Komimasa
27/09/2019 10:44:14
W każdym rozdziale jest strona poświęcona rekrutacji i tam znajdziesz email do niego Smile

Komimasa
27/09/2019 10:43:10
Jeżeli jesteś zainteresowana pomocą także z innymi mangami, możesz spokojnie pisać do WT cyz kontaktować się właśnie z Rurim.

Komimasa
27/09/2019 10:42:19
Dziękujemy bardzo, ale Ruri świetnie się wywiązuje ze swoich zadań, to raczej moja wina, że tych rozdziałów nie ma. Zabiorę się za nie od 1.

Cara
27/09/2019 10:13:09
Hejka, potrzebujecie może pomocy do edycji mang? Wink

przemok123
24/09/2019 19:22:03
Dzięki Smile

Komimasa
23/09/2019 17:40:51
Niestety nic tak na szybko lepszego nie poradzę.

Komimasa
23/09/2019 17:40:02
Bo to jest, tylko nie uzupełnione niestety.Ktoś się miał tym zajmować, ale jakoś nic z tego nie wyszło.

Komimasa
23/09/2019 17:38:46
Ale Download nie był dawno uzupełniany. Cóż najlepiej i najłatwiej wziąć ostatni odcinek 793 w tym wypadku i zobaczyć ścieżkę, po czym zmienić nazwę odcinka. Ja tak pobierałemxd

przemok123
23/09/2019 17:19:34
Hej, mam pytanko, jak wchodzę ANIME-> DOWNLOAD -> NEW WORLD to mam 793 ocinków, gdzie mogę pobrać resztę? bo na środku strony widzę 899, 900 i 901. Dzięki za info i pozdrawiam

Komimasa
18/09/2019 23:28:31
wezmę się za nie od października. Chciałem już nie robić takich pleców, ale one kosztują bardzo dużo czasu i pracy.

Komimasa
18/09/2019 23:26:26
Bo Ruri nie dał mi cynkaxd A tak poważnie, do końca września jestem mało dyspozycyjny stąd niestety to opóźnienie. No i też niestety chwilowo nie będę tłumaczył rozdziałów,

teos
18/09/2019 20:20:12
Bo spostrzegawczy cieszą się dzień wcześniej Pfft

Roku
18/09/2019 11:24:06
Wyszedł 953 a nie ma newsa, czemu ???

HUMBOL
03/09/2019 11:21:33
No i super. Cieszę się, że kolejny rok będzie można oglądać One Piece z tak świetnym tłumaczeniem. Podziękowania dla wszystkich, którzy przyczynili się do opłacenia serwera!

Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2019 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
7,941,737 unikalne wizyty
Copyright © 2009 OnePieceNakama.pl, Wszelkie prawa zastrzeżone.
Theme create by BaiChi_696 & Szklana
completely modified by LuckyLuke, CichyWiatr
graphics by eyekiss

Kontakt z Administracją Strony