REJESTRACJA
958 PL

957 PL

956 PL

  901 PL!

  900 PL!

  899 PL!

Nakamowy wyjazd do Budapesztu
Autor: Rudzish dnia 14/11/19 20:29
Cykl Mastodoński - luźne gadanie
Autor: Szczery dnia 14/11/19 19:32
Spamiliada 12
Autor: SLAWO89 dnia 14/11/19 00:21
Story Cubes 11: Szklana Pogoda -..
Autor: Orzi dnia 13/11/19 13:03
Story Cubes 11: Szklana Pogoda
Autor: Weather dnia 13/11/19 12:28
Cenzura wyszukiwania w Google i ..
Autor: Devzan dnia 12/11/19 22:16
baner
baner
baner
baner
baner
baner
baner
baner
baner
Gecko Moria


Ta postać jest jedną z ciekawszych, wykreowanych przez umysł naszego Ody-sama. Gecko Moria. Już samo jego imię nie jest bez znaczenia. „Gecko” można zapisać znakami Kanji 月 (księżyc) + 光 (światło), co odczytujemy jako „blask księżyca”. Trzeba przyznać, ze imię idealnie oddaje klimat jaki panuje na Thriller Bark. Jest to komiczna postać. Jego zachowanie, czy ogólna prezencja, wywołują uśmiech na twarzy. Znany pirat z Nowego Świata wart pokaźną sumkę 320 mln beli.


Wygląd


Jakby nie patrzeć, wyglądem przypomina coś a’la diabełek. Jest to wielkiej postury gruby stwór z krótkimi dolnymi kończynami. Jego nad podziw długa szyja jest pozszywana okropnie wyglądającymi szwami (prawdopodobnie po to by móc zwiększyć swój rozmiar podczas wykonywania Shadow Asgard). Sam kształt głowy nie jest normalny. Czoło, również pozszywane, wygląda jak dwie zachodzące na siebie górki. Po obu stronach głowy wyrastają mu małe rogi. Ma długie, spiczaste uszy, a włosy wyglądają jak fioletowy, buzujący ogień. Całości tego komicznego obrazu dopełnia jego szeroki od ucha do ucha uśmiech, z zębami niczym jakiś potwór. Także można powiedzieć, iż idealnie pasuje do Arcu.
Jest ubrany, delikatnie mówiąc, dosyć niecodziennie. Czarne pantofelki, marynareczka wykończona rozłożystym spiczastym kołnierzem, a z przodu pokaźnych rozmiarów biały żabot. Pod szyja ma zawieszony krzyżyk. Jakby więc nie patrzeć, wygląda jak arystokrata.


Charakterystyka


Jest to postać obdarzona ogromnym poczuciem humoru. Śmieszy go prawie wszystko i nieustannie mamy okazję słyszeć jego zabójcze „Kishishishishi”. Właściwe swym zachowaniem i podejściem do życia sprawia wrażenie lekkoducha. I właściwie taki jest. Niczym się nie przejmuje. Oz rozwala mu statek? A co jego to obchodzi, od tego ma „pomaganierów”. Beztroski typ to mało powiedziane.
Moria z pozoru wygląda jak idiota, jednak wcale nim nie jest. Wykazał się ogromnym intelektem wymyślając cały swój misterny plan. Wszystkie jego działania są ściśle uporządkowane. Mimo to potrafi wykazać się głupotą i jednocześnie pychą (zupełnie nie docenia Słomianych). (T) Jest tak pewny siebie, że aż zuchwały.
Pojęcie honoru nie jest mu obce. Nie pozwala sobą pomiatać czy sobie dogadywać. Nie możemy jednak o nim powiedzieć że jest honorowy. Kradnie cienie uciekając się do podstępu, nie walczy sam i ułatwia sobie walkę jak tylko może.


To zdjęcie pokazuje reakcję naszego Pana ciemności na propozycję pomocy wysuniętą od Kumy. Obraz mówi sam za siebie.


Przy okazji doskonale widać, iż należy do tych wybuchowych. Szybko się denerwuje, a wtedy właściwie się nie kontroluje.


Jest bardzo ambitny. Chce zostać Królem Piratów. Żyje właśnie po to, by spełnić swoje marzenie. Ani na chwilę nie zbacza z obranej przez siebie drogi. Można więc powiedzieć, iż jest konsekwentny. Ma też wytrzymałą psychikę. Po starcie załogi nie załamał się, nie porzucił również swego marzenia. Obmyślił plan i zaczął go powoli realizować. Tu wychodzi jeszcze jedna cecha jego charakteru. Mianowicie jest cierpliwy. Potrzeba czasu by zebrał odpowiednią armię wyćwiczyła w nim tą cechę.
Z całą pewnością jest leniem. Właściwie nic nie robi. Cały czas leży i się relaksuje. Podczas walki jest zupełnie tak samo. Na początku swej potyczki z Luffym tylko leży, a walką zajmuje się sam cień.
Gecko Miejsce w załodze.


Moria jest szefem na ogromnym, należącym do niego statku zwanym Thriller Bark. Ma pod sobą trójkę głównych podwładnych: doktora Hogbacka, dziewczynę od duchów o imieniu Perona, generała Zombii –Absaloma, zwiadowcę Hildona oraz trójkę małych śmiesznych zombiaków od „przynieś, podaj, pozamiataj”. Pan na swych włościach. Nie robi właściwie nic oprócz dyrygowania podwładnymi. Od czasu do czasu wykorzystuje swą moc do powiększania swej armii Zombii. I do tego właściwie ogranicza się jego rola.

Plan Mrocznego Pana


Moria obmyślił bardzo szczegółowy, cwany plan, pozwalający mu na skolekcjonowanie olbrzymiej i potężnej armii.

Najpierw jest wysyłana na wodę beczka z napisem zachęcającym do otwarcia. Z owej beczki wylatuje po otwarciu raca świetlna i tym samym „cel” zostaje namierzony.

Gdy już nieszczęśnicy dotrą do Thriller Bark, zamyka się brama nie pozwalająca im odpłynąć. Co ważniejsze, mysie pająki unieruchamiają statek gości za pomocą ogromnej ilości pajęczyny, tym samym zachęcając do dokładniejszego przyjrzenia się „wyspie”.

Członkowie załogi są atakowani znienacka zawsze oddzielnie. Ten jakże ważny manewr wykonują właśnie mysie pająki. Bezszelestnie, niespodziewanie obwijają ofiarę pajęczyną i taką „zmumifikowaną” osobę dostarczają swemu panu. Należy zaznaczyć, iż są tak łapani tylko ci, za których jest wystawiona wysoka nagroda.


Następnie dochodzi do rytuału oddzielenia cienia od ciała. Podwładni zapalają światło, a następnie Moria sięga ręką po cień i zaczyna go odrywać.



Szarpie, ciągnąc za cieniem jego właściciela tak długo, aż cień niemal całkowicie zostanie oderwany od stóp. Wtedy Moria bierze ogromne nożyce i odcina cień.



Ostatecznym etapem jest włożenie danego cienia do odpowiednio przyszykowanego przez Hogbacka ciała Zombii.
W ten sposób Moria gromadzi pod swymi rządami lojalną, złożoną z najlepszych wojowników armię. To nie byle jaka pomoc, gdyż te umarlaki są nieczułe na ciosy. Za każdym razem wstają jak gdyby nigdy nic i są gotowe do walki. Nie dość, że potężne, to do tego nieśmiertelne. I to właśnie przy ich pomocy chce stać się Królem Piratów.


Historia



Moria był niegdyś kapitam prawdopodobnie nie małej załogi pirackiej. Nie wiadomo czy kochał swoich ludzi ale pewnym jest, iż uważał ich za swoich cennych towarzyszy. Będąc na wodach Nowego Świata zostali rozbicie przez jednego z Yonkou, Kaidou. Właśnie wtedy Moria stracił całą swoją załogę. Po tych smutnych wydarzeniach zaczął zupełnie inaczej patrzeć na życie. Stał się jednym z rządowych psów by zapewnić sobie nietykalność i spokój, by móc wdrażać swój misterny plan w życie. Nie wiadomo ile czasu minęło zanim na wyspę nie przypłynął Słomiany. Trwa to z pewnością wiele lat, bowiem Gecko zdążył już zgromadzić na swej wyspie ponad tysiąc Zombii.



Spotkanie


Moria pojawia się po raz pierwszy w arku Thriller Bark. Odnajdujemy go na tajemniczej wyspie, która okazuje się największym na świecie statkiem. Początkowo Oda nie chce zdradzić nam jego wyglądu, pokazując wpierw same fioletowe zabawki oczu. W kolejnym epizodzie dochodzi jego zabójczy uśmiech. W pełni swojej krasy możemy go ujrzeć gdy wraz z nadejściem północy rozpoczyna się plan zniszczenia Słomianych.

Na Thriller Bark ma też miejsce spotkanie jego i drugiego Shichibukai, Barholomewa Kumy. Ten przybył tu, by powiadomić „kolegę” o wybraniu nowego członka ich szlachetnej grupy. W dalszej części rozmowy wychodzi prawdziwy powód jego obecności. Moria dosłownie wychodzi z siebie słysząc, iż rząd boi się o jego tyłek i wysłał tu Kumę po to, by mu pomógł. Ostatecznie Moria oczywiście nie przyjmuje pomocy i każe się nie wtrącać.

Pierwszym, który ma okazję poznać Mrocznego pana, jest Luffy. Niestety, następuje to w dość niesprzyjających dla niego okolicznościach.
Reszcie załogi jest dane go ujrzeć w straszliwych okolicznościach. Podczas morderczej walki z Ozem nagle pojawia się w kokpicie, czyli w brzuchu ich przeciwnika.


Umiejętności


Moria zjadł owoc Kage Kage (cień) i to na jego diabelskich mocach opierają się jego umiejętności. Nie włada żadną bronią, nie zna też żadnego stylu walki. Zauważyć należy jednak iż jego ciało, a zwłaszcza kończyny dolne, są zupełnie nieprzystosowane do walki.
Największą dla niego dogodnością jest fakt, iż może on walczyć za pomocą swego cienia, zupełnie nie ruszając się z miejsca. Cień walczy, jest właściwie niezniszczalny, a panisko sobie leży… Nawet jeśli przeciwnik przebije się przez cień Mrocznego Pana, to sam Moria może zamienić się miejscem z cieniem. Może też zamienić swojego cienistego klona w chmarę irytujących nietoperzy, które skutecznie utrudniają przeprowadzenie jakiegokolwiek ataku. Walka z nim to właściwie dwóch na jednego, gdzie za pomocą Kagemusha Moria może w dowolnej chwili podmieniać ciało. W walce z cieniem wiadomym jest, że trzeba atakować „oryginał”. I właśnie ta technika skutecznie to utrudnia. Potrafi również kontrolować cień przeciwnika.
Jego największym atutem jest możliwość absorbowania cieni przeciwników. W ten sposób wielokrotnie zwiększa nie tylko swój rozmiar, ale i siłę. Ta przemiana posiada jednak jeden dość duży minus. Moria staje się strasznie powolny.
Dodatkowo posiada możliwość odbierania cienia przeciwnikowi. Jest to bardzo istotne, gdyż cień, początkowo niesforny, staje się posłuszny i co najważniejsze, posiada umiejętności swojego pana (wyliczając diabelskie moce). W połączeniu z genialnym umysłem Doktora Hogbacka, może tworzyć całą armię niezniszczalnych wojowników.



Początkowo cień jest totalnie nieposłuszny, pamięta swego pana i nie ma mowy o jakiejkolwiek formie współpracy. Jednakże wystarczy, że Moria sobie do takiego przemówi i ten natychmiast pojmuje, kto jest jego panem.


Z zombii sprawa wygląda podobnie, tylko że tu sprawy trzeba zostawić samym sobie i cierpliwie czekać, aż cień zapomni o swym panu i stanie się posłuszny. Taka sytuacja była np. z cieniem Sanjiego. Pingwin, który przejął ten cień, sam nie wiedząc czemu nie pozwalał krzywdzić dam, i to w takim stopniu, że nawet zwrócił się przeciwko swoim. Natomiast później nie miał żadnych zahamowań i nie widział problemu w kopnięciu kobiety.



Po pierwsze, wystarczy wsypać im do ust niewielkie ilości soli, a te ulegną oczyszczeniu. Cień wraca do swojego prawowitego pana, a zombii, tracąc cień, traci jakby „duszę” i pada bezwładnie na ziemię.









Drugi minus jest znacznie mniej prawdopodobny, ale jest. Otóż aby zombii mógł funkcjonować, potrzebny jest cień. Stąd Ciemny Pan nie może pozbawić życia swego przeciwnika. Jeśli by to zrobił, sam cień też by znikł, a co za tym idzie i zombii byłoby bezużyteczne. O tą śmierć z kolei nie trudno. Wystarczy, że osoba pozbawiona cienia wyjdzie na słońce, a zostanie przez nie spalona na proch.


Ataki


Doppelman – Czyli własny cień Morii odwalający za swego pana brudna robotę. Jest całkowicie niezniszczalny, może się rozbić na malutkie plamy atramentowe, a i tak po chwili wraca do siebie. Krzepy mu natomiast nie brakuje.


Brick Bat – Mówiąc te słowa jego cienisty klon zmienia się w chmarę wygłodniałych nietoperzy, których bronią są małe, ale ostre kły. Plusem tej techniki jest zasięg ataku i właściwie unieruchomienie przeciwnika. Dodatkowo technika całkiem wkurzająca, a jak wiadomo niekontrolowane emocje na polu walki nie są wskazane.




Kage Kakumei ( Rewolucja cienia) – Technika ciekawa i dość przydatna. Dzięki niej Moria może dowolnie kontrolować obiekt posiadający cień. W myśl zasady, że cień i ciało stanowią jedno i zawsze ze sobą współgrają, Moria zmieniając kształt cienia zmienia gabaryty postaci posiadającej dany cień. W ten sposób stworzył technikę Oz ball. Formułując cień w koło, zamienił Oza w wielką toczącą się kulę.



Kagemusha (cienisty wojownik) – Polega ona na tym, iż w dowolnej chwili może podmienić się ciałem ze swym cienistym klonem. Odległość nie gra roli, jedynie zasięg wzroku ogranicza ją. Ta technika uratowała życie Morii podczas walki ze Słomianymi Kapeluszami. Robin już miała mu skręcić kark, gdy okazało się, że zaatakowała niezniszczalnego klona. Dobry atak również do odwrócenia uwagi przeciwnika.



Shadow Asgard – Zdecydowanie najpotężniejsza technika. As w rękawie. Moria wypuszcza swe „macki” i wysysa ze wszystkich cienie, które następnie absorbuje. W ten sposób wielokrotnie zwiększa swą moc i siłę, przy okazji zyskując nowy image. Potrafi pochłonąć nawet tysiąc cieni. Jego Brick Bat jest dużo skuteczniejszy, bowiem „nowe” nietoperze są większe i jest ich znacznie więcej. W tej formie jest przepotężny. Ale i tu sprawdza się przysłowie „wszystko z umiarem”. Na pewno byłby o wiele razy skuteczniejszy, gdyby pochłonął trzysta cieni. (L) Gdy pochłonął tysiąc, był potężny, ale za to koszmarnie powolny. A to jest nie bez znaczenia, bowiem każdy cios, który używa w tej formie, powoduje wypluwanie przez otwór gębowy cieni, co jednocześnie wiąże się z utratą mocy.
Inną wada tej techniki jest długi czas absorpcji cieni. O ile w One Piece nie jest to problem, bo najczęściej przeciwnik gapi się, co się dzieje, o tyle w innej serii spuszczono by mu niezły łomot.



Black Box – Technika wykonywana przy przejściu w Shadow Asgard. Używa Brick Bat i otacza nimi przeciwnika, zamykając go w czymś przypominającym do złudzenia skrzynię. A że nietoperze są czarne, stąd i nazwa techniki. Skrzynia jest szalenie wytrzymała, od środka właściwie nie da się jej zniszczyć, zwłaszcza że jest ciasna i krępuje ruchy. Przeciwnik, który wpadnie w tę pułapkę, znajduje się już tylko na „nie łasce” Gecko Morii, który uderza w nią jak chce oraz bestialsko depcze, robiąc miazgę z jej zawartości.

Walka


Mieliśmy okazję widzieć jego walkę tylko i wyłącznie z Luffym. Z racji, iż jest ona szczegółowo opisana w pod artykule w walkach Luffy’ego, pozwolę sobie ją przytoczyć. Mojego autorstwa więc luz.

Luffy VS Moria i OZ

Dwie rzeczy są w tej walce problemem, gdzie jeden jest większy od drugiego. Moria jest Schichibukai w pełnym tego słowa znaczeniu. Crocodile to mu sznurówek nie jest godzien wiązać. Moc Kage Kage to jeden, a dwa kilkudziesięciu metrowe monstrum.
Oczywiście już zdążyliśmy się do tego przyzwyczaić, że to Luffy, jak na kapitana przystało, musi pokonać ostatniego przeciwnika- Morię. Na początku ponosi porażkę. Odbierają mu cień i w ogóle.
Później udaje mu się wreszcie bez szwanku dotrzeć do Morii.
„Walka” rozpoczyna się w wielkiej chłodziarce, w której był przetrzymywany OZ. Wpierw wygląda to na niczym nieskrępowaną zabawę. Czujemy jakby autor specjalnie chciał to przedłużyć. Ani Gear2 ani 3…

Dopelmanem, czyli posłusznym cieniem Mori. Pan sobie leży, wyluzowany, jakby mógł to by pewnie w nosie sobie podłubał, a jego cień walczy za niego. Natomiast biedny Luffy za pomocą zwykłego rozciągania dwoi się i troi, by go walnąć.
Dopelman nie jest byle czym i wskazane jest, by raczej nie przyjmować jego bezpośrednich uderzeń. Styl walki przypomina trochę walkę marionetką. Trochę to tchórzem zalatuje, ale co ma się męczyć, skoro cień może to za niego zrobić.

Od czasu do czasu ( zwłaszcza w anime) mamy pokazany motyw zamiany cienia w czarne nietoperze. Lecą i go kąsają.




Luffy nie pozostaje dłużny i ładuje w nie z Gatlingana. Na moment ma je z głowy.
Po chwili Dopelman znów się materializuje i sytuacja się powtarza.

Luffy wpada wreszcie na pomysł jak rąbnąć samego Morię. Rozciąga się i go kopie jakby „spod ziemi”. A tego to już Moria nie przewidział.


Po pewnym czasie pojawia się tam i „nawrócony” OZ, jednak nie odgrywa on tam póki co żadnej szczególnej roli.
Następuje moment zabawy w kotka i myszkę, gdzie myszką staje się o dziwo właśnie Moria.
Widać, że potwór tylko się z nim tak bawi.( W anime moment uciekania jest niemal co odcinek… )
W końcu za pomocą Dopelmana, Morii udaje się wywieźć w pole Luffy’ego, który jest niemal przekonany, że ściga swego prawdziwego przeciwnika. Tym czasem okazuje się to być tylko jego cień…Młodzieniec doszczętnie traci z oczu oponenta.
W czasie, gdy Moria zabawia się w „dobijanie robaczków”, którymi jest załoga Słomianego, Luffy dostaje dzięki życzliwości pozbawionych cienia piratów, małego power-up’a. Nie można powiedzieć w tym momencie jednak, że nie jest to robione na przekór jego woli. To jak upychają w niego te cienie, przypomina nieco wręcz pakowanie walizki, gdy chce się wcisnąć na chama dwa razy więcej rzeczy niż pozwala na to jej objętość.



Mugiwara, przemieniony już w Nightmare Luffy, w ostatniej chwili pojawia się i ratuje swoich przyjaciół. Bez problemu blokuje potężny atak Oz i przechodzi do kontry. Oz lata na lewo i prawo, Słomiany robi z nim co chce. Na maksa wykorzystuje to, co mu Bozia dała, a raczej to, co mu ludzie wcisnęli. Atakując Sztorm po bebechach Oz’a nie oszczędza też siedzącego tam w kokpicie Morii. Oj, nie prędko się pozbiera...


Walka wydaje się przesądzona. A jednak…
Oz wstaje i jest gotów do walki. Moria oczywiście gdzieś tam leży nieprzytomny. Po pięknym combo w wykonaniu całej załogi, Oz pada a wykańczającego hita zadaje mu Bazooka Luffy’ego na Gear 3.


To zamyka definitywnie rozdział o Ozie. Niestety Moria odzyskuje przytomność i co więcej, nie wydaje się być jakoś mocno poturbowanym. Ucina sobie mały wykład w stylu „młody wilku posłuchaj starszego wilka”, po czym używa niesamowitej techniki bazującej na absorbowaniu cieni – Shadow Asgard.
Co skutkuje wchłonięciem ot bagatela 1000 cieni.
No w tym momencie sprawa wydaje się totalnie przegrana. Skoro Luffy mając 100 cieni mógł przenosić góry, to strach było pomyśleć do czego, może być zdolny Moria posiadłszy siłę 1000 ludzi.
Luffy ani myśli się z nim patyczkować i używając Gear2 przechodzi do walki. Ataki odnoszą całkiem ciekawy skutek. Co prawda nie wiadomo jak tam z wnętrznościami potwora, ale inna rzecz jest godna uwagi. Mianowicie potwór co oberwał to wypuszczał masowo przez otwór gębowy cienie.

Moria postanowia przejść do kontrataku. Używając czarnych nietoperzy i tworząc „Czarną skrzynię”, w której zamyka Luffy’ego.




Później zaczyna się nad nią znęcać, na końcu depcząc go jak żałosnego robaka.



To jednak nie na wiele się zdaje przeciwko ciału z gumy. Luffy stawia wszystko na jedną kartę i używa jednocześnie Gear 2 i 3.
Tworzy niby nowa technikę i atakuje całym sobą z główki. To musiało boleć…


Powtarza atak i odlatuje niczym wypuszczony nadmuchany balon. Bardzo śmiesznie to wygląda. Nie gorszy jest moment, gdy po chwili, w wyniku uderzeń, stojąca nieopodal wieża zawala się prosto na niego. Ten moment w ogóle jest dobry.


Moria koncentruje swa uwagę wyłącznie na tym, by mu cienie nie zwiewały. Nie zauważa zawalającej się prosto na niego olbrzymiej kolumny. Konstrukcja tak jak prawo grawitacji nakazuje, z wielkim rumorem pada prosto na niego, definitywnie kończąc problem Morii.


Przyczyny porażki Morii


Moria ze względu na kradzież cieni nie mógł zabijać swych przeciwników. Okazało się to dużym minusem, gdyż nie zabijając swych przeciwników robił sobie coraz więcej wrogów. A jak wiadomo, w grupie siła. Już sami piraci od Laury nie byli bez znaczenia. Wszak gdyby nie ich pomysł z Nightmare Luffy’ego, nie przeżyłaby ani Nami, ani Usopp, a wtedy Słomiani nigdy nie załatwiliby Oza. Nie mógł pozbyć się Brooka, co z kolei poskutkowało poznaniem przez Słomianych sekretu oczyszczania zombii. Na koniec nie mógł załatwić Luffy’ego, który sam rozłożył go na łopatki.
Jego nadmierna pewność siebie i pycha niewątpliwie też miały w tym swój udział.

Autor: Komimasa
Korekta: PaSaT



bullet Napisane przez Komimasa dnia 15 kwiecień 2009 · Kategoria: TB ·
· 0 komentarzy · 5811 czytań · Drukuj

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
wojtas1993
11/10/2019 20:03:50
Siema! Czy ktoś posiada napisy do OP od 135- do najnowszego odcinka? Jest część napisów w dziale napisy, ale niestety nie wszystkie.

Komimasa
10/10/2019 20:05:10
Już niedługo powinniśmy Was zaspamić rozdziałami OP, bo ja skończyłem właśnie tłumaczyć 956. Reszta w rękach kolegów Smile

Komimasa
27/09/2019 10:44:14
W każdym rozdziale jest strona poświęcona rekrutacji i tam znajdziesz email do niego Smile

Komimasa
27/09/2019 10:43:10
Jeżeli jesteś zainteresowana pomocą także z innymi mangami, możesz spokojnie pisać do WT cyz kontaktować się właśnie z Rurim.

Komimasa
27/09/2019 10:42:19
Dziękujemy bardzo, ale Ruri świetnie się wywiązuje ze swoich zadań, to raczej moja wina, że tych rozdziałów nie ma. Zabiorę się za nie od 1.

Cara
27/09/2019 10:13:09
Hejka, potrzebujecie może pomocy do edycji mang? Wink

przemok123
24/09/2019 19:22:03
Dzięki Smile

Komimasa
23/09/2019 17:40:51
Niestety nic tak na szybko lepszego nie poradzę.

Komimasa
23/09/2019 17:40:02
Bo to jest, tylko nie uzupełnione niestety.Ktoś się miał tym zajmować, ale jakoś nic z tego nie wyszło.

Komimasa
23/09/2019 17:38:46
Ale Download nie był dawno uzupełniany. Cóż najlepiej i najłatwiej wziąć ostatni odcinek 793 w tym wypadku i zobaczyć ścieżkę, po czym zmienić nazwę odcinka. Ja tak pobierałemxd

przemok123
23/09/2019 17:19:34
Hej, mam pytanko, jak wchodzę ANIME-> DOWNLOAD -> NEW WORLD to mam 793 ocinków, gdzie mogę pobrać resztę? bo na środku strony widzę 899, 900 i 901. Dzięki za info i pozdrawiam

Komimasa
18/09/2019 23:28:31
wezmę się za nie od października. Chciałem już nie robić takich pleców, ale one kosztują bardzo dużo czasu i pracy.

Komimasa
18/09/2019 23:26:26
Bo Ruri nie dał mi cynkaxd A tak poważnie, do końca września jestem mało dyspozycyjny stąd niestety to opóźnienie. No i też niestety chwilowo nie będę tłumaczył rozdziałów,

teos
18/09/2019 20:20:12
Bo spostrzegawczy cieszą się dzień wcześniej Pfft

Roku
18/09/2019 11:24:06
Wyszedł 953 a nie ma newsa, czemu ???

HUMBOL
03/09/2019 11:21:33
No i super. Cieszę się, że kolejny rok będzie można oglądać One Piece z tak świetnym tłumaczeniem. Podziękowania dla wszystkich, którzy przyczynili się do opłacenia serwera!

Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2019 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
8,003,260 unikalne wizyty
Copyright © 2009 OnePieceNakama.pl, Wszelkie prawa zastrzeżone.
Theme create by BaiChi_696 & Szklana
completely modified by LuckyLuke, CichyWiatr
graphics by eyekiss

Kontakt z Administracją Strony