REJESTRACJA
958 PL

957 PL

956 PL

  901 PL!

  900 PL!

  899 PL!

Rozdział 961
Autor: Kaioken dnia 16/11/19 22:41
Story Cubes 11: Szklana Pogoda -..
Autor: Weather dnia 16/11/19 21:01
Nakamowy wyjazd do Budapesztu
Autor: Devzan dnia 16/11/19 17:32
Cenzura wyszukiwania w Google i ..
Autor: Trace dnia 15/11/19 11:05
Cykl Mastodoński - luźne gadanie
Autor: Szczery dnia 14/11/19 19:32
Spamiliada 12
Autor: SLAWO89 dnia 14/11/19 00:21
baner
baner
baner
baner
baner
baner
baner
baner
baner

Od autora: Niecodziennie przedstawiona historia Doflamingo.
Uwaga, niekulturalne słownictwo. Nie było pewności czy dać +16.


Doflamingo - to o czym się nie mówi. - Wstęp



Ludzie którzy mnie znają boją się mnie. Uważają mnie za szaleńca. Czy jestem szalony? Fu, fu, fu to świat jest szalony. to on wydaje pomioty na świat. To on sprawia, że ci pieprzeni zwani "dobrymi" stają się złymi. Moja wina? Jestem tylko efektem otoczenia. To ono nadało mi kształt ostry i spiczasty, to za jego sprawą stałem się nieczuły. Nieczuły, na ból, na żal, na wszystko to, co u zwykłego człowieka, który może w pieprzonym kokonie gdzieś na jakiejś wyspie na którymś z tych spokojnych czterech mórz, wzbudziłoby litość. Litość, jest dla głupców. Po co litować się nad kimś, jeżeli nikt nie zlituje się nad tobą. Co jest w życiu ważne? Pieniądze. Jestem jednym z tych złych, dla których tylko pieniądze się liczą. Pieniądze, pieniądze. To one do cholery kręcą tym pieruńskim kołem przeznaczenia. To one zmieniają ludzi, to one są... Czym są? Czym? Małymi robakami, które wgryzają się w trupa pożerając go doszczętnie. Bo ten świat jest już trupem, nic go nie uratuje, a ja żyję za krótko by widzieć jak choćby kawałek jego marnej egzystencji strawi jeden z tych robaków. Pieniądz dla wielu oznaczał wygodne życie. Ale nie dla mnie. Bogactwo pozwalało mi nie tylko na jebanie dziwek czy dziewek, które zwykle udają niezdobyte, a gdy poczują suki zapach gotówki, machają jęzorami unosząc radośnie dupy. Nie tylko na wygodne życie. Spanie na jakimś luksusowym, kurewskim łóżeczku. Pieniądze pozwalały mi na zabawę. Pieniądze dawały mi siłę i moc. Stawałem się kimś więcej niż zwykłym człowieczkiem. Gdy masz pieniądze, przekonujesz się co znaczy stare powiedzenie: "wszystko da się kupić". Byłem panem, moja grupa, banda, organizacja była moim teatrem. A na jego deskach tańczyły marionetki w rytm jaki im zagrałem niczym sam Bóg! Bo ludzie są marionetkami, nie świadomymi maleńkich, cieniutkich niteczek, które oplątują ich słabe ciała. Nie czułem litości, bo i po co? Organizacja skupiała same śmiecie i nic nie warte pomioty. Tak długo jak nie przynosili mi strat, pozwalałem im uczestniczyć w mym przedstawieniu. To właśnie to dawało mi to, jak to się nazywa szczęście. Jarałem się tym. Gdy coś robiłem, to tylko dlatego że było to interesujące. Jak ta wojna. Zrobiło się ciekawie. Pieprzony obrońca małych wysepek, które tak żałośnie słabe, że powinny być zmiażdżone a mieszkańcy sprzedani na targu niewolników, nie potrafiły się obronić, w końcu i on padł ofiarą robaków. Robaków prawdziwych, które mam nadzieję robią sobie teraz z niego ucztę. Świat się zmienia, i choć nie wierzę w powrót żywych trupów to obserwowanie tych zmian jest czystą przyjemnością. Chaos jest tym czego mu potrzeba! Tylko chaos wprowadza zmiany, które nikomu się nie śniły. Chaos burzy pieprzony porządek rzeczy, sprawia że ci tak zwani naukowcy otwierają gęby i nie wiedzą co powiedzieć. Chaos ucieka samej śmierci, bo i ona gubi się w jego odmętach. Chaos jaki zapanuje dzięki nowej erze! Nawet jeśli świat przepadnie to chociaż z wielkim, kurewskich hukiem! Niech się rozprzestrzenia. Czarnobrody, facet ma klasę. Pieprzy światowy rząd jak dziwkę na rogu. Nie jest taki głupi. Właściwie diabelnie sprytny. Zdobył moc, ogromną moc. Fu, fu, fu, fu, fu, dobre. Bardzo, dobre. Brawo Czarnobrody. Zajebisty ruch. Ci marni ludzie, którzy pragnęli pokoju, tak radujący się ze śmierci Białobrodego, myślący że wraz z nim przepadła groza jego owocu... Gówno prawda! Teraz jest jeszcze gorzej. Co ja mówię. Lepiej. Jest zajebiście. W końcu nastanie prawdziwa era piratów, a nie nędzna era popierdółek jakie zrodziło wystąpienie Gol D. Rogera. One Piece, Przyjaciele. Pieprzone bajki dla dzieci takich popierdółek. Ale jeżeli ten One Piece ma posłużyć temu by świat zalało morze chaosu to ten głupiec Białobrody bawiący się w rodzinę, przynajmniej na końcu na coś się przydał. One Piece istnieje! Niech ludzie wypływają na morze, niech siły marynarki spadają na łeb na szyję, niech w końcu coś się zacznie dziać! Pokażcie światu PRAWDZIWĄ ERĘ PIRATÓW!

Fu,fu, fu, fu na pewno będzie ciekawie. Ale nie dla mnie. Przyjdzie mi zginąć na jakimś pustkowiu. Cholera, pieprzona rana daje się we znaki. Cholerny światowy rząd. Zrobili ze mnie swoją dziwkę. Jakiż ślepy ja byłem. Świat dzieli się na wykorzystujących i wykorzystywanych. Ale chyba tylko samego Boga nikt nie wykorzystuje. Bo tu mamy pieprzoną piramidkę, a ja jestem gdzieś tam.
Gdzieś...tam. Fu, fu Całe moje życie, nagrane na tych klatkach filmu które przelatują mi przed oczami. Jasna cholera ile tego jest? Czuję się jakbym wszedł do jakiejś maszyny. Chyba na chwilę straciłem przytomność. Czy ja śnię? Tak jakbym oglądał film o moim życiu. Czuję się dziwnie. Dziwny film, w którym nie znamy reżysera, scenariusz pisze samo życie, a głównym aktorem i zarazem jedynym widzem jesteś ty sam. Aktorem? Zaraz to ja byłem reżyserem, to inni byli moimi aktorami, a widzem cały świat! Mój spektakl oglądał cały świat! Co jest do cholery! Czyżby już chaos zakłócił równowagę świata w którym byłem kimś? Gdy próbuję dojrzeć co jest na tych ruchomych klatkach, gdy próbuję się skupić, one przesuwają się szybciej. Za szybko, za szybko. Stój do cholery! Daj mi ujrzeć moją przeszłość! Nie pamiętam jej. Kurwa, stój! Co jest?! Ja latam? Zaraz, nie widzę ziemi. Nic już nie widzę poza przeklętą uciekającą mi klatką filmu. Dorwę cię suko, zobaczysz! Fu, fu, fu widzisz? Nie uciekniesz! Nie, zaraz! Co jest! Ona się cofa? Chce mnie wciągnąć? Kurwa! Nie mogę jej zdjąć! Puszczaj do cholery!


Doflamingo - to o czym się nie mówi rozdział 1

"Kiedyś było inaczej"



Hę? Obraz? Przynajmniej nie ma tej wkurwiającej, żywej jak się okazuje, rzeczy. Fu, fu, przez chwilę czułem się jak aktor jakiegoś podrzędnego horroru. No dobrze, jestem nad jakimś miastem. To ja żyję czy kurwa nie? Bo to jest tak pojebane, że już sam nie wiem.
Zobaczmy co na szyldziku stoi napisane. Fu, fu, fu.
"Loguetown"
Co?! Co kurwa? No nie, wylądowałem w najbardziej zapadłej dziurze najsłabszego morza na tym cholernym świecie! Gorzej trafić nie mogłem! Zaraz, co to za zbiegowisko na głównym placu? Jakaś egzekucja? Fu, fu może być ciekawie. Zobaczmy.
No dobrze, mamy zbiorowisko motłochu, który oczywiście sam sobie zasłania widok. Kurde, jak to już dawno nie byłem na jakiejś egzekucji. Bo tą Ace'a spierdoliła marynarka.
"Królu piratów Gol D. Rogerze. Za swoje zbrodnie przeciwko światowemu rządowi i całemu światu zostajesz skazany na karę śmierci!"
Co jest? Gol D. Roger?! No tak, prowadzą starego dziada. A ten jak głupi z bananem na mordzie. Z czego on się tak cieszy? A co mnie to, popatrzę sobie jak zdycha. Cóż za przyjemność. Szkoda, najwidoczniej cofnąłem się w czasie. Umarłem? Nie wiem. Póki co po napawam się tym wspaniałym momentem.
Cholera, szybciej no! Idzie jak na skazanie! Fu, fu, fu no tak, idzie.
Popatrzmy sobie na pierwszy rząd. Może jakąś znajomą gębę wypatrzę. Obca, obca, o tego pamiętam, tamtego też, o tym nie wiedziałem. Kurde ile znajomych gęb. ŻE CO?! NIEMOŻLIWE! To ja! Tylko dużo młodszy!
- Dzięki Doflamingo! Prawdziwy z ciebie kumpel! Dzięki tobie mogę oglądać tak ważne wydarzenie.
A to kurwa kto? Kumpel? Nie kojarzę sobie ciebie, śmieciu. Jakiś chłystek ubrany trochę jak panicz z kapeluszem z piórkiem i do tego utlenionymi włosami zwraca się do mnie per kumpel?
- Nie ma sprawy Serpico.
Serpico? Co to za ciotowate imię!
- Jesteś w końcu moim kumplem!
No skoro tak mówisz moja młoda wersjo mnie. W porządku, niech będzie. Może sobie ciebie Serpico przypomnę. Póki co oglądajmy egzekucję. Kurde, szkoda że nie ma popcornu. Siadłbym sobie na skrzyni tak jak teraz i zajadał się jak podczas oglądania dobrego filmu. Ale widać samo oglądanie musi mi wystarczyć. Tylko... Czemu jestem taki... dobry? Czemu młody ja, się nie śmieje. Widzę tą piękną skrytą w lekkim uśmiechu, radość z śmierci starego pryka, ale trochę mało mnie to satysfakcjonuje. Może trzeba poczekać.
- Chcecie mojego skarbu?
Tak, tak znamy to, One Piece i tak dalej.
- Wszystko ukryłem w jednym miejscu!
"Ciach! Ciach!"
Ha, ha. Dobre to było. Z lekką nutką dramatyzmu dla motłochu. No cóż wszystko co dobre szybko się kończy. Zobaczymy jak tam młody.
- Kurde gościu ma klasę, nie?
Może.
- Słyszałeś Doflamingo? One Piece!
- Tak, słyszałem. Szkoda. Odszedł wielki człowiek! Gol D. Roger. Król piratów godny zapamiętania.
To chyba jakieś jaja. Młody go ceni?! To skąd ten uśmiech?
- One Piece, legendarny skarb Gol D. Rogera.
Halo, wiadro proszę.
- Zawsze chciałem być piratem, ale teraz to wiem na pewno. Nie dla mnie takie życie w dostatku. Serpico, znajdźmy chętnych i wyruszmy w morze jak Gol D. Roger! Zostańmy piratami i wypłyńmy w morze!
Nie wierzę własnym uszom i oczom. Tamten uśmiech nie wynikał z radości z faktu ścięcia Rogera. Cieszył się bo w tym uczestniczył? Ze słów? Podziwiał go? Ja? Ja go podziwiałem? Tego? Czemu czuję jakiś taki smutek? Głęboko wewnątrz mnie, czuję przepełniającą mnie gorycz. Skąd takie uczucie. Zabierają zwłoki z góry. Czuję wilgoć na policzku. Czy to deszcz pada? Nie, na niebie prawie żadnej chmurki. Więc skąd?
Chwila... To ja? Z oka wypłynęła mi łza! Czuję jak spływa mi po policzku, a za nią następna i następna. Nie! To nie możliwe! Cholerne łzy!
Kiedyś naprawdę ceniłem Rogera! Szanowałem go, i chciałem być taki jak on!
Podobnie jak teraz, tak i wcześniej smuciłem się gdy i do mnie dotarła wieść o złapaniu króla piratów. Z początku nie chciałem wierzyć, nadal nie wierzę. Ja naprawdę darzyłem go szacunkiem. Ja, który choćby chwilę temu z niego kpił!
Ciekną jak z kranu. Nie chcą przestać! Cholera! Przestańcie, przestańcie! Nic nie widzę, przez nie. Obraz się rozmywa a ja dalej płaczę. Jak, dawno tak nie płakałem? Kurde, gdzie chusteczka, potrzebuję chusteczki. Niech będzie koszula. Cholera, ile tych łez. Już mam całą koszulę mokrą, przecieram oczy i nic?

"Masz chusteczkę."
Dzięki. Zaraz, czyj to głos? Jestem w jakimś pomieszczeniu. Co więcej żadnej chusteczki.
- Dziękuję mamusiu.
Aha jakiś smarek. Jak się ładnie do mamusi odzywa. Fu, fu, fu. Trafiłem do jakiegoś pomieszczenia, które wygląda jak pokój szlachty. Pełno luksusowych mebli, komody szafy i komody i szafy i półka z lustrem i łóżko a na nim jakaś kobieta tuli dzieciaka do siebie. Nie wiem kto to, a co gorsza nie mogę rozpoznać, bo przecie dzieckiem się zasłoniła. Ale... Czuję jakąś dziwną nostalgię, tak jakbym był tu kiedyś.
Drzwi się otwierają, może tym razem jaka znajoma gęba? Nie pędź tak babo! Gdyby nie to, że jestem... A! Jestem przezroczysty! Wszystko przeze mnie przenika jak przez ducha! Hmm w sumie nic dziwnego. W końcu to moje wspomnienia. A nawet dobrze, bo by mi głupi babon krzywdę zrobił. Kto to widział, żeby z takim hukiem otwierać drzwi.
- Pani Donquixote! Najmocniej przepraszam, zostawiłam go tylko na chwilę i on poszedł do pani męża.
Don, co? Moment, odwraca głowę w stronę tej chyba niańki.
- Nic się nie stało. Mój mąż jest trochę zbyt stanowczy a mały donik ma prawo zobaczyć się z ojcem.
Mały donik? Więc ten smarek co mu gil jeszcze z nosa wystaje to ja. A skoro to ja to tamta osoba to... Moja... matka...
Poznaję te rysy twarzy, te oczy zawsze dobrotliwe dla mnie, przeciwieństwo starego.
Te zakręcone w kok blond włosy, którymi jako berbeć lubiłem się bawić. O właśnie teraz to robi wersja smarkowa. Oho, wyciera mi tego gila. Jej dotyk był taki pełen ciepła... Dobrze sobie powspominać. Mamo. Oto śmieć jaki wyrósł z tak pielęgnowanego ogrodu. Nie pamiętam kiedy tak złagodniałem. Niańka wychodzi. W sumie guzik mnie ona obchodzi.
Znowu drzwi się otwierają. Coś się tłoczno zaczyna robić. Tym razem facet.
- Margaret, nie widziałaś...
Więc tak miała mama na imię...
- A, tu jesteś. Doflamingo, czemu wybiegłeś z mojego gabinetu?
- Kochanie, czemu on płakał?
Właśnie stary. Swoją drogą zupełne przeciwieństwo matki. Te jego surowe oczy. Dystans i w ogóle zachowanie.
- Bo powiedziałem, że nie kupię mu tej maskotki.
Tylko dlatego płakałem? Wstyd smarek, wstyd.
- Mamusiu, tata powiedział, że nie mam się bawić tylko uczyć.
- Kochanie to jeszcze dziecko.
Mają rację. Stary, daj na wstrzymanie potem już tylko życie daje po dupie.
- Nie Margaret. Czas już bym porozmawiał z synem jak mężczyzna z mężczyzną. Zbliż się Doflamingo. Wiesz czemu tata dał ci tak na imię?
- Nie.
- Bo jesteś synem szlachcica, nie jakimś parobkiem. Jesteś inteligentnym człowiekiem, dlatego powinieneś się uczyć. Zdobywać wiedzę, by rodzina mogła z chlubą o tobie mówić. Z czasem zrozumiesz, że to nie zabawa jest najważniejsza, a zabawki są dla plebsu który inaczej nie potrafi czerpać radości z życia. Bawią się ile tylko mogą, bo później czekają ich trudne czasy. Lecz ty, jeżeli się postarasz będziesz taki jak ja.
Bardzo motywujące stary...
- Przyniesiesz nam honor. Dlatego nie akceptuj zwracania się do ciebie inaczej niż Doflamingo. Pełnym imieniem i z szacunkiem. Żadnych matczynych zdrobnień. Obcy powinni się do ciebie zwracać Donquixote Doflamingo. Nie inaczej. W Herbie naszej zacnej rodziny jest właśnie flaming. Ty masz być symbolem naszej rodziny, być dumnym że do niej należysz.
Zapomniałem. A czemu flaming jest w tym herbie co? Dawaj smarek, pytaj, bom ciekawy.
- Nie kce!
- Synku!
- Doflamingo!
Ej smarek gdzie lecisz? A ty łazęgo stary trochę racji miałeś, ale z tą nauką to przesadziłeś. Nawet nie potrafiłeś zatrzymać mojej mini wersji jak ci uciekła pod nogami i wybiegła z pokoju. Co tam, mogę w końcu zobaczyć co jest na zewnątrz. Żegnaj mamo. Nara stary.
Oho, inne komnaty, no pałac niemalże. Taki klimat to ja rozumiem! A gdzie smarek?
Aha z zza okna widzę jak na zewnątrz wybiegł. Wyskoczę sobie przez okno. Dobrze, że jest w takim łukowatym kształcie, bo ja dość wysoki. A nie. I tak bym przeniknął. Człowiek szybko zapomina.
Kojarzę te drzewa, polany, domy. To niebo, które wydaje się, że wszędzie jest takie samo. Domy okalające posiadłość donxquixotów. Wielkie polany i lasy. A gdzieś tam na północy było chyba jezioro. Założę się, że roiło się tam od flamingów. To moja wyspa. Nobgent położona gdzieś na środku centralnego morza za grand Line, zwanego przez mieszkańców tych czterech słabych mórz, nowym światem. Trzeba przyznać, że ja długiej drogi nie musiałem pokonywać, bowiem stąd pochodziłem. Fu, fu miałem łatwiej, można powiedzieć falstart na samym początku. No dobra. Gdzie ten mały.
- Bu!
Aha tam. Mały gdzie tak lecisz, hę? Ej, ej. No cholera, znowu muszę latać za kimś.
Smarek, do domu. Nie wbiegaj do lasu. Słyszysz? Ej. Słuchaj się starszego.
Cholera, jaki gęsty las. Gęsty jak cholera. A smarek wbiegł jeszcze w jakieś krzaki. Stary powinien go na smyczy trzymać. Niby jak duch przez wszystko przenikam, a czuję jak mi liście w oczy wchodzą. Obraz znowu się rozmywa, czyżbym miał się gdzieś przenieść?

Nie. Zostały te same krzaki. Jakby urwał mi się film. Śnię, żyję. Pierdzielić to. Ciekawe co tam smarek porabia. No co za gąszcz badziewia. Zaraz, zaraz, słyszę jakieś głosy. Przynajmniej przez ten czas co mnie nie było... A gdzie byłem? Nieważne. Smarek przestał płakać.
Jakiś plac, jakieś wzniesienie i młodzian na drewnianych kłodach. Fu, fu, fu ubrał się jak pirat, z cosplayu. Jeszcze ten mieczyk. Chyba przynajmniej on jest prawdziwy. Wokół niego z sześciu ludu, dupami do mnie poodwracani. Chwila, ten młody to chyba ja...
- Niech żyje Doflamingo! Pirat jakich mało!
Skandują moje imię! No widzę, że poszedłem w przyszłość i tera przed oczami mam starszą wersję smarka. Dużo starszą, dupy może już spokojnie wyrywać.
No ale co to za zgraja ludu? Zaraz ten białowłosy to chyba ten Ser...
- Przyjaciele, odkąd was spotkałem, moje nudne życie przepełnione nauką nabrało sensu. Sprawiliście, że każdy kolejny dzień, przynosił coś nowego i oczekiwałem go z niecierpliwością. Zawsze mogłem na was polegać, wspieraliście mnie. Pamiętam czasy gdy poznawałem każdego z was z osobna. Pamiętam, gdy razem bawiliśmy się w piratów. Obwołaliście mnie kapitanem, naszego statku.
- I nadal nim jesteś Doflamingo!
A co to za tłusty koleś? Wygląda w tym swoim ubranku jak groszek, ledwie spod łachmana nogi widać. Oczy małe, lecz teraz szeroko wpatrujące się moją młodszą wersję. Co tam tłuścioszku chowasz za tym grubym pasem? Czy to nie kawałek kurczaka?
- Dziękuję Bacchi. Bardzo dziękuję.
E no młody, co to, jakieś przedstawienie? Kłaniasz się jakbyś właśnie odstawił przedstawienie.
- Dziś nadszedł czas, by zaprzestać zabawy. Kiedyś mój ojciec powiedział, że nie powinienem się bawić, bo życie to nie tylko zabawa. Jak wiecie, mam posiąść za żonę księżnę Fare.
Serio? Miałem się z kimś hajtać? Czego to się człowiek o sobie dowiaduje przed śmiercią.
- Ja jednak nie mam zamiaru! Nie powinienem zgadzać się na wszystko co mi dyktuje ojciec.
To moje życie i przeżyję je jak chcę!
Oho, jak radośnie wymachuje tym mieczykiem. Dalej młody, zwołaj swoją armię i idź staremu pokaż swój młodociany bunt. Gadam jak jakiś bohater, który wyrusza na nową przygodę, nie straszne mu groźne fale i inne pierdoły. A ci tak zwani moi przyjaciele, patrzą się na mnie jak...
- Gol D. Roger!
Właśnie, jak młody ja na niego.
- Ten człowiek za nic miał niesprzyjające fale losu i dał się rzucić w wir przygody. Dziś jest wielkim piratem. A ja chcę być taki jak on. Wyruszyć w morze. Śmiać się niebezpieczeństwu w twarz. O to, to, czego pragnę. Czy wy również?
- Tak!!!
- A więc szykujcie się bo dziś nadszedł czas. Czas by flaming wspiął się w niebo na skrzydłach przeznaczenia. Dziś opuścimy tę wyspę.

CDN.

bullet Napisane przez Komimasa dnia 25 kwiecień 2011 · Kategoria: FANFIKI NOWE ·
· 5 komentarzy · 2085 czytań · Drukuj

Caellion (dnia 04 maj 2011 22:38:02) #5
20
No Autor wyszedł ci ten fanfik... czekam na kolejną część, częściSmile

Dobrze się czytało i tak naprawdę to dość sensownie wyszła przeszłość Doflamingo. Mogło tak byćGrin co prawda nie wiadomo co się stało, że zmienił się z idealisty w wariata który uważa ludzi za marionetki w jego teatrze i dlaczego nie pamięta swojej przeszłości, ale mam nadzieję, że to zgrabnie rozpiszesz i w ogóle. powodzonka i przeczytam dalszy ciąg napewno (już sie nie mogę doczekać Grin)

Kyuubi (dnia 28 kwiecień 2011 16:04:42) #4
1833
Bardzo ciekawy pomysł na narrację i ogólnie tematykę. Trochę nie pasowało mi to, że Doflamingo nie pamiętal żadnych faktów ze swojego dzieciństwa. Jestem ciekawa dalszego ciągu.

Artelian (dnia 28 kwiecień 2011 13:03:19) #3
1008
Naprawdę ciekawy temat i interesująca praca. Co prawda miejscami można się zgubić, ale mam wrażenie że to celoweSmile. Czekam na ciąg dalszy. Zapowiada się jakaś wielka tragedia, która zmieniła młodego idealistę DoflamingaWink

Szczery (dnia 26 kwiecień 2011 19:24:57) #2
1837
Jeśli chodzi o formę i rozrywkę, to ten fik był dla mnie najlepszy. Niestety, ukazane tutaj, nieco sztampowe dzieciństwo Doflaminga trochę zepsuło mi wrażenie, wysuwając na czoło jednak inną pracę o ciekawszej fabule.

Komimasa (dnia 26 kwiecień 2011 14:52:18) #1
2
Przyznam, że opowieść o Doflamingo była naprawdę zabawna. Bardzo fajnie wyszły te wszystkie jego zapytania. Właściwie pomysł narracji jest naprawdę genialny. Tekst w stylu "dalej smarek, pytaj bom ciekaw" czy inne jego ciągle wtrącane gdzieś zdania sprawiały, że uśmiech mi nie schodził z twarzy.
W dodatku ciekawy pomysł. Dużo dobrych opisów.

Czekam na kolejną część, obojętne, czy przejdziesz, czy tez nie. Fajnie by było jakbyś to kontynuował.

Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
wojtas1993
11/10/2019 20:03:50
Siema! Czy ktoś posiada napisy do OP od 135- do najnowszego odcinka? Jest część napisów w dziale napisy, ale niestety nie wszystkie.

Komimasa
10/10/2019 20:05:10
Już niedługo powinniśmy Was zaspamić rozdziałami OP, bo ja skończyłem właśnie tłumaczyć 956. Reszta w rękach kolegów Smile

Komimasa
27/09/2019 10:44:14
W każdym rozdziale jest strona poświęcona rekrutacji i tam znajdziesz email do niego Smile

Komimasa
27/09/2019 10:43:10
Jeżeli jesteś zainteresowana pomocą także z innymi mangami, możesz spokojnie pisać do WT cyz kontaktować się właśnie z Rurim.

Komimasa
27/09/2019 10:42:19
Dziękujemy bardzo, ale Ruri świetnie się wywiązuje ze swoich zadań, to raczej moja wina, że tych rozdziałów nie ma. Zabiorę się za nie od 1.

Cara
27/09/2019 10:13:09
Hejka, potrzebujecie może pomocy do edycji mang? Wink

przemok123
24/09/2019 19:22:03
Dzięki Smile

Komimasa
23/09/2019 17:40:51
Niestety nic tak na szybko lepszego nie poradzę.

Komimasa
23/09/2019 17:40:02
Bo to jest, tylko nie uzupełnione niestety.Ktoś się miał tym zajmować, ale jakoś nic z tego nie wyszło.

Komimasa
23/09/2019 17:38:46
Ale Download nie był dawno uzupełniany. Cóż najlepiej i najłatwiej wziąć ostatni odcinek 793 w tym wypadku i zobaczyć ścieżkę, po czym zmienić nazwę odcinka. Ja tak pobierałemxd

przemok123
23/09/2019 17:19:34
Hej, mam pytanko, jak wchodzę ANIME-> DOWNLOAD -> NEW WORLD to mam 793 ocinków, gdzie mogę pobrać resztę? bo na środku strony widzę 899, 900 i 901. Dzięki za info i pozdrawiam

Komimasa
18/09/2019 23:28:31
wezmę się za nie od października. Chciałem już nie robić takich pleców, ale one kosztują bardzo dużo czasu i pracy.

Komimasa
18/09/2019 23:26:26
Bo Ruri nie dał mi cynkaxd A tak poważnie, do końca września jestem mało dyspozycyjny stąd niestety to opóźnienie. No i też niestety chwilowo nie będę tłumaczył rozdziałów,

teos
18/09/2019 20:20:12
Bo spostrzegawczy cieszą się dzień wcześniej Pfft

Roku
18/09/2019 11:24:06
Wyszedł 953 a nie ma newsa, czemu ???

HUMBOL
03/09/2019 11:21:33
No i super. Cieszę się, że kolejny rok będzie można oglądać One Piece z tak świetnym tłumaczeniem. Podziękowania dla wszystkich, którzy przyczynili się do opłacenia serwera!

Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2019 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
8,009,645 unikalne wizyty
Copyright © 2009 OnePieceNakama.pl, Wszelkie prawa zastrzeżone.
Theme create by BaiChi_696 & Szklana
completely modified by LuckyLuke, CichyWiatr
graphics by eyekiss

Kontakt z Administracją Strony