REJESTRACJA
955 PL

954 PL

953 PL

  901 PL!

  900 PL!

  899 PL!

Steam
Autor: Ponury dnia 18/10/19 22:11
Rozdział 959
Autor: Wielki160 dnia 18/10/19 18:08
Story Cubes 11: Szklana Pogoda -..
Autor: Szczery dnia 17/10/19 23:10
Breaking Bad
Autor: Devzan dnia 16/10/19 21:36
Spamiliada 12
Autor: Chisu dnia 16/10/19 21:25
Ostatnio widziane
Autor: Komimasa dnia 16/10/19 20:47
AnimeCon_baner
baner
baner
baner
baner
baner
baner
baner
baner
baner
Rozdział 2: Muzyka.



Choć na horyzoncie wyraźnie jawiła się flaga pirackiego statku, załoga Sunny Go jeszcze o tym nie wiedziała. Byli oni bowiem zajęci czymś znacznie ważniejszym. To, że Roronoa go nie dostrzegł, bo najzwyczajniej w świecie spał może lepiej przemilczmy.
- Żarcia... – Luffy bezwładnie leżał na trawiastym pokładzie statku z wysuniętym językiem.
- Przestań skamleć tylko weź coś złap! – chwyciła go Nami i zaczęła gwałtownie nim trząsać. – Musiałeś tyle żreć?! – krzyknęła prosto do jego ucha.
Uczucie osłabienia wynikające z głodu, zdawało się jej nie dotyczyć.
- Byłem głodny - wyjąkał młodzieniec i zwiotczały osunął się na ziemię.
- TO NIE JEST ŻADNE USPRAWIEDLIWIENIE! - Nawigatorka ogólnie należała do osób z twardym charakterem, ale teraz lepiej byłoby trzymać się od niej z daleka. Wiadomo, jak człowiek głodny to zły. Jednak przy jej temperamencie wychodziła z tego mordercza mieszanka. Niektórzy niestety aż tak dobrze poinformowani nie byli.
- Ej, przestań się drzeć, bo mi ryby spłoszysz! Ja tu, kurczę, usiłuję coś złowić – warknął Franky. – Kobiety – westchnął – Nie ma ich jest źle, są, jest apokalipsa.
- Życie ci nie miłe?! Jeszcze cię usłyszy – udzielił mu koleżeńskiej rady Usopp podpierający się na jakimś kijku, co by ustać jakoś na nogach. Po chwili się zreflektował – Ech i mówię to do kogoś, kto chciał rzucić się pod pociąg – westchnął
- Ja go chciałem zatrzymać! – oburzył się cyborg, a kątek oka zarejestrował wypadającą mu w tej chwili z dłoni wędkę, która, jak to nakazuje niewzruszone prawo grawitacji, spadła w morską otchłań. – No to pięknie! – straciliśmy ostatnią wędkę.
- Franky, nie została jeszcze jedna? – wtrącił z nutką rozczarowania w głosie ledwo stojący na nogach mały renifer.
- A gdzie tam. Daliśmy wędkę Luffy’emu on zasnął i wpadł razem z nią do wody. Na szczęście ja i moje Strong Right byliśmy na miejscu – wskazał na siebie dumnie palcem i poklepał się po swojej dłoni.
Sanji zdobył się na ten niesłychany wysiłek i niesiony na skrzydłach miłości wzbił się na bocianie gniazdo, gdzie drzemał Zoro. Oczywiście widok śpiącego kolegi nie był szczytem jego marzeń. Brew się zakrzywiła, zacisnął zęby i wymierzył mu solidnego kopniaka. Szermierz po chwili runął na pokład. Sanji elegancko zeskoczył na ziemię.
- Bierz się do roboty, gąbczaku zielony ty! Panie są głodne, a ty sobie drzemiesz w najlepsze!
- Tak się właśnie przez chwilę zastanawiałem, co za podła gnida mnie zrzuciła! – podniósł się z ziemi, a jego dłonie spoczęły na pochwach katan – Nie będzie mi rozkazywał jakiś głupi kucharzyna! – dobył swej broni.
- Panowie – wtrąciła się subtelnie pani archeolog – nie chciałabym wam przerywać, ale w oddali widać jakiś statek.
Słowa te niczym słowa Gol D Rogera, które wysłały wszystkich na morze, z mocą huraganu tchnęły we wszystkich nowe życie. Nawet Luffy się podniósł, choć jeszcze chwilę temu wyglądał jak sflaczała opona.

- Widzisz idioto?! – Sanji z wymalowanym wkurwem na twarzy odwrócił się w stronę Roronoa – Łajba ocalenia, by nam przepłynęła koło nosa, a my byśmy to przegapili, bo ty sobie śpisz!
- Panie Zoro, trzeba panu Sanjiemu przyznać, że dał pan ciała - udzielił mu kulturalnej reprymendy Brook – Sam też bym dał, gdybym miał Yohohohoho!
Nami wiedząc, że na facetach rzadko kiedy można polegać, a jeśli już, to na pewno nie na tych znajdujących się w jej najbliższym otoczeniu. Postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i z pomocą lunety, samemu rzucić okiem, jakiż to za statek nadpływa.
- To jacyś piraci, ale nie rozpoznaję tej flagi.
- Kogo to obchodzi! – zawołał rozentuzjazmowany kapitan! – Na pewno mają coś do żarcia!
- I na pewno tak samo chętnie podzielą się tym z Wojownikiem Mórz – dodał z sarkazmem Usopp.
- Panie Luffy, nasi przyjaciele chyba się od nas oddalają – Robin uznała za stosowne powiadomić resztę załogi o niepokojącym zjawisku.
- Moje żarcie! – rozciągnął ręce i chwycił się dzioba, Nami i Usopp ledwie zdążyli go zatrzymać.
- Zwariowałeś! – wrzasnął na niego przyjaciel – W „Szybko Bierz go na Spytki”, napisali, że możesz rozciągnąć ręce jedynie na sto metrów! To za daleko! A jak wystrzelisz i nie trafisz, będzie po tobie!
Luffy zdecydowanie należał do osób, które najpierw robią, a potem myślą, choć w jego wypadku to drugie raczej już nie występowało.
- Za nimi! – krzyknął dumnie Usopp wczuwając się za bardzo w rolę kapitana. To pozwoliło mu zapomnieć o prawach, jakich dopinał się jego brzuch. – Franky, odpalamy Kopiącego Pierda!
- Nie wiem, czy ci umknęło, czy może z głodu zmysły postradałeś, ale nie mamy Coli!
- Czekajcie, mam pomysł – poderwał się Roronoa.
- TY masz POMYSŁ?! – przeraziła się cała załoga.
Szermierz wskoczył na część pokładu z ogrodem. Wyciągnął swe katany z pochw i wziął zamach. Spojrzał jeszcze tylko na cel i cisnął potężną falę powietrza prosto w żagiel. Załoga była w szoku, żagiel się naprężył, statek ruszył pełną parą. Rozległo się wielkie „Ooo” a zaraz potem wszystkim wyskoczyły oczy z orbity i podniósł się straszliwy krzyk
- Ups – bąknął Zoro.
- COŚ TY NAJLEPSZEGO ZROBIŁ?! – wrzasnęli wszyscy naraz.
Wyjątkiem był Słomiany, który pokładał się ze śmiechu po pokładzie.
Okazało się, że fala powietrza była zbyt silna i zrobiła dziurę w żaglu. Wzruszył ramionami, jakby nic wielkiego się nie stało i schował katany. Sanji chwycił go za fraki i zaczął go wyzywać od jakich tylko, a jak wiemy słownik obraźliwych słów pasujący do Zoro miał bardzo rozbudowany. Za chwilę doszło do rękoczynów, które przerwała Nami. W jej oczach płonął ogień nienawiści. Gdyby mogła wzrokiem, by szermierza zabiła. Ale teraz nie było na to czasu. Paliwa nie było, więc nie było mowy o użyciu rekina czy innych cudów Sunny Go. Ich jedyny ratunek odpływał, a oni mieli dziurawy żagiel.
- Możemy dowiązać do kapitana linę. – Zaproponowała spokojnie pani archeolog. Choć sytuacja zdecydowanie nie należała do najlepszych, Robin zawsze zachowywała zimną krew. – Jeśli kapitan wpadnie do wody, to zawsze będzie można go wyciągnąć. Poza tym to Pan Usopp powinien wystrzelić kapitana z Kuwabaty. Jest przecież wyborowym strzelcem. Wtedy na pewno nie wpadnie do wody.
Wszyscy wysłuchali w skupieniu słów Robin a z ostatnimi słowami przyszło olśnienie. Na ich twarzach zagościły uśmiechy, a Franky i długonosy pobiegli po sprzęt.

Statek Słomianych Kapeluszy praktycznie już zniknął z oczu Dante, który bacznie obserwował go przez lunetę. W końcu odetchnął z ulgą. Nie miał najmniejszej ochoty stawać twarzą w twarz z wielkim Wojownikiem Mórz. Oczywiście nie dał załodze tego poznać po sobie, wszak był kapitanem.
- Hahaha! Widzicie, zlękli się nas! Już ich nie widać – wyprężył dumnie pierś.
- Niech żyje kapitan – zawołał Ryuuga.
- Zaraz, a co tam leci? – spojrzała w górę Virę przysłaniając dłonią słońce.
Istotnie. Na niebie ukazał się bliżej niezidentyfikowany obiekt lecący prosto w ich stronę. Jakby tego było mało krzyczał, „Heeej”. Co gorsze, to coś nagle rozciągnęło ręce, które chwyciły za maszt. Kapitan wybałuszył oczy, a szczęka z łoskotem uderzyła o pokład. Obiekt zaczął z duża prędkością zbliżać się do statku. Po chwili uderzył w pokład. Załoga zaniemówiła. Gdy kurz opadł, oczom pirackiej załogi ukazała się pełna postać gościa. Dante natychmiast go rozpoznał. To był Słomiany Kapelusz Luffy, jeden z Siedmiu Wojowników Mórz. Chłopak podniósł się i zaczął nawiązywanie znajomości od „Siema”.
- No cześć – machnął ręką Dante, jakby zupełnie zapominając, z kim ma do czynienia.
- Macie coś do jedzenia? – pociekła mu z otwartej gęby ślina.
- COOO?! – wrzasnęła załoga.
Z całą pewnością to nie były słowa, jakich piraci spodziewali się usłyszeć od Wojownika Mórz. Toteż ich zdziwienie było całkowicie uzasadnione. Luffy jednak na zły zmysł węchu nie mógł narzekać i zaraz skierował się do kuchni. Zaczął wyżerać wszystko, co znalazł w lodówce.
- Przepraszam – delikatnie powiedział Ryuu.
- Mnno? Obmniach?
Widząc, że szans na zrozumienie rozmówcy nie ma, postanowił przeczekać, aż gość zaspokoi swój głód. Długo nie kazał mu czekać, gdyż chłopak pochłaniał pokarm z ponad dźwiękową prędkością. Lodówka szybko przestała wystarczać, więc dorwał się do zapasów, które swoją drogą stanowiły dwie pełne ładownie. Na szczęście jedna mu starczyła.
- Ale się napchałem! – leżąc pod ścianą pogłaskał się po okrąglutkim brzuszku.
Dziewczyny nie dowierzały temu, co widzą. W ich wyobrażeniach, postać Wojownika Mórz jawiła się jako z goła inna osoba. Bezwzględna, ponura, niebezpieczna a przede wszystkim przerażająca. A tu tymczasem leżał przed nimi uśmiechnięty chłopczyk z brzuchem przypominającym wielki balon. Ana zaśmiała się na myśl przekucia tego balonu kataną kapitana. Ten jednak wiedział, że pozory mylą, więc wolał zachować ostrożność. Przełknął ślinę i zbliżył się do wroga.
- Wojowni...
- Słuchajcie! – spoważniał i natychmiast się podniósł - Moja załoga od dwóch dni nic nie jadła, proszę uratujcie moich przyjaciół! – skłonił się przed kapitanem zupełnie zapominając o swoim stanowisku. – Proszę, zatrzymajcie statek!
Te słowa, przepełnione troską o swoich przyjaciół poruszyły serce kapitana. Zresztą nie tyko jego. Nawet Ana poczuła się jakaś nieswoja.
- Nie przyszedłeś nas aresztować? – bąknął Ryuuga.
- A po co? Nawet was nie znam – uśmiechnął się od ucha do ucha.
- Dzięki... – westchnął Dante.
- No to płyńmy już! – zawołał rozradowany.

Załoga piratów wzięła ster prawo na burt i popłynęli w stronę Sunny Go. I tak, gdy już te dwie załogi się spotkały rozpoczęto przygotowania do imprezy. Sanji był w niebo wzięty mogąc pracować z piękną kobietą u boku, którą była Vira. Choć miało to też swoje wady. Delikatnie mówiąc absorbowała jego uwagę, nawet jeśli ta cały czas się nie odzywała. Stąd też przygotowanie potraw trochę zajęło. W końcu skończyli i wszyscy mogli zasiąść do stołu. Początkowo skupiono się w głównej części na jedzeniu, dopiero później rozpoczęły się rozmowy, śmiechy i impreza, co się zowie. Choć Dante i Ryuuga byli bardzo towarzyscy, to nie można było tego powiedzieć o reszcie jego załogi, czyli dziewczynach. Ana, zawsze nadpobudliwa, wymądrzała, teraz siedziała cichutko. Dopiero Nami udało się jakoś do niej dotrzeć. Znalazły sobie wspólny temat: "jak to faceci potrafią być beznadziejni". Ale Kaidai i Vira to była zupełnie inna para kaloszy. Miało się wrażenie, jakby obecne były tylko ciałem. Kapitan tłumaczył, że są strasznie nieśmiałe. Ale Luffy nie mógł tego zrozumieć. Udało mu się nawet wprowadzić Virę w zakłopotanie po tym, jak powiedział, że przypomina mu księżniczkę z Alabastii. Co prawda jedyne co się zgadzało to długie niebieskie włosy, ale Luffy był prostym człowiekiem, i nie można było od niego zbyt wiele wymagać. Dziewczyna słysząc takie porównanie zarumieniła się. Oliwy do ognia dolał jak zwykle taktowny od każdym względem kościotrup, który to spytał się, czy piękna nieznajoma zechciałaby pokazać mu swoje majteczki. Dziewczyna nie wytrzymała wstydu, wstała od stołu i pobiegła do łazienki. Brook zachichotał i dostał po głowie od Nami. Chopper za namową Robin, z którą to się wcześniej skonsultował, spróbował nawiązać kontakt z Kaidar. Wyczuł bowiem, że pachnie od niej różnego rodzaju medykamentami, więc był dla mniej idealnym rozmówcą. W dodatku był słodkim zwierzątkiem. Robin trafiła w dziesiątkę. Renifer szybko przełamał pierwsze lody. Ryuuga z przepasanymi przy sobie sześcioma katanami bardzo szybko naraził się Sanjiemu, bowiem zaczął podrywać Robin tym samym utwierdzając go w przekonaniu, że szermierze to najgorszy gatunek ludzki jaki istnieje. Franky jednak zrobił nowemu koledze psikusa. Podczas gdy Ryuuga rozmawiał sobie w najlepsze z panią archeolog, choć flirtował będzie adekwatniejszym słowem, nagle podszedł cyborg i jednoznacznie objął Robin opierając jej głowę na swojej klacie. Tym samym, dobitnie dając koledze do zrozumienia, że ta pani jest zajęta. Robin to przedstawienie się spodobało. Tak wczuła się w rolę kobiety Franky'ego, że Sanji się rozpłakał.
Impreza powoli się coraz bardziej rozkręcała. a bezpośredniość Słomianych Kapeluszy sprawiła, że atmosfera była nad wyraz przyjemna. Brook w pewnej chwili postanowił coś zagrać, po czym chwycił za skrzypce. i Zaczął śpiewać.

Yohohoho , Yohohoho…
Yohohoho , Yohohoho…
Yohohoho , Yohohoho …
Yohohoho , Yohohoho…

Binkusu no sake o todoke ni yuku yo
umikaze ki makase nami makase...


Nagle rozbrzmiały także i inne instrumenty. Brook rozejrzał się, a tuz obok niego stała Vira i grała na skrzypcach. Nie grała także dobrze jak on, niemniej wprawnie posługiwała się smyczkiem i nie burzyła rytmu melodii. Rozległo się delikatne, klimatyczne brzmienie Hurdy Gurdy, na którym melodię wygrywała Kaida. Melodia była w jej sercu. Grała na instrumencie z zamkniętymi oczami, całkowicie oddając swą dusze muzyce. Usłyszał dźwięki elektrycznej gitary, która to trzymał Ryuuga. Zaraz potem doszły dźwięki perkusji, lecz były one subtelne i nie gryzły się z innymi instrumentami, ale niejako je uzupełniały. Wszyscy wygrywali tę samą dobrze znaną melodię. Kościotrup grał a łzy spływały po jego kościstej skroni. Już nie pamiętał, kiedy to ostatnim razem dane mu było z kimś grać. Jego dusza rozradowana tańczyła, jakby była na najwspanialszym balu. Melodia koiła serce. Choć Słomiani dobrze znali tę pieśń, teraz brzmiała ona nieco inaczej. Pełniej. Brook przypomniał sobie, czasy, gdy pływał pod banderą kapitana Yorka. Jak wspólnie z nimi grał. Pierwszy raz od niepamiętnych czasów... nie grał sam. Cały czas śpiewał, lecz ledwo mógł powstrzymać się od wybuchu ogromnej radości. Przez spływające z oczu łzy dojrzał kapitana Dante. Choć ten miał poważny wyraz twarzy a na oczach czarne okulary dojrzał u niego łzy. Krople spływały po jego licach. Nie wiedział jednak, co go tam bardzo wzruszyło. Luffy dostrzegł łzy Brooka, lecz wiedział, że były to łzy szczęścia. Ani myślał psuć tego nastroju. W końcu pieśń dobiegła końca. Grających nagrodzono gromkimi oklaskami. Brook ukłonił się przed pozostałymi muzykami.
- Dziękuję wam.
- Za co takiego? - odrzekł za koleżanki mężczyzna grający na gitarze
- Za wykonanie ze mną Sake Binksa. Nie pamiętam kiedy ostatni raz z kimś to grałem - westchnął nieco ze smutkiem, ale nie chcąc psuć miłej atmosfery zaraz zawołał. - To, co? Może zagramy jeszcze coś? Yohohohoho - chwycił skrzypce i rozległa się wesoła melodia innej pirackiej pieśni.


Smoker w końcu otworzył oczy. Obudził się w zimnej celi. Ręce miał skute kajdankami z morskiego kamienia. Był cały obolały, broczył krwią. Rany, choć niedbale zostały opatrzone. Jego płaszcz był porwany, prawie wszędzie widać było plamy krwi. Oczy miał przewiązane czarną chustą. Nie wiedział, gdzie jest, ani jak się tu znalazł. Wiedział jedno. Został pokonany. Przegrał. Okrył hańbą siebie i całą Marynarkę. Był zły na siebie, że nie docenił przeciwnika. Że dał się tak zaskoczyć. Jednak skąd miał to wiedzieć. Coś takiego nie przeszłoby mu nawet przez myśl. To stało się tak nagle.
- Te... - wycedził, gdy drzwi nagle się uchyliły, a do środka weszła tajemnicza postać.
- Hoho, widzę że już odzyskałeś przytomność - odezwał się kobiecy głos. Wiceadmirał nie miał jednak pojęcia, kto jest jego właścicielem.
- Widzisz - kontynuowała tajemnicza nieznajoma - niepotrzebnie tu się przypłynąłeś. To był błąd.
- Gdzie ja jestem?!Co się stało z moimi ludźmi? - Choć sprawiał wrażenie zimnego i nieczułego mężczyzny w głębi serca martwił się o swoich ludzi. Był przecież ich dowódcą. Był za ich życie odpowiedzialny. Nie przejmował się teraz swoją sytuacją. To nie było ważne.
- Pozwoliliśmy im uciec.
Po tonie wypowiedzi wyraźnie można było odczytać, że gdyby tylko chcieli, wszystkich by zamordowali. Od tych słów głos jeżył się na głowie. Smoker jednak zachował zimną krew. Nie przeląkł się. Uczucie strachu było dla niego obce. Tak, jak na wiceadmirała przystało.
- Czemu mnie oszczędziliście?! - warknął - Czemu mnie nie zabiliście?!
- Dowiesz się - postać kobiety uchyliła drzwi - w swoim czasie - odparła tym samym przerażającym tonem i zatrzasnęła za sobą drzwi,

Ciąg dalszy nastąpi...

bullet Napisane przez Komimasa dnia 06 maj 2011 · Kategoria: Załogi ·
· 5 komentarzy · 1675 czytań · Drukuj

miczi (dnia 10 maj 2011 01:19:28) #5
1740
Mój faworyt Grin Po prostu nie mogę się doczekać co będzie dalej. Uwielbiam te wszystkie postacie, humor i styl. A część ze Smokerem coraz bardziej mi się podoba. Mam nadzieję, że będzie coraz lepiej i że praca jeszcze bardziej mnie zaciekawi.

Kyuubi (dnia 09 maj 2011 00:09:41) #4
1833
Równie fajne co 1. część Grin Co najważniejsze: bohaterowie są jak prawdziwi, zachowują się w sposób do jakiego przywykliśmy. A myślę, że to nie łatwe zadanie przewidzieć jak by się dana postać zachowała. Także duży + Wink Podobało mi się porównanie Luffy'ego do sflaczałej opony xD Było trochę zabawnych momentów. Jeśli można coś poradzić: skoryguj błędy i stosuj więcej akapitów, żeby czytało się jeszcze przyjemniej. Poza tym we fragmencie ze Smokerem napisałeś(aś), że otworzył oczy i opisujesz co widział (przynajmniej tak to wyglądało dla mnie), a potem było, że ma czarna opaskę na oczach. Trochę gubisz się w zeznaniach ;P Spróbuj spojrzeć na tekst oczami czytelnika. No i... trzymaj poziom! Czekam na część 3. Grin

Artelian (dnia 08 maj 2011 12:11:15) #3
1008
Forma, styl, wiadomo, ale i tak świetnie się czytało! Słomiani to normalnie jak prawdziwi. Akcja jednak za mało jak dla mnie posunęła się do przodu, fragment ze Smokerem był trochę za krótki. Niemniej czekam na następne częściSmile.

Jackie777 (dnia 08 maj 2011 00:36:48) #2
816
Co to jest "kątek oka" i "nie miłe"? A to tylko pierwsze z błędów. Musisz popracować nad formą i stylem, może nie tak bardzo jak autor "Szkoły", niemniej wciąż powinieneś.
Całkiem ładnie oddani bohaterowie, choć może trochę przejaskrawieni. Ale to tylko moja opinia XD

grzesiek199608 (dnia 07 maj 2011 21:47:47) #1
1663
Mi się podoba. Ciekawe wybiegnięcie w przyszłość i jednocześnie ,,pamiętanie o przeszłości''. Świetny jest Luffy jako jeden z 7. załoga nic sie nie zmieniła, wiec czyta się przyjemnie.

Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
wojtas1993
11/10/2019 20:03:50
Siema! Czy ktoś posiada napisy do OP od 135- do najnowszego odcinka? Jest część napisów w dziale napisy, ale niestety nie wszystkie.

Komimasa
10/10/2019 20:05:10
Już niedługo powinniśmy Was zaspamić rozdziałami OP, bo ja skończyłem właśnie tłumaczyć 956. Reszta w rękach kolegów Smile

Komimasa
27/09/2019 10:44:14
W każdym rozdziale jest strona poświęcona rekrutacji i tam znajdziesz email do niego Smile

Komimasa
27/09/2019 10:43:10
Jeżeli jesteś zainteresowana pomocą także z innymi mangami, możesz spokojnie pisać do WT cyz kontaktować się właśnie z Rurim.

Komimasa
27/09/2019 10:42:19
Dziękujemy bardzo, ale Ruri świetnie się wywiązuje ze swoich zadań, to raczej moja wina, że tych rozdziałów nie ma. Zabiorę się za nie od 1.

Cara
27/09/2019 10:13:09
Hejka, potrzebujecie może pomocy do edycji mang? Wink

przemok123
24/09/2019 19:22:03
Dzięki Smile

Komimasa
23/09/2019 17:40:51
Niestety nic tak na szybko lepszego nie poradzę.

Komimasa
23/09/2019 17:40:02
Bo to jest, tylko nie uzupełnione niestety.Ktoś się miał tym zajmować, ale jakoś nic z tego nie wyszło.

Komimasa
23/09/2019 17:38:46
Ale Download nie był dawno uzupełniany. Cóż najlepiej i najłatwiej wziąć ostatni odcinek 793 w tym wypadku i zobaczyć ścieżkę, po czym zmienić nazwę odcinka. Ja tak pobierałemxd

przemok123
23/09/2019 17:19:34
Hej, mam pytanko, jak wchodzę ANIME-> DOWNLOAD -> NEW WORLD to mam 793 ocinków, gdzie mogę pobrać resztę? bo na środku strony widzę 899, 900 i 901. Dzięki za info i pozdrawiam

Komimasa
18/09/2019 23:28:31
wezmę się za nie od października. Chciałem już nie robić takich pleców, ale one kosztują bardzo dużo czasu i pracy.

Komimasa
18/09/2019 23:26:26
Bo Ruri nie dał mi cynkaxd A tak poważnie, do końca września jestem mało dyspozycyjny stąd niestety to opóźnienie. No i też niestety chwilowo nie będę tłumaczył rozdziałów,

teos
18/09/2019 20:20:12
Bo spostrzegawczy cieszą się dzień wcześniej Pfft

Roku
18/09/2019 11:24:06
Wyszedł 953 a nie ma newsa, czemu ???

HUMBOL
03/09/2019 11:21:33
No i super. Cieszę się, że kolejny rok będzie można oglądać One Piece z tak świetnym tłumaczeniem. Podziękowania dla wszystkich, którzy przyczynili się do opłacenia serwera!

Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2019 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
7,942,013 unikalne wizyty
Copyright © 2009 OnePieceNakama.pl, Wszelkie prawa zastrzeżone.
Theme create by BaiChi_696 & Szklana
completely modified by LuckyLuke, CichyWiatr
graphics by eyekiss

Kontakt z Administracją Strony